Woodstock ’99 miał być świętem muzyki. Skończył się zamieszkami

Woodstock ’99 miał przypomnieć atmosferę legendarnego festiwalu sprzed trzydziestu lat. Przygotowano koncerty wielkich zespołów, zaproszono setki tysięcy fanów i zapowiadano wielkie muzyczne święto. Zamiast wspomnień o pokojowej zabawie po lipcowym weekendzie 1999 roku pozostały jednak obrazy płonących przyczep, zdemolowanych stoisk i zaśmieconego lotniska. Policja badała także doniesienia o gwałtach, do których miało dojść podczas imprezy.

Publiczność podczas nocnego koncertu. Zdjęcie poglądowe, niezwiązane z Woodstock ’99.Publiczność podczas nocnego koncertu. Zdjęcie poglądowe, niezwiązane z Woodstock ’99.
Źródło zdjęć: © www.pexels.com | Andre Moura

Festiwal na betonowym lotnisku

Organizatorzy wybrali teren dawnej bazy wojskowej Griffiss Air Force Base w Rome w stanie Nowy Jork. Było to zupełnie inne miejsce niż farma w Bethel, na której w 1969 roku odbył się pierwszy Woodstock. Trzydziestą rocznicę tamtego wydarzenia postanowiono uczcić imprezą o znacznie bardziej komercyjnym charakterze.

Główne koncerty zaplanowano na 23-25 lipca 1999 roku. Na scenach mieli wystąpić m.in. Korn, Limp Bizkit, Metallica i Red Hot Chili Peppers. Festiwalowi towarzyszyła sprzedaż biletów, rozbudowana oferta handlowa i obecność sponsorów, co wyraźnie odróżniało go od wyidealizowanego obrazu dawnego Woodstocku.

Ogromny teren lotniska mógł pomieścić wielką publiczność, ale miał poważną wadę. Znaczna część powierzchni była pokryta betonem i asfaltem, które podczas lipcowych upałów mocno się nagrzewały. Uczestnicy musieli przemierzać duże odległości między scenami, a po drodze trudno było znaleźć cień.

Trwające przez wiele godzin koncerty przyciągały tłumy stojące na rozgrzanej nawierzchni. Upał szybko stał się jednym z najdotkliwszych problemów festiwalu. Wielu uczestników szukało przede wszystkim wody i miejsca, w którym mogliby choć na chwilę odpocząć.

Woda po cztery dolary

Za butelkę wody żądano czterech dolarów. Taką cenę podawały relacje prasowe publikowane jeszcze podczas festiwalu. Dla osób spędzających całe dnie w wysokiej temperaturze kupowanie napojów oznaczało powracający i coraz bardziej uciążliwy wydatek.

Droga woda nie była jedynym powodem niezadowolenia. Uczestnicy skarżyli się również na wysokie ceny jedzenia i pogarszające się warunki sanitarne. Na terenie gromadziły się śmieci, a przenośne toalety stawały się coraz brudniejsze.

Przy tak ogromnej liczbie ludzi utrzymanie porządku wymagało sprawnej organizacji i odpowiedniego zaplecza. Z każdym kolejnym dniem uciążliwości rosły, a wielu fanów czuło się coraz bardziej zmęczonych. Nie oznaczało to jednak, że wszyscy reagowali na trudne warunki w ten sam sposób.

Część publiczności nadal chciała spokojnie słuchać muzyki. Inni starali się po prostu przetrwać do końca imprezy albo jak najszybciej opuścić teren lotniska. Agresywne zachowania należały do znacznie mniejszej grupy niż ogół uczestników.

Po festiwalu promotor John Scher informował, że do wewnętrznej ochrony zatrudniono około 1250 osób. Przyznawał zarazem, że nie były one przygotowane do opanowania zamieszek. Wobec skali wydarzenia i narastającego napięcia samo zapewnienie licznego personelu nie wystarczyło.

Ogień pod koniec koncertów

W niedzielę 25 lipca atmosfera zaczęła się gwałtownie pogarszać. Podczas wieczornych koncertów, gdy na jednej ze scen występowali Red Hot Chili Peppers, na terenie festiwalu pojawiły się ogniska. Niektóre płomienie szybko rozrosły się w większe pożary.

Do ognia wrzucano odpady i elementy wyposażenia. Część uczestników zaczęła niszczyć ogrodzenia, a oderwane fragmenty wykorzystywano podczas zamieszek. Płomienie objęły także przyczepy, podczas gdy inni plądrowali punkty handlowe i demolowali ich zaplecze.

Obrazy płonących konstrukcji i rozrzuconego sprzętu zdominowały relacje z ostatniej nocy. Na miejsce skierowano oddziały policji wyposażone do tłumienia zamieszek. Ich zadaniem było opanowanie sytuacji na rozległym terenie, gdzie równocześnie przebywały tysiące osób niezwiązanych ze zniszczeniami.

Szef policji stanowej James McMahon oceniał wówczas, że w zamieszkach uczestniczyło około 200–500 ludzi. Były to szacunki odnoszące się do sprawców zajść, nie do całej publiczności Woodstock ’99. Przypisywanie przemocy wszystkim uczestnikom festiwalu byłoby nieuzasadnione.

W późniejszych opowieściach próbowano niekiedy tłumaczyć wybuch agresji atmosferą konkretnych koncertów. Nie można jednak pomijać problemów, które narastały od początku weekendu. Upał, ceny napojów, śmieci i niedostateczna organizacja były przedmiotem skarg na długo przed niedzielnymi pożarami.

Doniesienia o napaściach

Zamieszki i podpalenia nie wyczerpywały listy wydarzeń wymagających wyjaśnienia. Po festiwalu zaczęły pojawiać się również doniesienia o przemocy seksualnej wobec uczestniczek. Sprawy te dotyczyły sytuacji, do których miało dochodzić zarówno wśród publiczności przed scenami, jak i na polu namiotowym.

Associated Press informowała wówczas, że policja bada cztery zgłoszenia gwałtów. Była to liczba znanych w tamtym momencie zawiadomień, a nie ostateczne ustalenie dotyczące wszystkich przestępstw popełnionych podczas imprezy. Nie oznaczała też czterech prawomocnych wyroków skazujących.

Organizacje niosące pomoc uczestnikom mówiły o kontaktach z kolejnymi osobami zgłaszającymi napaści. Nie wszystkie takie relacje musiały od razu znaleźć odzwierciedlenie w oficjalnych statystykach policyjnych. Ustalenie pełnej skali przemocy wymagało dalszego zbierania świadectw i prowadzenia postępowań.

Problemy z bezpieczeństwem kobiet nie zaczęły się dopiero podczas ostatnich zamieszek. Część zgłaszanych incydentów miała miejsce wcześniej, gdy koncerty trwały, a tłumy przemieszczały się między scenami. Po zakończeniu festiwalu policja i organizacje pomocowe nadal zajmowały się relacjami osób pokrzywdzonych.

Gdy publiczność opuściła dawną bazę wojskową, na miejscu zostały ogromne ilości śmieci, zniszczony sprzęt i spalone przyczepy. W policyjnych oraz prasowych podsumowaniach Woodstock ’99 obok podpaleń i grabieży znalazły się doniesienia o napaściach seksualnych.

Wybrane dla Ciebie