Miniaturowe U-booty. Tak Niemcy mieli je zatopić w polskim jeziorze
W małym miasteczku Czaplinek na Pomorzu Zachodnim od dekad krąży intrygująca opowieść. Miejscowi twierdzą, że w budynku dzisiejszego liceum przy ulicy Parkowej mieściła się podczas wojny szkoła dla przyszłych oficerów niemieckiej marynarki. To jednak nie koniec historii – według lokalnych przekazów w wodach pobliskiego jeziora Drawsko zatopiono jedną lub kilka ćwiczebnych łodzi podwodnych.
Guzik, który zmienił wszystko
Przez lata opowieści te traktowano jako zwykłą legendę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Sytuacja zmieniła się jesienią 2015 roku, gdy amatorska grupa eksploracyjna dokonała zaskakującego odkrycia. W pobliżu jeziora znaleźli guzik od płaszcza marynarza Kriegsmarine, który natychmiast opublikowali na swoim profilu społecznościowym.
To był dopiero początek. Zaczęły napływać anonimowe zgłoszenia od mieszkańców regionu. Ktoś przekazał informację o znalezionym modelu torpedy, który w najdrobniejszych szczegółach odpowiadał uzbrojeniu podwieszanemu pod niemieckie miniaturowe łodzie podwodne typu Seehund. Te małe jednostki, liczące zaledwie dwanaście metrów długości, były produkowane pod koniec wojny jako broń ostatniej szansy.
Sama lokalizacja ma sens z militarnego punktu widzenia. Region Drawska znajdował się poza zasięgiem alianckich bombowców, co czyniło go idealnym miejscem do produkcji i testowania tajnej broni. Rozległe jezioro o głębokości dochodzącej do osiemdziesięciu metrów doskonale nadawało się do prowadzenia ćwiczeń podwodnych.
Zapomniana linia kolejowa
Jeśli rzeczywiście U-booty trafiły do jeziora Drawsko, pozostaje pytanie jak zostały tam przetransportowane. Odpowiedzią może być tajemnicza linia kolejowa łącząca Czaplinek z Jastrowiem, która całkowicie zniknęła w 1945 roku. Z dawnego torowiska niewiele pozostało do dziś.
W niektórych miejscach widoczny jest jedynie zarośnięty nasyp. W innych, głęboko ukrytych w gęstwinie lasów, eksploratorzy natrafiali na betonowe i stalowe elementy nieznanego przeznaczenia. Transport miniaturowych okrętów podwodnych koleją nie stanowiłby żadnego problemu technicznego. Wiadomo, że Niemcy przewozili nawet pełnowymiarowe U-booty przy pomocy specjalnych wagonów i ciężarówek.
Ładunki okrywano brezentem, aby ukryć je przed rozpoznaniem lotniczym i nie wzbudzać niepotrzebnej sensacji wśród ludności cywilnej. Niejednokrotnie okręty transportowano w częściach, składając je dopiero na miejscu przeznaczenia. Czy podobne operacje prowadzono także na trasie do Czaplinka?
Tajemnicza pochylnia w głębinach
Jeszcze bardziej intrygujące są doniesienia o podwodnej pochylni w rejonie dzisiejszego Ośrodka Sportów Wodnych. Według relacji świadków jeszcze kilkadziesiąt lat po wojnie można było zobaczyć fragmenty stalowych szyn prowadzących daleko w głąb jeziora. Konstrukcja wykorzystywała łagodnie opadające w tym miejscu dno.
Tego typu urządzenia służą zazwyczaj do wodowania dużych obiektów pływających. Niestety nie zachowała się żadna dokumentacja fotograficzna tej instalacji. Być może rdzewiejące pozostałości podwodnych torów spoczywają dziś pod grubą warstwą osadów dennych, czekając na odkrycie.
W pobliżu dawnego budynku szkoły odnaleziono również ślady strzelnicy, co potwierdza militarny charakter tego miejsca. Wszystko wskazuje na to, że nad brzegiem jeziora funkcjonował kompleks szkoleniowy z pełną infrastrukturą wojskową.
Poszukiwanie prawdy
Problem polega na tym, że jezioro Drawsko to prawdziwy kolos. Jego objętość wynosi aż trzysta trzydzieści jeden milionów metrów sześciennych wody. Przeszukanie takiego akwenu bez pomocy wielu ludzi i specjalistycznego sprzętu jest praktycznie niemożliwe.
Władze powiatu drawskiego uruchomiły specjalną akcję pod nazwą Jezioro Tajemnic, wzywając mieszkańców do przekazywania wszelkich informacji mogących pomóc w dotarciu do prawdy. Nawet pozornie błahe wspomnienia dziadków czy przypadkowe znaleziska mogą okazać się kluczowe.
Historia polskich jezior i mokradeł wielokrotnie zaskakiwała badaczy. W ostatnich latach odkryto wrak niemieckiego bombowca pod Krosnem, szczątki samolotu w rozlewiskach Bzury oraz pozostałości torpedowni na jeziorze Miedwie. W niewielkim oczku wodnym na Podkarpaciu odnaleziono nawet fragmenty rakiety V2. Czy jezioro Drawsko dołączy do listy sensacyjnych odkryć? Głębiny wciąż strzegą swoich sekretów.