Zygmunt Szendzielarz. Najbardziej poszukiwany bohater powojennej Polski
Po ponad 60 latach od zamordowania przez komunistów, w 2013 roku na warszawskiej Łączce odnaleziono szczątki legendarnego dowódcy partyzantki. Dzięki badaniom DNA udało się potwierdzić tożsamość jednego z najbardziej zagorzałych wrogów systemu sowieckiego. Trzy lata później Polska mogła godnie pożegnać człowieka, którego miał skazać na zapomnienie komunistyczny reżim.
Droga do odzyskania tożsamości
Wiosną 2013 roku zespół naukowców Instytutu Pamięci Narodowej pod kierownictwem profesora Krzysztofa Szwagrzyka prowadził prace poszukiwawcze na terenie tak zwanej Łączki – fragmentu Cmentarza Wojskowego na Powązkach, gdzie komunistyczne władze w tajemnicy grzebały ofiary terroru.
Miejsce to przez dziesięciolecia pozostawało nieoznaczone, a rodziny zamordowanych nie wiedziały, gdzie spoczywają ich bliscy. To właśnie tam, wśród setek anonimowych mogił, badacze odnaleźli szczątki Zygmunta Szendzielarza.
Identyfikacja była możliwa dzięki zaawansowanym badaniom genetycznym przeprowadzonym przez specjalistów ze szczecińskiego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Naukowcy wykorzystali Polską Bazę Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów – unikalny projekt pozwalający na porównanie DNA odnalezionych szczątków z materiałem genetycznym żyjących krewnych.
W przypadku Szendzielarza badania dały jednoznaczny wynik. W sierpniu 2013 roku świadectwo potwierdzające tożsamość odebrała Lidia Lwow-Eberle, która podczas wojny służyła jako sanitariuszka w jego oddziale.
Odkrycie to było częścią szerszego projektu badawczego realizowanego przez IPN wraz z Radą Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. Program ten miał na celu odnalezienie nieznanych miejsc pochówku ofiar komunistycznego terroru z lat 1944-1956. Dzięki tym pracom setki rodzin mogły wreszcie godnie pochować swoich bliskich i zakończyć wieloletnie poszukiwania.
Państwowe pożegnanie bohatera
W niedzielę 24 kwietnia 2016 roku Warszawa stała się miejscem uroczystości pogrzebowych o charakterze państwowym. Ceremonia rozpoczęła się o godzinie 15:00 mszą żałobną w kościele świętego Karola Boromeusza przy ulicy Powązkowskiej, którą odprawił biskup polowy Józef Guzdek. W nabożeństwie uczestniczyły tysiące osób, które przybyły z całej Polski, by oddać hołd dowódcy partyzantki antykomunistycznej.
Po mszy kondukt żałobny przemaszerował na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Szczególny charakter nadał uroczystości pododdział konny w barwach 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich, formacji, w której Szendzielarz służył przed wojną. Ten symboliczny gest łączył tradycję przedwojennego wojska z pamięcią o powojennej walce o niepodległość. W ceremonii uczestniczył prezydent Andrzej Duda oraz najwyżsi przedstawiciele władz państwowych i wojskowych.
Dzień wcześniej, w sobotę 23 kwietnia, w kościele Świętego Krzyża w centrum Warszawy wystawiono trumnę z doczesnym szczątkami, umożliwiając wszystkim chętnym oddanie ostatniego hołdu. Przez ponad osiem godzin, od 10:30 do 19:00, przy trumnie czuwała warta honorowa, a w księdze kondolencyjnej podpisy składały setki osób. To było społeczne pożegnanie człowieka, którego komunistyczny system próbował wymazać z pamięci narodu.
Słowa o tych, którzy ocalili Polskę
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas ceremonii na Powązkach wygłosił przemówienie, w którym podkreślił znaczenie walki prowadzonej przez polskie podziemie. Jego słowa wybrzmiały szczególnie mocno wobec zgromadzonych tłumów. Macierewicz oddał cześć wszystkim, którzy walczyli o niepodległą Polskę, bez których, jak podkreślił, nie byłoby dziś wolnego państwa.
Szef MON zwrócił uwagę na to, że Polska miała zostać wymazana z mapy świata, zamieniona jedynie w pozór państwa, fikcję kontrolowaną przez obce mocarstwo. To właśnie determinacja i wysiłek ludzi takich jak Szendzielarz uratowały tożsamość narodu. Obecność polskiego wojska, prezydenta i najwyższych władz przy trumnie miała symbolizować uznanie dla ich poświęcenia.
Przemówienie ministra było także odpowiedzią na dziesięciolecia komunistycznej propagandy, która przedstawiała podziemie antykomunistyczne jako bandytów i wroga ludu. Państwowy charakter pogrzebu stanowił symboliczne odwrócenie tej narracji i przywrócenie prawdy historycznej. Rodzina zmarłego, która przez lata żyła w cieniu represji, mogła wreszcie zobaczyć publiczne uznanie dla jego walki.
Od kawalerzysty do dowódcy konspiracji
Zygmunt Szendzielarz urodził się 12 marca 1910 roku i przed wybuchem wojny związał swoje życie z wojskiem jako zawodowy oficer. Służył w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich stacjonującym w Wilnie, jednostce o bogatych tradycjach sięgających walk o niepodległość. W 1939 roku przeszedł szlak bojowy w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii, wykazując się odwagą i umiejętnościami dowódczymi.
Podczas okupacji nie złożył broni. Aktywnie działał w konspiracji Armii Krajowej, gdzie objął dowództwo 5 Wileńskiej Brygady AK. W tym trudnym okresie budował struktury oporu, organizował działania sabotażowe i dowodził oddziałami partyzanckimi. Po zakończeniu wojny, gdy wielu wierzyło, że nadeszła wolność, Szendzielarz szybko zrozumiał, że nowa władza nie różni się wiele od okupanta niemieckiego.
Zamiast podporządkować się komunistycznemu reżimowi, kontynuował walkę w podziemiu antykomunistycznym. Działalność ta wiązała się z ogromnym ryzykiem, a każdy dzień mógł być ostatnim. W końcu został aresztowany przez władze komunistyczne i po pokazowym procesie zamordowany 8 lutego 1951 roku. Jego ciało potajemnie pochowano na Łączce, licząc na to, że pamięć o nim zostanie wymazana na zawsze.
Decyzja rodziny i symbolika miejsca spoczynku
W 2015 roku na Powązkach odsłonięto specjalny panteon, w którym pochowano 35 ofiar komunistycznego terroru. Było to miejsce pamięci, które miało godnie upamiętnić tych, którzy zginęli z rąk systemu. Mimo odnalezienia szczątków Szendzielarza, nie spoczął on wówczas wraz z innymi bohaterami. Rodzina podjęła decyzję, która miała głębszy, osobisty wymiar.
Najbliżsi zdecydowali, że dowódca zostanie pochowany w grobie rodzinnym, obok swojej córki Barbary Szendzielarz, która zmarła w 2012 roku. Ten wybór pokazuje, że obok wielkich historycznych postaci był także kochającym ojcem, który przez długie lata walki nie mógł być przy swojej rodzinie. Teraz, po śmierci, ojciec i córka mogli spocząć razem.
Decyzja ta nadała pogrzebowi dodatkowy, intymny wymiar. Państwowa ceremonia z udziałem najwyższych władz połączyła się z prywatnym aktem zamknięcia rodzinnej historii naznaczonej tragedią. Grób na Powązkach Wojskowych stał się miejscem, gdzie spotyka się wielka historia z osobistym dramatem rodziny, której głowa zginęła, broniąc wolności Polski.