Skaczący Francuzi z Maine. Najdziwniejsza zagadka XIX wieku

Wśród gęstych lasów północnego Maine, gdzie frankokanadyjscy drwale rąbali drzewa z dala od cywilizacji, narodziła się jedna z najdziwniejszych zagadek neurologii. Pod koniec XIX wieku świat usłyszał o ludziach, którzy na najmniejszy bodziec reagowali jak naciśnięte sprężyny – skakali, krzyczeli i bezwolnie wykonywali każde polecenie. Zjawisko to przeszło do historii jako „skaczący Francuzi z Maine”.

Neurolog wśród drwali

George Miller Beard nie był typowym uczonym gabinetowym. Gdy w latach siedemdziesiątych XIX wieku do jego uszu dotarły pogłoski o dziwacznym zachowaniu drwali z okolic jeziora Moosehead, postanowił zbadać sprawę osobiście. To, co zastał w odległych osadach leśnych, przekroczyło jego najśmielsze oczekiwania.

Beard spędził tygodnie obserwując pięćdziesiąt przypadków tego zaburzenia. Czternaście z nich pochodziło zaledwie z czterech rodzin, co natychmiast zwróciło jego uwagę na możliwy czynnik dziedziczny. Mężczyźni dotknięci tym schorzeniem żyli normalnie, pracowali ciężko przy wyrębie, ale wystarczyło nagłe stuknięcie czy niespodziewany krzyk, by zamieniali się w żywe automaty.

W 1878 roku Beard przedstawił swoje odkrycia przed Amerykańskim Towarzystwem Neurologicznym, a dwa lata później opublikował szczegółowy artykuł w prestiżowym Journal of Nervous and Mental Disease. Świat medyczny stanął przed zjawiskiem, którego nie potrafił wyjaśnić.

Ciało szybsze od rozumu

Najbardziej przerażającym aspektem zaburzenia było tak zwane zautomatyzowane posłuszeństwo. Drwal z siekierą w dłoni, usłyszawszy nagłe polecenie „atakuj!”, ruszał na wskazaną osobę bez sekundy namysłu. Nie miało znaczenia, że celem był kolega, obcy człowiek czy nawet własna matka. Ciało działało szybciej niż świadomość mogła zareagować.

Beard przeprowadzał eksperymenty, które dziś wydają się graniczące z okrucieństwem. Czytał drwalom teksty po łacinie, języka którego nie znali, a oni powtarzali słowa z doskonałą fonetyczną dokładnością, jednocześnie wykonując gwałtowne ruchy kończynami, skacząc lub rzucając przedmiotami. To zjawisko echolalii łączyło się z echopraksją, czyli mimowolnym naśladowaniem ruchów innych osób.

Co ciekawe, u żadnego z badanych nie występowała koprolalia, czyli mimowolne wypowiadanie wulgaryzmów znane z zespołu Tourette’a. Zamiast tego część drwali reagowała na głośne dźwięki warczeniem, jakby budziło się w nich coś pierwotnego.

Tajemnica izolacji

Dlaczego akurat frankokanadyjscy drwale? Beard i późniejsi badacze zwracali uwagę na specyficzne warunki życia tych społeczności. Osady przy Moosehead Lake były skrajnie odizolowane od świata zewnętrznego. Mężczyźni spędzali miesiące w głębi lasu, pracując w małych grupach, często złożonych z członków tych samych rodzin.

Niektórzy naukowcy sugerowali, że zaburzenie mogło mieć podłoże kulturowe. W zamkniętych społecznościach pewne wzorce zachowań mogą się utrwalać i przekazywać z pokolenia na pokolenie. Dzieci obserwujące „skaczących” ojców i dziadków mogły nieświadomie przyswajać te reakcje. Inni wskazywali na stres związany z niebezpieczną pracą przy wyrębie, gdzie każdy trzask gałęzi mógł oznaczać spadające drzewo.

Początek objawów nieprzypadkowo zbiegał się z okresem dojrzewania i podjęciem pracy w lesie. Późniejsze badania z lat osiemdziesiątych XX wieku, przeprowadzone wśród drwali z kanadyjskiego regionu Beauce, potwierdziły ten wzorzec. U większości badanych zaburzenie ujawniało się między dwunastym a dwudziestym rokiem życia.

Zjawisko bez granic

„Skaczący Francuzi” nie byli odosobnionym przypadkiem. Podobne zaburzenia opisywano w najodleglejszych zakątkach świata. Na Malajach znano latah, w Rosji i na Syberii występowało miryachit. W 2001 roku badacze opisali „wpadanie w furię” wśród Cajunów z Luizjany, potomków tych samych frankokanadyjskich społeczności, które dały światu skaczących drwali z Maine.

Te międzykulturowe paralele stawiają fascynujące pytania. Czy mamy do czynienia z uniwersalnym defektem ludzkiego układu nerwowego, który ujawnia się tylko w specyficznych warunkach społecznych? Czy może z kulturowo uwarunkowanym wzorcem zachowania, który przybiera różne formy w różnych częściach świata?

Po przełomowym opisie Bearda w literaturze medycznej zapadła niemal stuletnia cisza. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku pojawiły się nowe opisy przypadków, a dwadzieścia lat później kanadyjscy badacze przedstawili serię ośmiu pacjentów. Ich konkluzja była zaskakująca. Zespół prawdopodobnie nie ma podłoża organicznego, lecz wynika z czynników psychologicznych.

Dziś „skaczący Francuzi z Maine” pozostają medyczną ciekawostką, przypomnieniem że ludzki umysł potrafi płatać figle, których nauka wciąż nie potrafi w pełni wyjaśnić. W erze zaawansowanej neuroobrazowania i genetyki molekularnej ta XIX-wieczna zagadka nadal czeka na ostateczne rozwiązanie.

Wybrane dla Ciebie
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu