Hollywood kręciło film w ich wsi. Skończyło się pozwem o miliony

Na ekranie była to rodzinna miejscowość Borata w Kazachstanie. W rzeczywistości sceny nakręcono w rumuńskiej wiosce Glod, a przed kamerami stanęli jej prawdziwi mieszkańcy. Po premierze komedii Sachy Barona Cohena w 2006 roku część uczestników zdjęć oskarżyła filmowców o wprowadzenie ich w błąd i zażądała milionowego odszkodowania. Tymczasem władze Kazachstanu protestowały przeciwko sposobowi przedstawienia ich kraju.

Sacha Baron Cohen jako Borat podczas premiery w Kolonii w październiku 2006 roku.Sacha Baron Cohen jako Borat podczas premiery w Kolonii w październiku 2006 roku.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | Michael Bulcik

Wymyślony reporter, realny kraj

Borat był fikcyjnym kazachskim dziennikarzem, który podróżował po Stanach Zjednoczonych, poznając miejscowe obyczaje. Jego skrajnie rasistowskie, antysemickie i mizoginiczne wypowiedzi służyły prowokowaniu rozmówców oraz obserwowaniu ich reakcji.

Film wykorzystywał groteskowego bohatera do ośmieszania uprzedzeń, ale zarazem przedstawiał Kazachstan jako kraj pełen absurdalnych zwyczajów.

Szczególnie jaskrawo wyglądały sceny rozgrywające się w rodzinnej miejscowości Borata. Pokazywały skrajną biedę i zacofanie, lecz nie zostały nakręcone w Kazachstanie. Ekipa wybrała rumuńskie Glod, gdzie przed kamerami wystąpili m.in. miejscowi Romowie.

W ten sposób prawdziwi mieszkańcy europejskiej wioski stali się częścią fikcyjnej opowieści o odległym państwie. Po premierze pojawiły się dwa różne rodzaje protestów. Kazachskie władze sprzeciwiały się wizerunkowi kraju, natomiast część osób z Glod kwestionowała warunki swojego udziału w filmie.

Co zarzucali mieszkańcy Glod

Niektórzy uczestnicy zdjęć opowiadali dziennikarzom, że spodziewali się filmu dokumentalnego o biedzie i życiu swojej społeczności. Twierdzili, że nie wyjaśniono im, w jakim kontekście zostaną pokazani. Dopiero po premierze mieli dowiedzieć się, że wystąpili w prześmiewczej komedii.

Mieszkańcom przypisano role krewnych i sąsiadów Borata, a ich ekranowy obraz mógł zostać odebrany jako upokarzający. Skarżący wskazywali również na niewielkie wynagrodzenia za udział w zdjęciach.

Nie chodziło im zatem wyłącznie o to, że film przedstawiał wioskę w niekorzystnym świetle.

W listopadzie 2006 roku w Nowym Jorku wniesiono pozew w imieniu Nicolae Todorache i Spiridoma Ciorebei. Domagano się 30 mln dolarów odszkodowania, zarzucając twórcom m.in. wprowadzenie uczestników zdjęć w błąd.

Była to jednak kwota żądana przez skarżących, a nie pieniądze przyznane im przez sąd.

Producent przedstawiał inną wersję

Przedstawiciele 20th Century Fox stanowczo odrzucali zarzuty. Utrzymywali, że mieszkańców poinformowano o udziale w fikcyjnym filmie komediowym, a nie w dokumencie. Według wytwórni wykonawcy otrzymali też wynagrodzenia przekraczające miejscowe stawki.

Stanowiska obu stron były więc zasadniczo odmienne. Uczestnicy pozwu twierdzili, że nie znali rzeczywistego charakteru produkcji, podczas gdy firma zapewniała, że odpowiednie informacje zostały im przekazane.

Nie sposób na podstawie samych relacji prasowych ustalić, co dokładnie wiedział każdy mieszkaniec uczestniczący w zdjęciach. Nie wszyscy musieli mieć takie same doświadczenia ani identyczny kontakt z ekipą.

Sporu z Glod nie należy też utożsamiać z innymi pozwami związanymi z filmem Cohena, ponieważ dotyczyły różnych osób i okoliczności.

Od protestu do podziękowania

Równolegle trwał konflikt o wizerunek Kazachstanu. Tamtejsze władze początkowo sprzeciwiały się rozpowszechnianiu filmu, a strona internetowa Borata była w kraju niedostępna.

Rząd próbował przekonać zagranicznych odbiorców, że ekranowa karykatura nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

W lutym 2007 roku ambasador Kanat Saudabajew wystąpił na Uniwersytecie Yale. Przedstawiał Kazachstan jako nowoczesne państwo, zwracając uwagę na edukację i rozwój gospodarczy. Była to próba przeciwstawienia filmowej grotesce innego obrazu kraju.

Po kilku latach ton oficjalnych wypowiedzi częściowo się zmienił. W 2012 roku minister spraw zagranicznych Jerżan Kazychanow podziękował filmowi za międzynarodowy rozgłos.

Mówił również, że po premierze liczba wydawanych wiz wzrosła dziesięciokrotnie, choć była to deklaracja przedstawiciela władz, a nie wynik niezależnego badania wpływu komedii na turystykę.

Nie oznaczało to całkowitego pogodzenia się z wizerunkiem Borata. W tym samym roku kazachski resort zaprotestował po zawodach sportowych w Kuwejcie, podczas których zamiast prawdziwego hymnu Kazachstanu odtworzono jego prześmiewczą wersję z filmu.

Wybrane dla Ciebie