Wypuścili 1,5 mln balonów. Wielka impreza skończyła się katastrofą

27 września 1986 roku nad Cleveland uniosło się niemal półtora miliona kolorowych balonów. Organizatorzy liczyli na pobicie rekordu Guinnessa i zebranie pieniędzy na cele dobroczynne. Widowisko przyciągnęło uwagę tysięcy ludzi, ale jego finał okazał się zupełnie inny, niż planowano. Balony zaczęły opadać na ulice, pobliskie lotnisko i jezioro Erie, gdzie trwały poszukiwania dwóch zaginionych rybaków.

Wypuszczanie balonów na rynku w Bremie w 2009 roku. Zdjęcie poglądowe.Wypuszczanie balonów na rynku w Bremie w 2009 roku. Zdjęcie poglądowe.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | Oren Rozen

Tysiące ludzi

Przygotowania do imprezy nazwanej Balloonfest trwały pół roku. Za organizację pokazu odpowiadała firma Treba Heininga, specjalizująca się w dekoracjach balonowych.

Celem było pobicie rekordu ustanowionego rok wcześniej podczas obchodów 30-lecia Disneylandu.

Na placu Public Square w centrum Cleveland powstała ogromna konstrukcja o wymiarach ok. 76 na 46 metrów i wysokości trzech kondygnacji. Rozpięto nad nią siatkę, pod którą gromadzono balony napełnione helem. Wszystkie miały zostać wypuszczone jednocześnie.

W przygotowaniach uczestniczyło ok. 2500 wolontariuszy, głównie uczniów szkół średnich.

Dzieci pomagały też zbierać pieniądze dla organizacji United Way. Każdy, kto wpłacił dolara, mógł symbolicznie zasponsorować dwa balony.

Początkowo planowano wypuszczenie aż dwóch milionów sztuk. Ostatecznie ograniczono tę liczbę do 1 429 643.

Mimo to udało się ustanowić rekord, który trafił do Księgi rekordów Guinnessa z 1988 roku.

Deszcz krzyżuje plany

Już w dniu imprezy pogoda zaczęła sprawiać problemy. Nad Cleveland nadciągał deszcz, dlatego organizatorzy postanowili przyspieszyć pokaz.

Około godziny 13.50 uwolniono balony, które wzbiły się nad centrum miasta, otaczając m.in. charakterystyczny wieżowiec Terminal Tower.

Widok robił ogromne wrażenie, ale wkrótce sytuacja zaczęła się komplikować. Balony trafiły na chłodny front atmosferyczny i opady deszczu.

Zamiast odlecieć wysoko i stopniowo się rozproszyć, wiele z nich zaczęło szybko opadać.

Kolorowe balony pojawiły się na ulicach, drogach i wodach północno-wschodniego Ohio. Odnotowano kolizje samochodowe, a lotnisko Burke Lakefront musiało zamknąć pas startowy na ok. pół godziny.

Wiatr zaniósł część balonów także na pobliskie pastwisko, gdzie spłoszyły konie arabskie. Ich właścicielka wystąpiła później z pozwem, domagając się odszkodowania za obrażenia zwierząt. Sprawa zakończyła się ugodą.

Poszukiwania na jeziorze Erie

Najpoważniejsze kontrowersje dotyczyły jednak wydarzeń na jeziorze Erie. Straż przybrzeżna prowadziła tam poszukiwania dwóch mężczyzn, którzy poprzedniego wieczoru wypłynęli na ryby i nie wrócili do domu.

Ich łódź odnaleziono przy falochronie w rejonie Edgewater Park, ale na pokładzie nikogo nie było. Ratownicy próbowali odnaleźć zaginionych, gdy na wodę zaczęły opadać tysiące balonów.

Utrudniało to wypatrywanie ludzi na powierzchni jeziora.

Obaj rybacy zostali później odnalezieni martwi. Nie ustalono jednak, aby wypuszczenie balonów przyczyniło się do ich śmierci. W 2024 roku przedstawiciel straży przybrzeżnej Roger Rice zaprzeczył istnieniu takiego związku. Mężczyźni zaginęli jeszcze przed rozpoczęciem pokazu.

Żona jednego z rybaków pozwała organizatorów Balloonfest, żądając 3,2 mln dolarów odszkodowania. Spór zakończył się ugodą, której warunków nie ujawniono.

Problemy nie skończyły się na granicach Cleveland. W kolejnych dniach balony znajdowano nawet na kanadyjskim brzegu jeziora Erie. Impreza, która miała przynieść pieniądze na działalność dobroczynną, ostatecznie zakończyła się stratą finansową.

Wybrane dla Ciebie