Kobieta u Hetytów. Mogła zostawić narzeczonego i uciec z innym

Dziewczyna była zaręczona, jej rodzina przyjęła już od narzeczonego dary, a mimo to prawo pozwalało jej odejść z kim innym. Rodzice nie ponosili za to żadnej odpowiedzialności, bo uznawano ją za osobę wolną. Hetyckie kobiety mogły też same wnosić o rozwód, zachowywały własny majątek na całe życie, a wdowa miała prawo wydziedziczyć syna, który o nią nie dbał. Oto świat kobiet Hetytów, który w wielu punktach wyprzedzał swoją epokę.

Ilustracja poglądowa Ilustracja poglądowa
Źródło zdjęć: © Pexels - darmowy dostęp | Marlo Mifsud

Świat patriarchalny

Państwo Hetytów po sobie obszerny zbiór przepisów prawnych. To właśnie z nich najwięcej dowiadujemy się o codziennym życiu jego mieszkańców.

Jaka była zatem rzeczywista pozycja kobiet w państwie Hetytów? Podobnie jak niemal wszystkie inne społeczeństwa, było ono silnie patriarchalne, i to od rodziny królewskiej w dół. Władza królewska przechodziła w linii męskiej, mężczyźni prowadzili wojny, piastowali najważniejsze urzędy i byli w źródłach znacznie bardziej widoczni. Na najwyższym szczeblu kobiety mogły jednak wywierać znaczny wpływ na sprawy królestwa.

Obraz ten nie jest jednak jednostronny. Z zachowanych tekstów wynika, że kobiety na wszystkich poziomach społeczeństwa hetyckiego posiadały prawa, których w wielu innych kulturach im odmawiano. Najlepiej widać to na przykładzie małżeństwa.

Małżeństwo jak umowa handlowa

Sądząc po zbiorze przepisów zwanym Prawami, podejście Hetytów do małżeństwa było stosunkowo liberalne i praktyczne. Uznawano zarówno związki nieformalne, jak i oficjalne, a umowy przedślubne sporządzano dość często.

Kwestie własności odgrywały w tych przepisach ogromną rolę. Wiele małżeństw aranżowano, przez co miały one charakter umów handlowych między rodzinami panny młodej i pana młodego, wiążących się z przekazywaniem znacznego majątku.

Umowy przedślubne działały więc niczym polisy ubezpieczeniowe, wchodzące w życie w razie rozwodu lub śmierci jednego z małżonków.

Wyraźnie odróżniano małżeństwa sformalizowane od związków opartych na wspólnym pożyciu. W wariancie formalnym pan młody wręczał najpierw podarunek narzeczonej lub jej rodzinie, a w kolejnej fazie zaręczyn dar znacznie większy, nazywany kusata. Tłumaczy się go zwykle jako zapłatę za pannę młodą i stanowił on ważny, być może wręcz niezbędny środek nadania związkowi formalnego statusu.

Osobną kwestią był posag przekazywany córce przez ojca przed ślubem. Stanowił on jej udział w majątku rodzinnym i pozostawał jej własnością do końca życia. Mąż mógł zostać formalnym zarządcą posagu, lecz pełne prawo własności nabywał wyłącznie wtedy, gdy żona zmarła wcześniej od niego.

Miłość, o której niemal nie pisano

Skoro małżeństwa bywały umowami handlowymi, trudno oczekiwać, by podstawą związku było romantyczne uczucie. Widać to nawet w warstwie językowej, ponieważ słownik hetycki nie zawiera odrębnego słowa oznaczającego poślubić. O nowym mężu mówiono, że bierze żonę i od tej pory ją posiada.

Wzmianki o miłości jako fundamencie małżeństwa należą do rzadkości. Jedna z nich pojawia się w hymnie do Isztar, bogini miłości, gdzie mowa o tym, że to ona postanowiła, by mężczyzna i jego żona wzajemnie się miłowali i doprowadzili swoją miłość do spełnienia.

Druga występuje w tekście króla Hattusilisa III, który zaznaczył, że poślubiwszy Puduhepę, otrzymał wraz z nią od bogini miłość męża i żony.

Uciekła z ukochanym, choć była zaręczona

Najciekawszy przepis dotyczy sytuacji, w której dwoje młodych ucieka razem, mimo że dziewczyna została już przyrzeczona komu innemu, a niedoszły pan młody przekazał jej rodzinie przedślubne dary.

Jeśli córka została przyrzeczona jednemu mężczyźnie, lecz uciekła z innym, to ten, który ją zabrał, musiał zrekompensować pierwszemu wszystko, co ów zdążył ofiarować. Co kluczowe, ojciec i matka kobiety nie byli zobowiązani do żadnej rekompensaty.

Konsekwencje tej zasady są uderzające. Wynika z niej, że rodzice nie mieli wobec córki roszczeń prawnych w kwestii jej małżeństwa. Dziewczyna dysponowała pełną swobodą i mogła poślubić kogo zechce, pod warunkiem że jej wybranek zwróci porzuconemu narzeczonemu poniesione koszty.

Rodzice nie odpowiadali za jej postępowanie najwyraźniej dlatego, że uznawano ją za osobę wolną, całkowicie niezależną od władzy rodzicielskiej.

Rozwód u Hetytów

Wiele hetyckich małżeństw nie przetrwało próby czasu i kończyło się rozwodem. Postępowanie rozwodowe mogło zostać wszczęte zarówno przez męża, jak i przez żonę, co samo w sobie stanowiło rozwiązanie postępowe jak na tamte czasy.

Same podstawy do rozwodu nie zostały nigdzie wprost określone, choć cudzołóstwo zapewne do nich należało.

Możliwe też, że powodem bywał brak potomstwa, przy czym wina nie musiała leżeć po stronie żony, a ówczesna medycyna nie dawała żadnych metod weryfikacji. Główną troską przepisów pozostawały majątkowe skutki rozwodu oraz los dzieci i ich prawa do dziedziczenia.

Osobne przepisy zapewniały odpowiednie utrzymanie wdowie. Co więcej, jeśli po śmierci ojca synowie nie opiekowali się matką należycie, miała ona prawo ich wydziedziczyć, a także ponownie przywrócić do dziedziczenia.

Trudno o wyraźniejszy dowód, że w państwie, gdzie największą obelgą dla żołnierza było porównanie do kobiety, same kobiety dysponowały prawami, o jakich w wielu innych społeczeństwach nie mogły nawet marzyć.

Źródło

Okładka książki "Hetyci" © Licencjodawca

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki prof. Trevora Bryce’a "Hetyci. Wojownicy z Anatolii", wydanej nakładem wydawnictwa Rebis (Poznań 2026). Książkę można zamówić, klikając ten link.

Wybrane dla Ciebie