Stalowe bestie Hitlera. Tak rodził się mit Tygrysa

Tiger I pojawiał się na froncie rzadko, ale alianccy żołnierze widzieli go niemal wszędzie. Gruby pancerz, armata kalibru 88 milimetrów i niemiecka propaganda stworzyły legendę czołgu, którego obawiano się bardziej, niż wynikałoby to z liczby wyprodukowanych maszyn.

PzKpfw VI należący do Afrika Korps operuje w TunezjiPzKpfw VI należący do Afrika Korps operuje w Tunezji
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0

Hitler wybiera projekt Henschla

Wehrmacht potrzebował ciężkiego czołgu zdolnego niszczyć przeciwnika z dużej odległości i wytrzymać trafienia pocisków przeciwpancernych. Do rywalizacji stanęły między innymi zakłady Henschla oraz biuro Ferdinanda Porschego.

20 kwietnia 1942 roku oba prototypy pokazano Hitlerowi. Konstrukcja Porschego wykorzystywała skomplikowany napęd spalinowo-elektryczny, który okazał się zawodny. Podczas prezentacji problemy miały oba wozy, lecz ostatecznie wojsko wybrało projekt Henschla.

Nowy czołg otrzymał oznaczenie Panzerkampfwagen VI Tiger. Produkcja ruszyła latem 1942 roku w Kassel.

Zakłady Henschla montowały pojazdy z części dostarczanych przez wiele niemieckich firm, a budowa jednego egzemplarza wymagała dużego nakładu pracy.

Armata, której bali się alianccy czołgiści

Tiger ważył około 57 ton i miał pięcioosobową załogę. Przód kadłuba chroniło około stu milimetrów stali, co w chwili wprowadzenia czołgu do walki zapewniało mu dużą odporność na ogień większości alianckich dział przeciwpancernych.

Największym atutem była armata KwK 36 kalibru 88 milimetrów. Na dystansie tysiąca metrów mogła przebić płytę pancerną o grubości około stu milimetrów.

Pozwalała więc załodze otworzyć skuteczny ogień, zanim wiele czołgów przeciwnika zdołało podejść na odległość umożliwiającą odpowiedź.

Przewaga miała jednak swoją cenę. Tiger zużywał ogromne ilości paliwa, przeciążał silnik oraz układ przeniesienia napędu i sprawiał problemy podczas transportu. Awaria mogła unieruchomić maszynę równie skutecznie jak pocisk.

Pierwszy bój zakończył się kompromitacją

Cztery pierwsze Tigery wysłano pod koniec sierpnia 1942 roku w okolice Mga niedaleko Leningradu. Dowódca 502. batalionu czołgów ciężkich ostrzegał, że podmokły i zalesiony teren nie nadaje się dla tak wielkich pojazdów.

Miał rację. Podczas debiutu trzy z czterech maszyn unieruchomiły awarie silników i przekładni. Kiedy 22 września czołgi ponownie ruszyły do walki, wszystkie ugrzęzły albo odmówiły posłuszeństwa. Jednego wozu nie udało się odzyskać.

Nieudany początek nie przekreślił konstrukcji. W sprzyjających warunkach Tiger potrafił niszczyć nieprzyjacielskie wozy z bezpiecznej odległości, a jego przedni pancerz wytrzymywał trafienia, które zatrzymałyby lżejszy czołg.

Wittmann buduje legendę Tigera

Najgłośniejszy epizod rozegrał się 13 czerwca 1944 roku pod Villers-Bocage. Michael Wittmann wjechał Tigerem w brytyjską kolumnę i w krótkim czasie zniszczył kilka czołgów, transporterów oraz dział.

Niemiecka propaganda przedstawiła atak jako popis samotnego asa pancernego. Sukces Wittmanna był bezsporny, lecz późniejsze opowieści przypisywały mu również pojazdy zniszczone przez innych żołnierzy. Sama bitwa nie zakończyła się tak wielkim niemieckim zwycięstwem, jak przez lata sugerowała legenda.

Podobne historie sprawiały, że alianci zaczęli zgłaszać obecność Tigerów nawet tam, gdzie walczyły zwykłe Pantery albo Panzer IV. Lęk przed ciężkim czołgiem wyprzedzał samą maszynę.

Groźny, ale zbyt nieliczny

Od lipca 1942 do sierpnia 1944 roku zbudowano 1347 Tigerów I. Było ich za mało, by mogły samodzielnie wpłynąć na wynik wojny, a część tracono nie podczas pojedynków pancernych, lecz wskutek awarii, braku paliwa lub niemożności ewakuowania uszkodzonego wozu.

Tiger pozostawał groźnym przeciwnikiem, lecz nie był niezniszczalny. Alianci nauczyli się atakować go z boków, wykorzystywać artylerię, lotnictwo i przewagę liczebną albo zmuszać załogę do opuszczenia maszyny po uszkodzeniu podwozia.

Na podwoziu Tigera powstał również Sturmtiger, uzbrojony w wyrzutnię pocisków rakietowych kalibru 380 milimetrów. Zbudowano zaledwie 18 takich pojazdów, a jeden z nich został użyty podczas powstania warszawskiego.

Tiger nie uratował III Rzeszy. Zapisał się jednak w historii jako czołg, którego potęga opierała się zarówno na armacie i pancerzu, jak i na strachu rozbudzanym przez każdą opowieść o jego pojawieniu się na froncie.

Wybrane dla Ciebie