Spalił 500 osób w kościele. Najgorsza zbrodnia w dziejach Piastów

Najemnicy Bolesława Rogatki zamknęli ludzi w świątyni i podpalili budynek. Według przekazów w Środzie Śląskiej zginęło w ten sposób nawet pięćset osób. Książę, który walczył wtedy z braćmi o władzę, miał jeszcze przysłuchiwać się krzykom konających. Co wiemy o tej zbrodni?

Bolesław II Rogatka (domena publiczna) oraz kościół w Cmolasie - zdjęcie poglądowe (lic. CC BY SA 3.0)Bolesław II Rogatka (domena publiczna) oraz kościół w Cmolasie - zdjęcie poglądowe (lic. CC BY SA 3.0)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Lukasz Niemiec

Wojna o niepodzielną władzę

Bolesław Rogatka, najstarszy syn Henryka Pobożnego, miał kilku braci, czyli Henryka Białego, Mieszka, Władysława i Konrada. Każdy z nich po osiągnięciu odpowiedniego wieku chciał objąć rządy we własnym księstwie. Stało to w jawnej sprzeczności z planami Bolesława, który dążył do skupienia całej władzy nad Śląskiem w swoim ręku.

Rogatka doskonale rozumiał, że wydzielenie każdemu z braci osobnej dzielnicy osłabiłoby jego pozycję i zepchnęło go do roli władcy maleńkiej krainy na peryferiach Polski. Z tego powodu nawet nie chciał słyszeć o jakimkolwiek podziale ojcowizny.

Los początkowo mu sprzyjał, bo Mieszko zmarł już w 1242 roku, a Władysława i Konrada przeznaczono do stanu duchownego, co usuwało ich z gry o ziemię.

Sytuacja skomplikowała się, gdy Konrad niespodziewanie zrezygnował z kariery w Kościele i przybył na Śląsk, by upomnieć się o swój nadział. Pod naciskiem braci i grupy możnych Bolesław zgodził się dopuścić rodzeństwo do współrządów, lecz traktował to rozwiązanie jako tymczasowe. Prędzej czy później zamierzał przywrócić dawny porządek, w którym sam dzierżył pełnię władzy.

Najemnicy gotowi na wszystko

Do otwartej wojny z braćmi Bolesław Rogatka przystąpił w 1248 roku. Od początku narzucił przeciwnikom swoje tempo, zmuszając zaskoczone rodzeństwo do szukania schronienia w miastach. Obok rodzimego rycerstwa książę wprzągł do działań najemne oddziały saskie, które za odpowiednią zapłatę gotowe były dosłownie na wszystko.

To właśnie ci najemnicy mieli wkrótce dopuścić się czynu, który wstrząsnął całym krajem. Wojska Rogatki dotarły do Środy Śląskiej, gdzie urządziły prawdziwe piekło przerażonym mieszczanom. Miasto nie posiadało porządnych murów obronnych, więc jego mieszkańcy nie mieli się gdzie ukryć przed nacierającymi żołnierzami.

W desperacji zabarykadowali się w drewnianym kościele, licząc po cichu, że napastnicy nie odważą się skrzywdzić ludzi szukających schronienia w świętym miejscu. Była to rachuba tragiczna w skutkach, bo najemnicy Rogatki nie mieli żadnych skrupułów.

Płonąca świątynia

Najemnicy nie zamierzali tracić czasu na zdobywanie kościoła. Zamiast tego zaryglowali świątynię od zewnątrz, uniemożliwiając ucieczkę uwięzionym w środku ludziom, a następnie podłożyli ogień. Wewnątrz spłonęli wszyscy, którzy szukali tam ratunku.

Według przekazów przedśmiertnym krzykom dobiegającym z płonącego kościoła z lubością przysłuchiwał się sam Bolesław Rogatka. Dla żądnego krwi księcia masakra w świątyni okazała się jednak najwyraźniej niewystarczająca. Na jego rozkaz pochwycono pozostałych mieszczan, którzy próbowali ukryć się na swoich parcelach.

Tych nieszczęśników również czekała śmierć w płomieniach. Spalono ich na naprędce zaimprowizowanych stosach, wzniesionych na miejskim dziedzińcu. W ten sposób okrucieństwo Rogatki dosięgło tych, którzy zdołali uniknąć pierwszej rzezi w kościele.

Pięćset ofiar i wieczna hańba

Makabryczna zbrodnia w Środzie Śląskiej pochłonęła według przekazów pięćset niewinnych istnień. Choć część badaczy podważa tę liczbę, uznając ją za przesadzoną, nie zmienia to skali tragedii, jaka dotknęła miasto w 1248 roku. Musiało minąć wiele lat, zanim Środa ponownie się zaludniła i zaczęła tętnić życiem.

Wieść o zbrodni rozeszła się błyskawicznie po całej Polsce. Współcześni nie potrafili uwierzyć w to, co się stało, a do Rogatki przylgnęła łatka barbarzyńcy i dzikusa.

Nigdy wcześniej ani później w dziejach średniowiecznej Polski nie wydarzył się tak okropny czyn, a żaden z Piastów nie posunął się do podobnego okrucieństwa. Dla porównania warto dodać, że w późniejszych latach książę potrafił dla zwykłej zabawy ścinać napotkanych po drodze ludzi.

Sama wojna z braćmi nie przyniosła Rogatce zwycięstwa. Po krótkim pobycie w Środzie ruszył na Wrocław, lecz nie zdołał go zdobyć, bo mieszkańcy bronili się przez kilka tygodni, zmuszając go do odwrotu.

Dalszych losów tej wojny nie da się dokładnie odtworzyć z powodu braku źródeł. Wiadomo jedynie, że Bolesław wrócił z niej pokonany. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Książę nie miał czym zapłacić najemnikom, więc rozpaczliwie szukał pieniędzy. W akcie desperacji sprzedał część swoich ziem, w tym ziemię lubuską, co historycy wypominają mu do dziś.

Wyprzedaż dóbr nie wyciągnęła go jednak z tarapatów. Popadł w skrajną nędzę i ogromne długi, musiał wyprzedać broń, klejnoty oraz konie, a po zwolnieniu całej służby błąkał się po kraju z wiernym grajkiem Surrianem.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empic.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie