Europa po Lepanto. Papież płakał z radości, a sułtan nie jadł trzy dni

W kościołach biły dzwony, obcy ludzie padali sobie w objęcia, a nawet kieszonkowcy podobno zrobili sobie wolne. Wieść o zwycięstwie pod Lepanto wywołała w Wenecji wybuch radości, jakiego miasto dawno nie widziało. W tym samym czasie sułtan przez trzy dni nie jadł i nie spał, a jego dwór szukał sposobu, by usprawiedliwić klęskę. Oto jak Europa i Turcja przyjęły wieści o największej bitwie morskiej tamtych czasów.

Bitwa pod LepantoBitwa pod Lepanto
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Galera pod osmańskimi sztandarami

Siódmego października 1571 roku pod Lepanto starły się floty Ligi Świętej oraz Imperium Osmańskiego. Było to jedno z najważniejszych starć morskich epoki, a zwycięstwo odniosła koalicja chrześcijańska pod dowództwem don Juana de Austria.

Dwanaście dni później, 19 października, do weneckiej laguny wpłynęła na wiosłach samotna galera. Ludzie na Placu świętego Marka przyglądali się jej z niepokojem, bo wyglądało na to, że jej załogę stanowią Turcy. Gdy statek się zbliżył, tłum dostrzegł osmańskie sztandary na rufie, a po chwili usłyszał oddany z armaty salut zwycięstwa.

Nikt nie miał więcej do stracenia niż Wenecjanie i nikt nie grał o wyższą stawkę. Przeżyli oni widok osmańskich okrętów w swojej lagunie, patrzyli, jak Turcy plądrują ich kolonie, stracili Cypr i doznali wstrząsu na wieść o strasznym losie, jaki spotkał dowódcę obrony Famagusty, Marcantonia Bragadina. Teraz wreszcie mogli odetchnąć z ulgą.

Wenecja, papież i Filip II

Odezwały się dzwony, wystrzelono sztuczne ognie, obcy ludzie padali sobie w objęcia, a w kościołach odprawiono msze dziękczynne. Kupcy wywieszali na drzwiach sklepów kartki z napisem "Zamknięte z powodu śmierci Turka" i robili sobie tygodniową przerwę. Władze kazały wypuścić z więzień dłużników oraz zezwoliły na paradowanie w maskach poza karnawałem, a ludzie tańczyli na placach w świetle pochodni i przy wtórze piszczałek.

Przez Plac świętego Marka przechodziły procesje z kunsztownymi figurami przedstawiającymi weneckie zwycięstwo, a towarzyszyli im jeńcy pobrzękujący łańcuchami. Podobno nawet kieszonkowcy zrobili sobie wolne.

Według legendy papież poznał wynik bitwy jeszcze przed nadejściem oficjalnych wieści. Podobno w chwili, gdy dowodzący Turkami Ali Pasza zwalił się na pokład, Pius V otworzył okno, wystawił głowę na zewnątrz, jakby nasłuchiwał, po czym odwrócił się do sekretarza i oznajmił, że nie czas na sprawy doczesne, bo trzeba dziękować Bogu, gdyż flota odniosła zwycięstwo.

Nikt nie zapracował na ten sukces bardziej niż on. Kiedy wieści dotarły drogą konwencjonalną, padł na kolana, podziękował Bogu i zaszlochał, a potem odżałował niebywałą ilość prochu na wystrzały armatnie na wiwat. Dla Piusa V Lepanto stanowiło ukoronowanie starań całego życia. "Teraz, Panie", szeptał do siebie, "możesz zabrać swego sługę".

Zupełnie inaczej zachował się król Hiszpanii Filip II, który był w kościele, gdy wieść dotarła do Madrytu. Przyjął ją z kamienną twarzą, nie okazując emocji aż do końca nieszporów, po czym spokojnie kazał odśpiewać Te Deum.

Bohater, którym pasjonował się kontynent

Lepanto stało się wydarzeniem, którym żyła cała Europa, a zwycięstwo świętowano nawet w miejscach tak religijnie odmiennych, jak anglikański Londyn czy luterańska Szwecja. Don Juan stał się najbardziej znaną postacią swoich czasów i bohaterem niezliczonych poematów oraz sztuk teatralnych.

Papież ogłosił 7 października świętem Matki Boskiej Różańcowej, a król Szkocji Jakub VI ułożył na tę okazję tysiąc sto rymowanych wersów. Wojny z Turkami stały się nośnym tematem dla angielskich dramaturgów, czego śladem jest Otello wracający z wojny przeciw Ottomanom na Cyprze.

We Włoszech wielcy malarze wzięli się do monumentalnych płócien. Tycjan namalował Filipa II ofiarowującego nowo narodzonego syna skrzydlatej Nike, u której stóp klęczy turecki jeniec z toczącym się po ziemi turbanem, a Vasari i Veronese tworzyli sceny pełne dymu, płomieni oraz tonących ludzi. Wielki zielony sztandar Alego Paszy zawisł w pałacu w Madrycie, a inny w kościele w Pizie.

Rozkaz, który miał złamać potęgę Turcji

Nie wszystkich ogarnęła euforia. Wenecjanie zdawali sobie sprawę, że przewaga na morzu zależy bardziej od ludzi niż od okrętów, i wyciągnęli z tego brutalny wniosek. Ku przerażeniu papieża wysłali weneckiemu dowódcy Sebastianowi Venierowi pilny rozkaz zgładzenia wszystkich doświadczonych tureckich żeglarzy, którzy znaleźli się w jego rękach.

Miało to zostać zrobione, jak napisali, po cichu i w sposób najbardziej dyskretny. Podobnego posunięcia zażądali od Hiszpanów, wierząc, że na zawsze złamią w ten sposób morską potęgę Turków.

Zupełnie inaczej zachował się don Juan, który podobno żałował sposobu, w jaki zginął Ali Pasza, bo widział w nim godnego siebie przeciwnika. Gdy w 1573 roku otrzymał list od siostrzenicy sułtana błagającej o uwolnienie synów zabitego dowódcy, kazał wypuścić tego, który przeżył niewolę, i odesłać go do domu z podarunkami.

Klęska, którą nazwano rozproszeniem

Sułtan Selim II przebywał w Edirne, gdy dotarła do niego wiadomość o porażce. Według kronikarza Selanikiego był początkowo tak przybity, że przez trzy dni nie jadł i nie spał. W meczetach odprawiano modły, a na ulicach Stambułu czuło się niepokój graniczący z paniką, że po zniszczeniu floty miasto zostanie zaatakowane od strony morza.

Chwilowy kryzys zażegnano dzięki spokojnej polityce wielkiego wezyra Sokollu. Selim pospieszył do Stambułu, a sam widok władcy jadącego ulicami z wezyrem u boku ustabilizował nastroje. Turcy zaczęli określać porażkę eufemistycznym mianem bitwy rozproszonej floty. Sprzyjał temu raport dowódcy Ułudża Alego, który sugerował, że flota nie uległa zniszczeniu, lecz jedynie rozproszeniu, i zapewniał sułtana, że wróg poniósł równie ciężkie straty.

Skoro skalę klęski zatarto, przyjęto ją bez większych wstrząsów. "Bitwy się wygrywa lub przegrywa", oświadczył Selim II. "Bóg chciał, żeby tak się stało". Sokollu pisał w podobnym duchu, że zamanifestowała się w ten sposób wola boska. Turcy szukali nawet w porażce dobrych stron, cytując surę z Koranu mówiącą, że może się zdarzyć, iż nienawidzisz rzeczy, która jest dla ciebie dobra.

Całą winę zrzucono ostatecznie na martwego Alego Paszę, admirała, który nigdy w życiu nie dowodził okrętem wiosłowym. Prawdziwe przyczyny klęski, czyli kierowanie kampanią ze Stambułu oraz walki dworskich fakcji przy bierności sułtana, pozostały ukryte.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Rogera Crowleya "Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521-1580", która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis (Poznań 2026).

Okładka książki "Morskie imperia" (wyd. Rebis, Poznań 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić, klikając ten link.

Wybrane dla Ciebie