Uciekinier z wyspy Camano
Colton Harris-Moore dorastał na wyspie Camano w amerykańskim stanie Waszyngton. Już jako nastolatek wielokrotnie popadał w konflikt z prawem, głównie z powodu kradzieży. W kwietniu 2008 roku uciekł z placówki w Renton, w której odbywał karę, i rozpoczął trwającą ponad dwa lata ucieczkę przed policją.
Początkowo ukrywał się w lasach, włamywał do domów i obiektów usługowych, kradnąc przedmioty potrzebne mu do dalszego przemieszczania się.
Przydomek Bosonogi Bandyta otrzymał ze względu na ślady bosych stóp pozostawiane podczas niektórych włamań. Nie oznacza to jednak, że zawsze działał bez butów.
Wkrótce jego sprawa zaczęła przyciągać uwagę mediów. W internecie pojawili się ludzie, którzy kibicowali młodemu uciekinierowi, traktując jego działalność niemal jak przygodę.
Dla właścicieli okradanych domów, firm i pojazdów nie było w tym jednak nic zabawnego. Ponosili poważne straty, a część obiektów została dodatkowo uszkodzona podczas włamań.
W listopadzie 2008 roku Harris-Moore dokonał jednej ze swoich najbardziej zuchwałych kradzieży. Z lotniska na wyspie Orcas zabrał cessnę należącą do radiowca Boba Riversa. Następnie wystartował maszyną, choć nie posiadał uprawnień pilota.
Lot zakończył się rozbiciem samolotu podczas twardego lądowania na terenie rezerwatu Yakama. Młody przestępca zdołał jednak uciec, zanim został zatrzymany.
Feralny lot
Według amerykańskiego stowarzyszenia lotniczego AOPA Harris-Moore nie przeszedł żadnego formalnego szkolenia pilotażowego. Wiedzę zdobywał samodzielnie, m.in. z podręczników dla pilotów, które kupował za pomocą skradzionej karty kredytowej.
Mimo braku doświadczenia potrafił uruchamiać samoloty, startować i pokonywać nimi znaczne odległości. Znacznie gorzej radził sobie z lądowaniem, o czym świadczyły kolejne rozbite maszyny.
We wrześniu 2009 roku ukradł następną cessnę, tym razem z lotniska w Bonners Ferry w stanie Idaho. Doleciał nią do stanu Waszyngton, ale również ten lot zakończył się rozbiciem samolotu.
Nie zniechęciło go to do kolejnych kradzieży.
W lutym 2010 roku przeleciał skradzioną maszyną z Anacortes do Eastsound. Później przyznał się do tego czynu przed sądem. W trakcie ucieczki kradł także broń, samochody i łodzie, dzięki którym mógł przemieszczać się coraz dalej od rodzinnej wyspy.
Najbardziej niezwykły lot odbył 4 lipca 2010 roku. Harris-Moore włamał się do hangaru w Bloomington w stanie Indiana i ukradł znajdujący się tam samolot. Wystartował, a następnie skierował się na Bahamy.
Pokonał ogromną odległość, ale na miejscu pojawił się problem. W samolocie zaczęło brakować paliwa, dlatego musiał awaryjnie lądować na wyspie Great Abaco. Maszyna została uszkodzona, a dziewiętnastoletni złodziej ponownie zdołał zbiec.
Koniec ucieczki na Bahamach
Tym razem jego wolność nie trwała już długo. 11 lipca 2010 roku Harris-Moore próbował uciec łodzią, ale został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Miał wtedy dziewiętnaście lat, a jego historię znały już miliony ludzi śledzących doniesienia amerykańskich i zagranicznych mediów.
Po zatrzymaniu musiał odpowiedzieć za liczne przestępstwa popełnione podczas ponad dwuletniej ucieczki. W czerwcu 2011 roku przyznał się do siedmiu czynów objętych federalnym postępowaniem karnym.
Zarzuty dotyczyły m.in. transportowania skradzionych samolotów między stanami, pilotowania bez wymaganych uprawnień oraz przestępstw związanych z bronią i kradzieżą łodzi.
Sąd stanowy wymierzył mu karę 87 miesięcy pozbawienia wolności. W styczniu 2012 roku sąd federalny skazał go dodatkowo na 78 miesięcy więzienia. Obie kary miały być wykonywane równocześnie, po odbyciu pozostałej części wcześniejszej kary, od której Harris-Moore uciekł jako nieletni.
Osobną kwestią pozostawały szkody wyrządzone właścicielom skradzionego i zniszczonego mienia. Ich wartość przekraczała 1,4 mln dolarów.
Harris-Moore zgodził się przeznaczyć pieniądze uzyskane z opowiadania swojej historii na pokrycie strat poszkodowanych. W ramach porozumienia z prokuraturą zrezygnował tym samym z osobistego zarabiania na sprzedaży praw do opisu swojej przestępczej działalności.