Śmierć Kirowa. Zabójstwo, które zapoczątkowało terror w ZSRR

1 grudnia 1934 roku w Leningradzie padł strzał, po którym ruszyła machina Wielkiego Terroru. Zginął Siergiej Kirow, ulubieniec partii i bliski towarzysz Stalina. Zabójca bez trudu dotarł pod jego gabinet, ochrona akurat została w tyle, a kluczowy świadek zginął następnego dnia w dziwnym wypadku.

Siergiej Kirow w 1934 r.Siergiej Kirow w 1934 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Sobotnie popołudnie w Smolnym

Smolny wzniesiono za Katarzyny II dla Instytutu Szlachetnie Urodzonych Panien. W 1917 roku bolszewicy urządzili tu sztab przewrotu, a gdy rząd przeniósł się do Moskwy, gmach stał się siedzibą władz Piotrogrodu, później Leningradu. Od 1926 roku rządził stąd Siergiej Kirow, pierwszy sekretarz leningradzkiej organizacji partyjnej i członek Biura Politycznego.

Posadę zawdzięczał Stalinowi, który osadził go w drugim mieście kraju, by zdusić wpływy Grigorija Zinowiewa. Kirow szybko zyskał popularność. Na XVII Zjeździe partii w lutym 1934 roku przy wyborach do Komitetu Centralnego dostał najwięcej głosów, a według relacji część kart oddanych przeciw Stalinowi kazano zniszczyć.

1 grudnia przypadał w sobotę. Kirow pracował w domu nad przemówieniem o zniesieniu kartek na chleb i nie planował wizyty w Smolnym. Po obiedzie niespodziewanie zmienił zdanie i pojechał do biura.

Około 16.30 szedł korytarzem trzeciego piętra w stronę swojego gabinetu. Gdy minął zakręt, czekający tam mężczyzna strzelił mu z rewolweru nagan w tył głowy. Kirow zginął na miejscu. Zamachowiec próbował jeszcze odebrać sobie życie, ale przeżył.

Niniejszy tekst powstał na podstawie najnowszej książki Wiktora Suworowa "Bożek na kurhanie" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).

Zamachowiec z rewolwerem w teczce

Strzelał 30-letni Leonid Nikołajew. Niski, mierzący około 152 centymetrów, wątły mężczyzna nie potrafił utrzymać się w żadnej pracy. Za odmowę przyjęcia przydziału dostał partyjną naganę, stracił posadę i obwiniał o swoje niepowodzenia partię.

Do Smolnego wszedł bez przeszkód i dotarł na piętro kierownictwa, choć wstęp tam wymagał specjalnej przepustki. Najdziwniejsze było to, co zdarzyło się sześć tygodni wcześniej. 15 października strażnik zatrzymał Nikołajewa w Smolnym i znalazł w jego teczce naładowany rewolwer. Po kilku godzinach oddano mu i teczkę, i broń.

Kirowa strzegł zespół czekistów, a gmach miał własną ochronę. W chwili zamachu przy Kirowie był tylko szef jego ochrony osobistej, Michaił Borisow. Szedł kilkadziesiąt kroków z tyłu i nie zdążył zareagować.

Zazdrosny mąż i plotka o romansie

Żoną Nikołajewa była Milda Draule, Łotyszka pracująca wcześniej w komitecie obwodowym w Smolnym. Niemal od razu po zamachu po Leningradzie poszła plotka, że łączył ją romans z Kirowem, znanym ze słabości do kobiet. Zabójstwo z zazdrości byłoby najprostszym wyjaśnieniem.

Plotka była dla władz niewygodna, a jej powtarzanie groziło represjami. Draule przesłuchiwano już kwadrans po strzałach, choć od dawna nie pracowała w Smolnym. Historycy nie wiedzą, czy przyszła powstrzymać męża, czy umówiła się na spotkanie z Kirowem.

Na romans nie ma żadnego dowodu. Nie uchroniło to Draule przed losem męża. Rozstrzelano ją 10 marca 1935 roku, a wraz z nią jej siostrę i szwagra. Dwóch synów Nikołajewów trafiło do domu dziecka.

W 1990 roku Draule zrehabilitowano. Prokuratura nie znalazła dokumentów świadczących o jej udziale w zbrodni.

Wypadek ciężarówki i dekret z 1 grudnia

2 grudnia do Leningradu przyjechał Stalin z grupą najważniejszych dygnitarzy. Tego samego dnia ciężarówka, która wiozła Borisowa na przesłuchanie, uderzyła w ścianę domu. Zginął tylko on. Kierowca zeznał po latach, że jeden z czekistów szarpnął za kierownicę.

Stalin miał od razu wskazać winnych: zwolenników Zinowiewa. Jeszcze 1 grudnia, w dniu zamachu, przyjęto dekret o sprawach terrorystycznych. Śledztwo miało trwać najwyżej 10 dni, proces toczył się bez udziału obrony, a wyrok bez prawa do apelacji wykonywano od razu.

29 grudnia Nikołajewa i 13 rzekomych wspólników skazano na śmierć. Rozstrzelano ich niespełna godzinę później. Potem przyszła kolej na Zinowiewa, Kamieniewa i tysiące innych. Robert Conquest nazwał ten zamach zbrodnią stulecia, bo stał się fundamentem Wielkiego Terroru.

Spór o zleceniodawcę trwa do dziś. Chruszczow sugerował w 1956 roku udział NKWD, ale komisja z 1989 roku nie znalazła dowodów winy Stalina. Pewne jest jedno: Stalin niósł trumnę Kirowa, a nazwisko zabitego dostały miasto Wiatka i balet Teatru Maryjskiego.

Źródło

Niniejszy tekst powstał na podstawie najnowszej książki Wiktora Suworowa "Bożek na kurhanie" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).

Okładka książki Wiktora Suworowa, "Bożek na kurchanie" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie