Wyłudził miliony dolarów. Zdradziła go metka ubrania

Leo Koretz potrafił przekonać ludzi, że zarabiają fortunę na panamskim drewnie i ropie naftowej. Klienci otrzymywali wypłaty, widzieli dokumenty i polecali inwestycję znajomym. W rzeczywistości chicagowski prawnik finansował wcześniejsze zobowiązania z pieniędzy kolejnych osób. Gdy inwestorzy postanowili osobiście obejrzeć obiecane przedsiębiorstwo, cała historia zaczęła się rozpadać.

Liczenie dolarów. Współczesne zdjęcie poglądowe.Liczenie dolarów. Współczesne zdjęcie poglądowe.
Źródło zdjęć: © www.pexels.com | Kaboompics.com

Prawnik i organizator inwestycji

Leo Koretz urodził się w 1879 roku na ziemiach czeskich. W 1887 roku wyemigrował z rodziną do Stanów Zjednoczonych, gdzie osiedlił się w Chicago. Pracował w kancelarii, a jednocześnie uczęszczał na wieczorowe studia prawnicze, które ukończył w 1901 roku.

Dwa lata później otworzył własną praktykę. Zawodowa pozycja pomagała mu zdobywać zaufanie klientów, którym przedstawiał rozmaite możliwości ulokowania pieniędzy. Część proponowanych przedsięwzięć istniała jednak wyłącznie na papierze.

Początkowo wykorzystywał m.in. fikcyjne hipoteki. Później zaczął organizować bardziej rozbudowane projekty inwestycyjne, przedstawiając je jako okazje do udziału w dochodowych interesach. Jednym z wcześniejszych pomysłów były przedsięwzięcia związane z uprawą ryżu w Arkansas, oparte na fałszywych papierach.

Nie szukał ofiar wyłącznie wśród przypadkowo poznanych ludzi. Pieniądze powierzali mu również krewni i znajomi, przekonani o jego uczciwości. Zadowoleni inwestorzy polecali ofertę następnym osobom, a zaufanie do prawnika pomagało poszerzać krąg klientów.

Wśród uczestników znajdowali się także ludzie zamożni i obeznani z finansami. Regularnie otrzymywane pieniądze traktowali jako potwierdzenie, że przedsiębiorstwo rzeczywiście przynosi zyski. Nie wiedzieli, skąd naprawdę pochodzą wypłaty.

Drewno, ziemia i ropa naftowa

Największy rozgłos zdobyła inwestycja przedstawiana pod nazwą Bayano River Syndicate. Koretz opowiadał o rozległych terenach w Panamie, których bogactwa miały zapewniać uczestnikom wysokie dochody. Początkowo szczególnie eksponował możliwość zarabiania na eksploatacji drewna.

Z czasem coraz ważniejszym elementem oferty stała się ropa naftowa. Prawnik pokazywał dokumenty i mapy, które miały potwierdzać prawa do gruntów oraz skalę przedsięwzięcia. Wszystko wyglądało na starannie przygotowany interes, wymagający jedynie kapitału.

Najsilniejszym argumentem były jednak wypłaty. Inwestorzy regularnie otrzymywali pieniądze, choć nie pochodziły one z działalności przedsiębiorstwa w Panamie. Koretz sięgał po nowe wpłaty, aby regulować zobowiązania wobec wcześniejszych uczestników.

Sam prowadził wystawne życie, otaczając się kosztownymi przedmiotami i korzystając z wygód zapewnianych przez rosnące wpływy. Widoczny dobrobyt dodatkowo umacniał jego reputację. Klienci nie wiedzieli, że pozory sukcesu utrzymują się dzięki nieustannemu napływowi ich własnych pieniędzy.

Podróż do Panamy

Pod koniec 1923 roku część inwestorów postanowiła zobaczyć przedsiębiorstwo na własne oczy. Niektórzy liczyli nawet na objęcie dobrze płatnych stanowisk w rozwijającej się firmie. W grudniu grupa dotarła do Panamy, aby sprawdzić, jak wygląda działalność Bayano River Syndicate.

Na miejscu zaczęły się problemy. Podróżni nie odnaleźli zapowiadanego zaplecza gospodarczego, a informacje o prawach do ziemi okazały się niezgodne z rzeczywistością. Obiecane przedsięwzięcie nie wyglądało tak, jak przedstawiał je Koretz.

Ustalenia dokonane podczas wyprawy ujawniły rozbieżność między dokumentami pokazywanymi w Chicago a stanem faktycznym. Straty klientów szacowano na miliony dolarów, choć różne publikacje podawały odmienne kwoty. Pewne było jedno: wypłacane wcześniej pieniądze nie pochodziły z obiecanej eksploatacji panamskich bogactw.

Koretz zniknął z Chicago, pozostawiając inwestorów bez odpowiedzi. Skończył się okres, gdy jego zapewnienia i regularne przelewy wystarczały, by powstrzymywać klientów przed dokładniejszym sprawdzaniem przedsięwzięcia.

Nowa tożsamość w Kanadzie

Po ucieczce prawnik przedostał się do Kanady. Zamieszkał w Nowej Szkocji i przedstawiał się jako Lou Keyte, człowiek zamożny i związany z literaturą. Prowadził wygodne życie w posiadłości znanej jako Pinehurst Lodge.

Nową tożsamość uzupełniał kolejnymi zmyślonymi opowieściami. Twierdził m.in., że odegrał ważną rolę w promowaniu pisarza Zane’a Greya wśród wydawców. Tym razem nie zabiegał o pieniądze na inwestycje, lecz budował wizerunek człowieka z literackimi koneksjami.

Jego przeszłość wyszła na jaw za sprawą pozornie drobnego szczegółu. Ubranie oddane do krawca w Halifaksie miało oznaczenie zawierające prawdziwe nazwisko Koretza. Pomogło ono powiązać Lou Keyte'a z poszukiwanym oszustem z Chicago.

23 listopada 1924 roku Koretz został zatrzymany i przewieziony z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Przyznał się do winy, a następnie trafił do więzienia w Joliet. Ucieczka pod nowym nazwiskiem nie zapewniła mu bezkarności.

Koretz chorował na cukrzycę i nie odzyskał już wolności. Zmarł w więzieniu 8 stycznia 1925 roku.

Wybrane dla Ciebie