Villa Regia. Niezwykły pałac Wazów, który zniknął z Warszawy

Władysław IV szykował się do ślubu z Habsburżanką i nie miał jej gdzie godnie przyjąć. Tak narodziła się Villa Regia, jedna z najwspanialszych rezydencji ówczesnej Europy. Jej schody do dziś są zagadką, a szczątki pałacu archeolodzy wyciągają z dna Wisły.

Makieta Villa Regia, fot. Artinpl, lic. CC0Makieta Villa Regia, fot. Artinpl, lic. CC0
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Królowa w drodze

Mamy rok 1637. Władysław IV dobiega 42 lat, a państwo i dynastia domagają się następcy. Król postanawia się ożenić, a wybranką jest Cecylia Renata, córka cesarza Ferdynanda II Habsburga. Narzeczona ma lada dzień zjechać do Warszawy z całym fraucymerem i wtedy wychodzi na jaw, że nie ma gdzie jej ulokować.

Królowa mogłaby zamieszkać na Zamku Królewskim albo w Ujazdowie. Taki wariant nie zadowala Władysława. Nie po to oglądał pałace Rzymu i Wenecji, by teraz upychać dwór żony w starych murach po ojcu. Sięga więc po jeszcze jedną posiadłość Wazów.

To dwór stojący tuż za murami miasta, ale wciąż w obrębie wałów, którymi Zygmunt III otoczył stolicę. Skromny dom w ciągu kilku lat zmienia się w budowlę plasującą się gdzieś pomiędzy zamkiem a pałacem. Tak powstaje Villa Regia.

Pozostaje wielką zagadką, i to nie tylko dlatego, że jej nie ma. Nie wiadomo dokładnie, kiedy ruszyła budowa ani kto ją zaprojektował. Przede wszystkim nie wiadomo, kto wpadł na pomysł, by do gotowej fasady dostawić monumentalną klatkę schodową, i po co król zlecił tę zapierającą dech inwestycję.

Na kolanach po schodach Piłata

Jedno jest pewne. Podczas wielkiej podróży po Europie królewicz Władysław z zapałem zwiedzał rzymskie domy i pałace. Obejrzał ich kilkanaście, w tym słynną Villę Borghese, do której wszedł pod nieobecność gospodarza. Był też na Lateranie, a jako gorliwy katolik musiał zajrzeć do pobliskiej kaplicy San Lorenzo. Wejdźmy zatem i do niej.

Kaplica kryje 2 bezcenne relikwie. Pierwsza to acheiropoietos, czyli wizerunek Chrystusa "nienamalowany ludzką ręką". Drugą są Święte Schody, Scala Santa. To 28 kamiennych stopni, które wierni do dziś pokonują wyłącznie na kolanach, w nabożnym skupieniu.

Według starej legendy schody pochodzą z Jerozolimy. Odnalazła je tam św. Helena, matka cesarza Konstantyna, i w 326 roku kazała je rozebrać i przewieźć do Rzymu.

Właśnie po tych stopniach Jezus Chrystus miał wchodzić do pretorium, siedziby Poncjusza Piłata. Powtórzenie tej drogi ma pomagać w odpuszczeniu grzechów.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Michała Wojcika "Tańczący z zamkami" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).

Wieże za zwycięstwa, okna za szlachtę

Schody Villi Regii raczej nie miały teologicznego związku ze Scala Santa. Wazowie lubili za to kodować w architekturze polityczne komunikaty. Wystarczy spojrzeć na fasadę Zamku Królewskiego, przebudowanego przez Zygmunta III.

To czytelny symbol ustroju Rzeczypospolitej. Króla oznacza dominująca nad całością Wieża Zygmuntowska. Równe rzędy okien to szlachta, czyli obywatele Rzeczypospolitej. Wieżyczki po bokach oznaczają senat i duchowieństwo, filary władzy i porządku.

Podobnie jest z Zamkiem Ujazdowskim. Jego 4 narożne wieże miały podobno upamiętniać 4 triumfy. Pierwszy to Byczyna z 1588 roku, gdzie Jan Zamoyski wziął do niewoli arcyksięcia Maksymiliana Habsburga. Drugi to Kircholm z 1605 roku, popis husarii w starciu ze Szwedami. Trzeci to triumf nad Moskwą, po którym zdetronizowany car Wasyl Szujski złożył w 1611 roku hołd Zygmuntowi III. Czwarta wieża zapowiadała zwycięstwo nad Turcją, które nigdy nie nadeszło.

Monumentalna, bogato zdobiona klatka schodowa, nienaturalnie wypchnięta przed fasadę trzeciej królewskiej siedziby, również coś mówiła. Pozostaje zagadką, czy miała jedynie olśnić córkę cesarza, czy zapowiadała coś znacznie ważniejszego.

Labirynty, grota i balkon dla orkiestry

Tomasz Kuls z warszawskiej pracowni architektonicznej Teka zrekonstruował kilkadziesiąt zabytków stolicy w kształcie z 1643 roku, gdy ukazał się pierwszy przewodnik po mieście pióra Adama Jarzębskiego. Wśród nich jest Villa Regia.

Według Kulsa dwór miał 2 kondygnacje, wysoki dach i wieże po bokach. Przed fasadą wyrastała klatka schodowa, dominująca nad resztą barwą i rzeźbą. Od strony rzeki taras nad arkadami otwierał widok na Wisłę. Sercem rezydencji była dwukondygnacyjna sala, zapewne z balkonem dla orkiestry, mieniąca się barwami kamieni i obwieszona arrasami. Królowa mieszkała w skrzydle północnym, a król w południowym, z widokiem na psiarnię.

W 2025 roku Wojciech Wółkowski z Politechniki Warszawskiej i archeolog Hubert Kowalski z UW przedstawili inną wizję, z 2 równoległymi dachami i jeszcze lepiej wyeksponowanymi schodami.

Rezydencję szczególnie upodobał sobie następca Władysława, Jan Kazimierz, wraz z małżonką Ludwiką Marią. Zasłonięta parkanem Villa była azylem w morzu zieleni.

Klomby przycięto w kształt labiryntów, w fontannie szumiała woda, a chętnych do rozmowy na osobności zapraszała sztuczna grota. Marszałek wielki koronny Stanisław Herakliusz Lubomirski wspominał: "Tam bowiem i interessa Królestwa nieraz namówione, i poselstwa i instrukcyje często stanowione, i wojny i pokoje traktowane, i rady, i namowy, i fakcyje, i ugody, i amory i mądre rozmowy".

Na dnie Wisły

Ten raj nie przetrwał potopu. Warszawę splądrowali kolejno Szwedzi, Brandenburczycy i żołnierze Jerzego II Rakoczego. Karol X Gustaw kazał zdemontować marmurowe obramienia okien i wywieźć ogrodowe rzeźby do Szwecji. W 1656 roku przeładowana barka z łupami poszła na dno Wisły.

W 2009 roku Hubert Kowalski rozpoczął poszukiwania zatopionych skarbów. Wraz z zespołem archeologów i nurków, którymi kierował Marcin Jamkowski, wydobył z Wisły ponad 20 ton fragmentów Villi.

W 2025 roku, przy bardzo niskiej wodzie, wyłowiono między innymi niemal 200-kilogramowy fragment arkady. Muzeum Historii Polski odtwarza część pałacu na wystawę stałą, która ma zostać otwarta w 2027 roku.

W miejscu Villi stoi dziś Pałac Kazimierzowski, siedziba władz Uniwersytetu Warszawskiego. Po pożarze w 1695 roku, przebudowie zleconej przez Aleksandra Józefa Sułkowskiego i zniszczeniach ostatniej wojny niewiele w nim zostało z pałacu. Tam, gdzie szumiała fontanna i kryła się grota, stoją zabudowania kampusu.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Michała Wojcika "Tańczący z zamkami" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).

Okładka książki Michała Wójcika "Tańczący z zamkami" (Wyd. Rebis, Poznań 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie