Pożoga i stosy trupów. Jak Mongołowie zniszczyli Ruś

Najazd Mongołów na Ruś był jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii wschodniej Europy. Dowodzony przez Batu-chana pochód wojowników z Azji przyniósł zagładę wielu księstwom i miastom, od Riazania po Kijów. Ich sukces nie wynikał z liczebności, lecz z precyzyjnej organizacji, żelaznej dyscypliny i wykorzystania zimy jako sprzymierzeńca. To był początek długiego okresu mongolskiej dominacji nad Rusią.

Oblężenie Riazania w 1237 rokuOblężenie Riazania w 1237 roku

Mongołowie na Rusi

Batu-chan zgromadził armię po południowej stronie księstwa riazańskiego, gdzie dziś leży rosyjskie miasto Woroneż. Stamtąd Mongołowie wypuszczali się na ekspedycje zwiadowcze i rajdy. W sezonie zimowym na ziemiach ruskich nie prowadzono działań wojennych na lądzie i kniaziowie nie byli przygotowani, by stawić im czoło. Jak wynika ze słów brata Juliana, węgierskiego dominikanina, który w swoich podróżach na wschód zetknął się z Mongołami, „czekali [oni], aż mróz skuje ziemię, rzeki i bagna”, aby zaatakować.

Podbój Rusi rozpoczął się w grudniu 1237 roku zdobyciem otoczonego murami Riazania. Jego mieszkańcy nie usłuchali żądań Mongołów, którzy domagali się dziesięciny: dziesiątej części wszystkiego, co znajdowało się w mieście, nie wyłączając ludzi. Za kolejny cel Batu-chan obrał sąsiedni Włodzimierz, stolicę Rusi Włodzimiersko-Suzdalskiej i siedzibę wielkiego księcia.

Mongołowie zwarli szyki i udoskonalili plany. Oprócz Subedeja, który opracował strategię, zaangażowano także kluczowych członków złotego rodu, w tym braci Batu: Ordę, Berkego i Szejbana, oraz jego kuzynów Gujuka i Möngkego. W kampanii wzięły udział także ich żony, dzieci i służba. Wiedli ze sobą tysiące koni i wielbłądów, jak również specjalnie zbudowane na tę okazję ogromne machiny oblężnicze.

Celem Mongołów nie były miejsca, lecz ludzie, tacy jak wielki książę Jerzy Wsiewołodowicz, najpotężniejszy kniaź Rusi północno-wschodniej. Nie powtórzył on błędu popełnionego przez Rusinów piętnaście lat wcześniej. Nie kpił z mongolskich wysłanników, gdy przybyli z ultimatum, i nie zgromadził ogromnych sił, by próbować pokonać Mongołów w walnej bitwie, jak to było nad rzeką Kałką. Zamiast tego wielki książę starał się negocjować. Inni kniaziowie oraz członkowie jego własnej rodziny opowiedzieli się jednak za zbrojnym oporem.

Niniejszy tekst stanowi fragment książki prof. Marie Favereau „Orda. Jak Mongołowie zmienili świat”, wydanej nakładem wydawnictwa Rebis (Poznań 2025).

Bitwa pod Kołomną

Jeszcze tej samej zimy wybuchły walki pod Kołomną. Mongołowie i Rusini natknęli się na siebie na granicy włodzimiersko-suzdalskiej. Wyglądało na to, że mongolski oddział ścigający ruskie wojska z Riazania wpadł na posiłki wysłane z Włodzimierza i pewnego małego miasta o nazwie Moskwa.

Na czele Mongołów stał Kolgen, piąty syn Czyngis-chana. Starcie pod Kołomną było bardzo brutalne. Żadna ze stron nie okazała litości. Zginęło wiele wysoko postawionych osób, m.in. wojewoda Włodzimierza, syn kniazia Riazania oraz sam Kolgen. Bitwa ta była nie tylko jedną z najkrwawszych w wojnie przeciwko Rusinom, lecz także rozstrzygnęła jej losy.

Brak koordynacji obrony na północnym wschodzie doprowadził do utraty wojskowej śmietanki Rusi Włodzimiersko-Suzdalskiej, wyrządzając szkody, z których Rusini nie podnieśli się już do końca wojny. Śmierć Kolgena może również wyjaśniać, dlaczego Mongołowie zajęli później całość spornego terytorium – uznali bowiem przelanie krwi Czyngis-chana za świętokradztwo domagające się pomsty. W styczniu 1238 roku Mongołowie zajęli Kołomnę i Moskwę, które zniszczyli przed przystąpieniem do oblężenia Włodzimierza na początku lutego.

Podbój kolejnych ośrodków

Zdobycie Włodzimierza zajęło zaledwie kilka dni, wielki książę Jerzy Wsiewołodowicz zdołał jednak uciec do lasów nad Oką. Na początku marca 1238 roku Mongołowie zaskoczyli go, najwyraźniej omijając czujki i atakując w miejscu, w którym Rusini najmniej się tego spodziewali.

Zgodnie ze stosowaną już wcześniej praktyką wielkiemu księciu odcięto głowę: jej widok wzbudził strach w ludziach księcia i przyspieszył kapitulację. Odcięta głowa stanowiła też ostateczny dowód śmierci w świecie, w którym powszechnie szerzyły się plotki o żywych i zmarłych.

Po Włodzimierzu przyszła pora na kolejne miasta, w tym Rostów, Jarosław i Twer. Wszystkie wpadły w mongolskie ręce. Kampania na północy trwała przez dwie kolejne zimy.

Po rozbiciu przywódców na północnym wschodzie Mongołowie skierowali się na północny zachód. Zyskali nieco terenu, ale opór miejscowej ludności i wszechobecne błoto zmusiły ich do wycofania się i porzucenia zamiarów wobec Nowogrodu. W kilku miejscach mieszkańcy spalili własne ziemie i wioski, aby powstrzymać wroga. Panujący w okolicy głód wygnał Mongołów na południe, w kierunku Kijowa nad Dnieprem.

Zajęcie Kijowa przez Mongołów

Zimą lat 1240/1241 z kolei to książę kijowski zdecydował się porzucić swoich poddanych, zamiast stawić czoło napastnikom. Po tym, jak przyjął wysłanników Möngkego, a być może zlecił też ich zabójstwo, zbiegł na Węgry wraz z rodziną i bojarami – staroruską arystokracją.

Nie znalazł się nikt, kto podjąłby się zorganizowania obrony Kijowa ani całej południowej Rusi. Jedno ze źródeł informuje, że przybywające do Kijowa armie mongolskie czyniły tak okropny hałas, że nie było słychać nic poza rżeniem ich koni, rykiem wielbłądów i turkotem wozów.

W ciągu kilku dni w listopadzie lub grudniu 1240 roku miasto zostało zajęte i na wpół zrujnowane. Stamtąd Mongołowie podbili najdalej wysunięte na zachód księstwa, w tym halickie, którego kniaź już wcześniej uciekł na Węgry. W grudniu ponownie zaatakowali port w Sudaku.

Taktyka podboju ziem ruskich

Współcześni historycy szacują, że Ruś zaatakowało nie więcej niż 50 tysięcy wojowników. Tymczasem największe księstwo, włodzimiersko-suzdalskie, liczyło około miliona mieszkańców i dysponowało stutysięczną armią. Mongołowie mieli świadomość przewagi liczebnej Rusinów, ci jednak nie skorzystali z niej, ponieważ sądzili, że jest dokładnie na odwrót.

Z braku dostatecznych informacji byli przekonani, że atakują ich setki tysięcy Mongołów. Co więcej, Mongołowie świetnie wiedzieli, gdzie szukać Rusinów – przeliczywszy ich miasta i wioski, oszacowali populację – ci zaś nigdy nie zdołali wykryć kryjówek Mongołów i szlaków, którymi się przemieszczali.

Wobec księstw riazańskiego, włodzimiersko-suzdalskiego, kijowskiego, wołyńskiego i halickiego Mongołowie zastosowali podobną strategię. Zanim przystąpili do oblężenia lokalnej stolicy, atakowali wsie i pomniejsze miasta oraz słabiej ufortyfikowane ośrodki. Po zniszczeniu źródeł zaopatrzenia stolica nie mogła się długo utrzymać. Napastnicy tymczasem chętnie korzystali z zarekwirowanej żywności, paszy i siły roboczej. Ogołociwszy dane terytorium z większości zasobów, kierowali się ku nowemu celowi.

Mongołowie i Rusini zdecydowanie różnili się pod względem sezonu działań wojennych. Ruskie wojska składały się głównie z powoływanych pod broń chłopów, którzy byli zdolni do walki wiosną i wczesnym latem.

