Widzowie BBC uwierzyli w spaghetti rosnące na drzewach

1 kwietnia 1957 roku BBC wyemitowała reportaż o niezwykle udanych zbiorach spaghetti w Szwajcarii. Widzowie oglądali ludzi zdejmujących z drzew długie nitki makaronu, a znany dziennikarz Richard Dimbleby poważnym tonem tłumaczył, dlaczego tegoroczne plony są tak obfite. Choć całość była primaaprilisowym żartem, nie wszyscy to zauważyli. Do redakcji zaczęli dzwonić ludzie, którzy chcieli dowiedzieć się, jak samodzielnie uprawiać spaghetti.

Rekonstrukcja „zbioru spaghetti” nawiązująca do żartu BBC, wykonana w 2012 roku (Wikimedia Commons / Flickr)Rekonstrukcja „zbioru spaghetti” nawiązująca do żartu BBC, wykonana w 2012 roku (Wikimedia Commons / Flickr)
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Robert Couse-Baker

Wiadomość o obfitych plonach

Niezwykły reportaż pokazano w "Panoramie", jednym z najważniejszych programów informacyjnych BBC. Trwający około trzech minut materiał przedstawiał rzekome zbiory spaghetti w szwajcarskim kantonie Ticino, położonym niedaleko granicy z Włochami.

Komentarz przygotowano tak, aby przypominał zwykłą relację z zagranicy. Odczytał go Richard Dimbleby, ceniony brytyjski dziennikarz, którego spokojny głos widzowie dobrze znali z poważnych programów telewizyjnych.

Z jego opowieści wynikało, że szwajcarscy rolnicy mieli za sobą wyjątkowo udany sezon. Sprzyjała im łagodna zima, a dodatkowym powodem do zadowolenia było niemal całkowite zniknięcie szkodnika zagrażającego uprawom spaghetti.

Twórcy reportażu zadbali również o szczegóły, które miały uwiarygodnić całą historię. Wyjaśniali m.in., dlaczego wszystkie nitki makaronu mają podobną długość. Według przedstawionej wersji był to rezultat wieloletnich starań hodowców.

Po zbiorach spaghetti miało być suszone na słońcu, a następnie podawane podczas tradycyjnego rodzinnego posiłku. Wszystko przedstawiono z taką powagą, jakby chodziło o prawdziwą relację z gospodarstwa rolnego.

Makaron zawieszony na gałęziach

Pomysłodawcą żartu był Charles de Jaeger, pochodzący z Austrii operator pracujący dla BBC. Inspirację zaczerpnął ze wspomnienia szkolnego nauczyciela, który kiedyś drwił z uczniów, że uwierzyliby nawet w spaghetti rosnące na drzewach.

De Jaeger postanowił zamienić ten żart w telewizyjny reportaż. Jego propozycję zaakceptował redaktor "Panoramy" Michael Peacock, przeznaczając na realizację sto funtów.

Zdjęcia nakręcono w okolicach jeziora Lugano w Szwajcarii. Na gałęziach drzew rozwieszono prawdziwy makaron, a następnie sfilmowano ludzi zbierających długie nitki do koszy. Na ekranie wyglądało to jak zwyczajna praca podczas zbiorów.

Tekst komentarza przygotował David Wheeler. Richard Dimbleby wiedział, że bierze udział w żarcie, i odczytał go w sposób, który nie zdradzał widzom mistyfikacji.

Na zakończenie programu przypomniano, że jest pierwszy kwietnia. Na biurku prowadzącego stał również kalendarz z tą datą. Nie wszyscy zwrócili jednak uwagę na te wskazówki.

Telefony do BBC

W latach pięćdziesiątych spaghetti nie było jeszcze w Wielkiej Brytanii tak popularne jak dzisiaj. Część mieszkańców znała je przede wszystkim z konserw w sosie pomidorowym i nie miała większej wiedzy o sposobie produkcji makaronu.

Dla niektórych widzów reportaż BBC był pierwszą okazją, aby zobaczyć rzekomą uprawę tego produktu. Autorytet znanego dziennikarza i realistycznie nakręcone sceny sprawiły, że część publiczności potraktowała materiał poważnie.

Po emisji do BBC zaczęły napływać telefony. Jedni dzwonili, aby pochwalić dowcip, inni pytali, czy pokazane wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. Niektórzy prosili nawet o wyjaśnienie, kto ma rację w rodzinnych sporach dotyczących pochodzenia spaghetti.

Zdarzali się również widzowie zainteresowani założeniem własnej uprawy. Pracownicy stacji odpowiadali im żartobliwie, że wystarczy umieścić nitkę spaghetti w puszce sosu pomidorowego i liczyć na pomyślny rezultat.

Wśród osób, które dały się zaskoczyć reportażowi, miał znaleźć się nawet dyrektor generalny BBC Ian Jacob. Nie uprzedzono go o planowanym dowcipie. Jak później przyznał, po obejrzeniu programu razem z żoną sięgnął do trzech książek, aby sprawdzić, jak naprawdę powstaje makaron.

Wybrane dla Ciebie