"Breaking Bad" ściągał turystów. Zabierali kamienie spod domu

Walter White rzuca pizzę, która ląduje na dachu garażu. Scena z "Breaking Bad" trwa krótko, ale fani serialu zapamiętali ją na długo. Niektórzy postanowili nawet powtórzyć wyczyn bohatera, przyjeżdżając pod prawdziwy dom w Albuquerque. Problem polegał na tym, że budynek wciąż był zamieszkany, a jego właściciele musieli sprzątać pozostawiane przez turystów jedzenie. W 2015 roku twórca serialu Vince Gilligan publicznie poprosił widzów, żeby przestali.

 Dom wykorzystany jako siedziba Waltera White’a w „Breaking Bad”. Fotografia z 2015 roku. Dom wykorzystany jako siedziba Waltera White’a w „Breaking Bad”. Fotografia z 2015 roku.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Clay Gilliland

Jeden rzut Waltera White’a

Słynna scena pochodzi z odcinka "Caballo sin Nombre", wyemitowanego w marcu 2010 roku jako drugi epizod trzeciego sezonu "Breaking Bad". Walter White, grany przez Bryana Cranstona, przywozi do domu pizzę. Chce spotkać się z rodziną, ale jego wizyta nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami.

Wybuch złości kończy się wyrzuceniem jedzenia. Pizza zamiast spaść na ziemię zatrzymuje się na dachu garażu, tworząc jeden z najbardziej absurdalnych obrazów całej sceny. W serialu jest to konsekwencja nieudanej próby pojednania, lecz oderwany od fabuły moment zaczął funkcjonować jako samodzielny żart.

Do realizacji zdjęć zewnętrznych wykorzystano prawdziwy budynek w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Nie był to pusty plan filmowy przeznaczony wyłącznie dla ekipy.

Kiedy serial zdobywał coraz większą popularność, dom nadal służył swoim właścicielom do codziennego życia.

Dla fanów stał się jednak miejscem, które koniecznie chcieli zobaczyć podczas wizyty w mieście. Początkowo przyjezdni przede wszystkim robili zdjęcia.

Z czasem część turystów zaczęła zachowywać się tak, jakby miała prawo odtworzyć scenę z Walterem White’em.

Turyści pod cudzym dachem

W marcu 2015 roku właścicielka domu Fran Padilla opowiedziała amerykańskiemu radiu publicznemu, z czym musi się mierzyć jej rodzina. Niektórym odwiedzającym nie wystarczało sfotografowanie budynku z ulicy. Kupowali pizzę i rzucali nią na dach lub podjazd.

To, co przed kamerami wyglądało jak zabawny wybuch gniewu fikcyjnego bohatera, dla mieszkańców oznaczało kolejne sprzątanie. Nieproszeni goście wchodzili w ich prywatną przestrzeń, nie przejmując się tym, że dom nie jest atrakcją urządzoną specjalnie dla turystów.

Żart powtarzany przez kolejne osoby szybko przestał być zabawny dla rodziny.

Sprawa dotarła do Vince’a Gilligana. Twórca "Breaking Bad" poruszył ją w podcaście poświęconym "Better Call Saul", zwracając się bezpośrednio do fanów. Podkreślał, że właściciele okazywali odwiedzającym życzliwość i nie zasłużyli na rzucanie jedzeniem na ich posesję.

Gilligan zwracał uwagę również na nieuprzejme zachowanie części turystów. Przypominał, że wielokrotne powtarzanie identycznego dowcipu nie jest szczególnie pomysłowe. Jego apel nie miał zniechęcać ludzi do oglądania serialu, lecz skłonić ich do uszanowania mieszkańców domu.

Wypowiedź poparł Jonathan Banks, odtwórca roli Mike’a Ehrmantrauta. Obaj aktorzy i twórcy związani z serialowym światem próbowali uświadomić fanom, że słynny adres jest jednocześnie czyjąś prywatną posesją. Sama rozpoznawalność budynku nie dawała odwiedzającym prawa do zakłócania spokoju.

Ogrodzenie zamiast kolejnej prośby

Publiczne upomnienie nie rozwiązało problemu. W październiku 2017 roku media poinformowały, że wokół domu powstaje wysokie żelazne ogrodzenie. Miało ono około sześciu stóp, czyli 1,8 metra wysokości, i utrudniać turystom dostęp do posesji.

Joanne Quintana, córka właścicielki, opisywała lokalnej stacji KOB także inne zachowania przyjezdnych. Niektórzy zabierali kamienie leżące w pobliżu domu, traktując je jak pamiątki.

Zdarzały się nawet prośby, aby mieszkańcy zamknęli garaż lub zeszli z pola widzenia, bo przeszkadzają w wykonaniu fotografii.

Rodzina nie mogła swobodnie korzystać z własnej przestrzeni. W relacji przytoczonej przez magazyn "Time" Quintana wspominała o setkach wizyt w niektóre weekendy. Popularność serialowego adresu oznaczała zatem nie tylko obecność pojedynczych ciekawskich, ale także stały ruch pod oknami.

Ogrodzenie zaczęto budować ponad dwa lata po apelu Gilligana. Miało chronić prywatny dom przed ludźmi, którzy przyjeżdżali zobaczyć miejsce znane z telewizji, lecz nie zawsze pamiętali, że ktoś w nim mieszka.

Wybrane dla Ciebie