Unikano prowadzenia wojen jesienią i zimą, ponieważ we wrześniu i październiku chłopi rozpraszali się, aby przeprowadzić żniwa i inne prace na polach i w obejściu, a w najchłodniejszych miesiącach często nie opuszczali chałup. Nikt nie spodziewał się walk o tej porze roku. Z kolei Mongołowie wycofywali się na step późną wiosną i latem na okres dojenia, a w chłodnych porach roku wyruszali na wojnę. Wyjaśnia to, dlaczego zawsze górowali inicjatywą nad Rusinami oraz innymi ludami nadwołżańskimi. Skutecznie narzucili im sezonowość niszczycielską dla ich rolnictwa.

Daremny opór Rusinów

Rusini stawiali sporadyczny, lecz twardy opór. Na przykład mieszkańcy Kozielska, miasteczka położonego na wzgórzu nad Żyzdra, zdołali na pewien czas powstrzymać napór Mongołów, wykorzystując fakt, że okoliczne grunty nasiąkły wodą z rzeki, mokradeł i topniejących śniegów.

Uniemożliwiło to napastnikom podciągnięcie machin oblężniczych pod mury miasta, dając obrońcom szansę na zniszczenie mongolskich katapult. Zabito około czterech tysięcy Mongołów. Ostatecznie Kozielsk został zdobyty, lecz atakujący nie byli w stanie odnaleźć w gruzach i błocie ciał swoich poległych towarzyszy. Nazwali go więc „diabelskim miastem”.

W ciągu czterech lat walk w regionie Dolnej Wołgi i na północy Batu-chan stracił wielu dowódców i tysiące wojowników, oprócz tych, którzy padli pod Kozielskiem. Mimo to z powodu braku koordynacji i sprawnego przywództwa Rusinom nie udało się powstrzymać mongolskiej machiny wojennej.

Co pomogło/przeszkodziło Mongołom?

Podczas całej kampanii Mongołowie zdobyli około dwudziestu miast. Nie wszystkie zostały zniszczone. Oszczędzono na przykład Rostów, którego mieszkańcy przyjęli narzucone warunki pokoju. Z kolei Kijów, który odrzucił analogiczną ofertę, złupiono do reszty. Żadne miasto nie wytrzymało jednak dłużej niż Kozielsk, który przetrwał około siedmiu tygodni oblężenia. Większość upadła najwyżej po kilku dniach.

Mongołowie byli biegli w sztuce oblężniczej, a niedawna wojna z państwem Jin niezmiernie wzbogaciła ich doświadczenie. Zabrali ze sobą saperów, przede wszystkim Xili Gambu, dowódcę Tangutów doradzającego Batu-chanowi. W obliczu machin oblężniczych, z którymi nigdy wcześniej się nie zetknęli, Rusini byli bezradni.

Czerpiąc z chińskiej technologii, Mongołowie budowali katapulty o wysokości ośmiu metrów i masie pięciu ton. Były one zdolne posłać ważący ponad 60 kilogramów kamień na odległość nawet 150 metrów. W oczach Subedeja, zdobywcy ponad trzydziestu otoczonych kamiennymi i ceglanymi murami miast w Chinach, Azji Środkowej i Iranie, drewniane palisady i wały ziemne na Rusi nie były żadnym wyzwaniem.

Prawdziwą przeszkodą było ukształtowanie terenu. Mokradła i błota ograniczały swobodę i zakres działania do najmniejszych miesięcy. Zmarznięta ziemia i skute lodem rzeki umożliwiały szybkie przemieszczanie się, ale po marcowych roztopach wojownicy i ciężkie machiny oblężnicze utykały w rozmiękłym błocku. Woda z topniejących śniegów zalewała pastwiska, na których mongolskie armie wypasały zwierzęta.

Wyjaśnia to, dlaczego podbój księstw ruskich trwał cztery zimy i czemu w 1241 roku Batu i Subedej niespodziewanie ruszyli w głąb Europy, nie doprowadzając do końca planów podboju Nowogrodu i innych terenów.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment książki prof. Marie Favereau „Orda. Jak Mongołowie zmienili świat”, wydanej nakładem wydawnictwa Rebis (Poznań 2025). Książkę można zamówić, klikając ten link, lub poniższy przycisk.

 

 

 

Wybrane dla Ciebie
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu