Ich dłużnikami byli królowie. O ich bogactwie krążyły legendy

Pożyczali pieniądze królom Węgier, Polski i Niemiec, a o ich bogactwie krążyły legendy. Dwaj ostatni książęta opolscy, porywczy Mikołaj i spokojny Jan Dobry, wbrew zwyczajom rozbitego Śląska rządzili wspólnie i zgodnie, mnożąc fortunę i powiększając księstwo. Jeden z nich miał jednak skończyć w sposób, jakiego nie zaznał wcześniej żaden Piast.

Sarkofag księcia opolskiego Jana II Dobrego w OpoluSarkofag księcia opolskiego Jana II Dobrego w Opolu
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 4.0 | Shalom

Ostatni obrońcy polskości na Śląsku

Pod koniec XV wieku śląscy Piastowie byli podzieleni na trzy linie, legnicko-brzeską, cieszyńską oraz opolską. Każda z nich obrała inną drogę.

Książęta legniccy szybko ulegli wpływom niemieckim i germanizacji, ci z Cieszyna wyraźnie ciążyli ku Czechom, a Piastowie z Opola pozostali wierni związkom z Polską. To właśnie w ich dzielnicy najdłużej zachowały się polskie obyczaje i mowa.

Ostatnimi książętami opolskimi byli dwaj bracia, Mikołaj II oraz Jan II zwany Dobrym. Różnili się charakterami niemal we wszystkim.

Mikołaj był człowiekiem nerwowym, popędliwym i wybuchowym, podejmującym decyzje szybko i bez namysłu, a jego znakami rozpoznawczymi były brawura i odwaga. Jan stanowił jego całkowite przeciwieństwo, czyli był spokojny, asekuracyjny i rozważał każdą decyzję dogłębnie, nie wyrywając się przed szereg.

Postać Mikołaja przez wieki budziła skrajne oceny. Dla niemieckich kronikarzy był niezrównoważonym szaleńcem, awanturnikiem i gnębicielem poddanych, wręcz bestią w ludzkiej skórze.

Polscy historycy widzieli w nim natomiast krzewiciela polskości i obrońcę polskiego charakteru Śląska. Prawda, jak to zwykle bywa, leżała zapewne gdzieś pośrodku, a czarna legenda księcia narodziła się głównie z niechęci niemieckiej historiografii.

Zgodni współrządcy

Mikołaj II objął rządy w księstwie opolskim w 1476 roku, po śmierci ojca Mikołaja I. W sprawowaniu władzy pomagał mu starszy brat Jan Dobry, a obaj większość przedsięwzięć podejmowali wspólnie.

Na rozdrobnionym i skłóconym Śląsku takie braterskie współrządy były zjawiskiem zupełnie niezrozumiałym, którego nikt nie chciał naśladować.

Śląsk stanowił wówczas obszar nieustannej rywalizacji, przybierającej formę ostrych konfliktów, podczas których lała się krew. Książęta byli zdolni do największych aktów podłości, byle tylko zrealizować własne interesy, a walki domowe łączyły się z bezwzględnym niszczeniem dóbr przeciwnika. Na tym tle zgoda między braćmi z Opola wyglądała jak wyjątek potwierdzający regułę.

Działając ramię w ramię, Mikołaj i Jan prowadzili rozważną politykę scalania ziem Opolszczyzny. Na drodze umów, kupna i zastawów włączyli do swojego władztwa szereg nowych terytoriów.

Już w 1477 roku nabyli ziemię prudnicką, w 1494 roku Gliwice, a rok później Toszek. Dzięki konsekwentnemu poszerzaniu granic ich księstwo stało się jednym z największych na całym Śląsku.

Fortuna, o której krążyły legendy

Obaj bracia słynęli z gospodarności i oszczędności. Gdy inni Piastowie trwonili pieniądze na zbędne wojny i życie ponad stan, Mikołaj i Jan sukcesywnie pomnażali majątek odziedziczony po przodkach.

Dochody czerpali z kopalni szlachetnych kruszców oraz z pożyczek udzielanych na wysoki procent.

Skrupulatnie ściągali też każdy grosz od poddanych, obłożonych rozmaitymi podatkami. Niemały przypływ gotówki dawały również okupy płacone przez więźniów wykupujących się z opolskich lochów. W rezultacie bracia dorobili się ogromnej fortuny, która była solą w oku innych władców.

O bogactwie współrządzących Piastów krążyły liczne legendy, a ich dłużnikami byli najpotężniejsi władcy regionu.

Pieniądze pożyczali od nich król Węgier Maciej Korwin, król Polski Kazimierz Jagiellończyk oraz król Niemiec Ferdynand I. Trudno o lepszy dowód pozycji, jaką dwaj bracia z Opola zdołali sobie wypracować.

Niebezpieczna gra

Mikołaj i Jan prowadzili równie zręczną politykę zagraniczną, umiejętnie balansując między zwalczającymi się władcami. Najtrudniejsze było lawirowanie między królem Węgier Maciejem Korwinem a jego rywalem do tronu w Pradze, Władysławem Jagiellończykiem. Ostatecznie bracia przeszli do obozu antykorwinowskiego, za co w 1487 roku zostali na pewien czas uwięzieni w Koźlu.

Korwin wypuścił ich dopiero po zapłaceniu wysokiego okupu. To doświadczenie niewoli miało później odegrać złowrogą rolę, bo Mikołaj na zawsze zapamiętał strach przed ponownym uwięzieniem. Napięcie na Śląsku rozluźniła dopiero śmierć Korwina w 1490 roku, lecz nie na długo.

Władysław Jagiellończyk, któremu podlegał cały Śląsk, mianował swoim namiestnikiem na tym obszarze księcia cieszyńskiego Kazimierza. Wybór okazał się fatalny w skutkach, bo nowy urzędnik był wrogo nastawiony do władców Opola.

W ten sposób przygasły konflikt cieszyńsko-opolski odżył na nowo, a Mikołaj zyskał zaciekłego przeciwnika. Ta rywalizacja o przewodnictwo na Górnym Śląsku miała wkrótce doprowadzić do tragedii, jakiej nie znały dotąd dzieje całej piastowskiej dynastii.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie