Katastrofa kolejowa odmieniła los Reymonta. Dostał fortunę

13 lipca 1900 roku Władysław Reymont jechał pociągiem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, kiedy pod Warszawą doszło do tragicznego zderzenia. Zginęło pięć osób, a pisarz trafił do szpitala. Przez następne miesiące zmagał się z dolegliwościami nerwowymi i walczył o odszkodowanie. Ostatecznie otrzymał od kolei 38 500 rubli, sumę, która znacznie poprawiła jego sytuację finansową.

Władysław Reymont na portrecie Jacka Malczewskiego z 1905 roku. Władysław Reymont na portrecie Jacka Malczewskiego z 1905 roku.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Jacek Malczewski

Zderzenie pod Włochami

Reymont podróżował w przedziale drugiej klasy razem z Janem Gadomskim, redaktorem "Gazety Polskiej", i jego siostrą Teofilą. W rejonie Włoch, wówczas miejscowości pod Warszawą, dwa składy znalazły się na kolizyjnym torze wskutek nieprawidłowego ustawienia zwrotnicy.

Zderzenie zniszczyło część wagonów. W katastrofie zginęło pięcioro pasażerów, a wielu innych odniosło obrażenia. Wśród ofiar śmiertelnych była Teofila Gadomska.

Reymont i jej brat przeżyli. Pisarz wspominał później, że tuż przed wypadkiem przesunęli się na ławce, oddalając od okna. Ta część przedziału została szczególnie mocno zgnieciona.

Rannego autora przewieziono do Szpitala Praskiego. Miał już wtedy znaczący dorobek literacki, w tym opublikowaną "Ziemię obiecaną". Nie był początkującym pisarzem, którego kariera rozpoczęła się dopiero po uzyskaniu odszkodowania.

Leczenie i roszczenia

Skutki wypadku nie ograniczały się do bezpośrednich obrażeń. W listach Reymont skarżył się na osłabienie, nadwrażliwość na hałas i rozbicie nerwowe. Dolegliwości utrudniały mu koncentrację oraz regularną pracę nad nowymi tekstami.

Pisarz korzystał z konsultacji lekarskich w kraju i za granicą. W grudniu 1900 roku zbadał go krakowski specjalista chorób nerwowych Mieczysław Nartowski. Rozpoznał nerwicę urazową i stwierdził, że Reymont nie symuluje opisywanych objawów.

O uzyskanie rekompensaty od kolei zabiegał w jego imieniu Cezary Jellenta, adwokat i krytyk literacki. Roszczenie dotyczyło nie tylko obrażeń, ale również ich możliwego wpływu na zdolność pisarza do dalszej pracy zarobkowej.

Sprawa zakończyła się ugodą przewidującą jednorazową wypłatę 38 500 rubli. Reymont odnotował otrzymanie pieniędzy 18 lutego 1901 roku. Zapiski wspominały także o pięciu tysiącach rubli przeznaczonych na wynagrodzenie pełnomocnika.

Pieniądze i późniejsza legenda

Odszkodowanie pozwoliło Reymontowi ograniczyć codzienną troskę o dochody. Łatwiej mógł planować pracę i wyjazdy oraz opłacać leczenie. Pieniądze nie sprawiły jednak, że dolegliwości nerwowe natychmiast ustąpiły, o czym świadczy jego późniejsza korespondencja.

Wokół wypłaconej sumy zaczęły z czasem narastać anegdoty. Jedna z nich głosiła, że pisarz wyłudził wielkie odszkodowanie dzięki zawyżeniu liczby złamanych żeber. Taka opowieść pomija dokumentację dotyczącą zaburzeń nerwowych oraz zaświadczenie lekarza, który wykluczył symulowanie choroby.

Przesadzone jest również twierdzenie, że za otrzymane pieniądze można było kupić kilkanaście warszawskich kamienic. Porównanie tej sumy z cenami dużych nieruchomości z epoki nie uzasadnia podobnych wyliczeń.

Poprawa sytuacji finansowej zbiegła się z pracą nad "Chłopami". Powieść ukazywała się później w odcinkach na łamach "Tygodnika Ilustrowanego". W 1924 roku Reymont otrzymał za swoją twórczość literacką Nagrodę Nobla.

Wybrane dla Ciebie