Był zwykłym rybakiem. Po powrocie do Japonii został samurajem

Miał zaledwie czternaście lat, gdy wraz z czterema innymi rybakami rozbił się na bezludnej wyspie na Pacyfiku. Uratował go amerykański wielorybnik, a dalsza podróż zaprowadziła chłopca do Massachusetts. Tam nauczył się angielskiego i nawigacji, później zaś zarabiał na statkach wielorybniczych. Kiedy wrócił do Japonii, jego doświadczenia zainteresowały władze kraju, który przez lata ograniczał kontakty z zagranicą.

Manjirō na fotografii z kolekcji Millicent Library.Manjirō na fotografii z kolekcji Millicent Library.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Rozbitkowie i amerykański wielorybnik

Manjirō pochodził z nadmorskiej miejscowości w prowincji Tosa na wyspie Sikoku. Wychowywał się w rodzinie związanej z rybołówstwem i sam pracował jako rybak. Nie planował dalekiej wyprawy ani opuszczenia Japonii.

W 1841 roku łódź, którą wypłynął z czterema towarzyszami, uległa katastrofie. Rozbitkowie znaleźli się na niezamieszkanej wyspie Torishima, gdzie spędzili wiele tygodni, czekając na ratunek.

Zauważyła ich załoga amerykańskiego statku wielorybniczego "John Howland". Dowodzący nim kapitan William H. Whitfield zabrał wszystkich pięciu na pokład.

Podczas dalszej podróży czterej towarzysze Manjirō pozostali na Hawajach, natomiast najmłodszy z uratowanych popłynął z kapitanem do Stanów Zjednoczonych.

W 1843 roku dotarli do Fairhaven w Massachusetts. Whitfield zaopiekował się chłopcem i pomógł mu rozpocząć naukę w środowisku, którego życie w dużej mierze koncentrowało się wokół wielorybnictwa.

Angielski, nawigacja i poszukiwanie złota

Manjirō uczęszczał do szkoły, poznawał język angielski, matematykę i zasady nawigacji. Zdobywał umiejętności, do których nie miałby łatwego dostępu jako młody rybak w swojej rodzinnej miejscowości.

Po zakończeniu nauki ponownie wypływał w morze. Pracował na statkach wielorybniczych, nabierał doświadczenia i otrzymywał wynagrodzenie. W Ameryce posługiwał się imieniem John, stąd określenia John Manjirō i John Mung, spotykane w relacjach z jego podróży.

W 1850 roku wybrał się do Kalifornii, gdzie trwała gorączka złota. Uzyskane tam pieniądze pomogły mu sfinansować przygotowania do powrotu w rodzinne strony.

Przedsięwzięcie pozostawało ryzykowne. Japońskie prawo ściśle ograniczało wyjazdy za granicę i powroty z obcych krajów. Manjirō musiał liczyć się z tym, że po przybyciu do Japonii zostanie zatrzymany i przesłuchany przez urzędników.

Powrót pod kontrolą urzędników

Najpierw dotarł ponownie na Hawaje, gdzie odnalazł dawnych towarzyszy niedoli. Dwóch zgodziło się wrócić z nim do Japonii. Manjirō kupił niewielką łódź, którą przewieziono większym statkiem w kierunku japońskich wysp.

W 1851 roku trzej mężczyźni wylądowali na Okinawie. Zostali zatrzymani, a urzędnicy rozpoczęli ustalanie okoliczności ich nieobecności i sprawdzanie wiadomości o podróżach po obcych krajach.

Kolejne przesłuchania czekały Manjirō również podczas drogi do rodzinnej prowincji Tosa. Jego znajomość Ameryki, języka angielskiego oraz zachodniej żeglugi wzbudzała jednak zainteresowanie ludzi odpowiedzialnych za sprawy państwowe.

Władze zaczęły dokumentować relacje rybaka. W 1852 roku Kawata Shōryō opracował "Hyōson kiryaku", ilustrowany opis jego doświadczeń i obserwacji z zagranicy. Zachowane odpisy są ważnym źródłem wiedzy o tej niezwykłej podróży.

W służbie szogunatu

W 1853 roku Manjirō wezwano do Edo i przyjęto na służbę szogunatu. Otrzymał status samuraja oraz nazwisko Nakahama, nawiązujące do miejsca jego pochodzenia. Jeszcze niedawno był rybakiem, który po wieloletniej nieobecności musiał tłumaczyć się z pobytu za granicą.

W tym samym roku do Japonii przybyła amerykańska eskadra komodora Matthew Perry’ego. Władze potrzebowały ludzi znających język obcych przybyszów i rozumiejących zasady zachodniej żeglugi. Manjirō mógł udzielać informacji i tłumaczyć teksty, choć nie prowadził osobiście wszystkich rozmów dyplomatycznych.

Zajmował się również nauczaniem angielskiego i nawigacji. W 1860 roku uczestniczył w japońskiej wyprawie do Stanów Zjednoczonych na pokładzie "Kanrin Maru", ponownie przemierzając Pacyfik.

W 1870 roku, podczas powrotu z Europy przez Amerykę, odwiedził Fairhaven. Spotkał się tam z kapitanem Whitfieldem, który przed niemal trzydziestu laty uratował go z bezludnej wyspy.

Wybrane dla Ciebie