Najdziwniejszy zamach w Holandii. Tajemnica śmierci Raguta

Policjant, który przeżył postrzelenie przez niemieckich esensmanów, zginął kilka miesięcy później od kuli holenderskiej partyzantki. Zamach z czerwca 1944 roku okazał się początkiem łańcucha wydarzeń, które doprowadziły do schwytania jednej z najsłynniejszych bojowniczek holenderskiego podziemia.

Najdziwniejszy zamach w Holandii. Tajemnica śmierci RagutaNajdziwniejszy zamach w Holandii. Tajemnica śmierci Raguta
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Siedemnaście lat w Beverwijk

Willem Ragut przez blisko 2 dekady kierował policją w Beverwijk, niewielkim miasteczku w północnej Holandii. Razem z żoną angażował się w lokalne życie kulturalne i społeczne, zyskując reputację energicznego funkcjonariusza o towarzyskim usposobieniu.

Ragut znany był również z upodobania do sportu, co wzmacniało jego pozycję wśród mieszkańców. Kariera szanowanego przedstawiciela władz lokalnych układała się bez zarzutu.

Wszystko zmieniło się, gdy przełożeni przyłapali Raguta na przywłaszczeniu skonfiskowanego sera. Sprawa ta, pozornie drobna, zakończyła jego dotychczasową karierę i zmusiła do rezygnacji ze stanowiska. Utrata posady nie oznaczała jednak końca służby policyjnej. Kompromitujący incydent otworzył przed nim nieoczekiwanie nowe możliwości w strukturach okupacyjnej administracji.

Grabież majątku deportowanych

Niemieccy okupanci chętnie korzystali z usług ludzi pozbawionych skrupułów. Ragut objął funkcję zastępcy kierownika służby odpowiedzialnej za inwentaryzację i zarządzanie mieniem deportowanych Żydów. Praca ta oznaczała bezpośredni udział w systemie grabieży, który towarzyszył masowym deportacjom holenderskich obywateli do obozów zagłady.

Stanowisko w służbie zajmującej się konfiskatą żydowskiego mienia stanowiło tylko etap w karierze kolaboranta. Ragut awansował na szefa policji w Zaandam, przemysłowym miasteczku położonym na północ od Amsterdamu. Nowa funkcja dawała mu realną władzę i możliwość współpracy z niemieckimi służbami bezpieczeństwa.

Aktywność Raguta wykraczała poza obowiązki lokalnego komendanta. Holenderski policjant podjął współpracę z Sicherheitsdienst, wywiadem SS odpowiedzialnym za zwalczanie ruchu oporu. Donosy składane przez Raguta prowadziły do aresztowań członków podziemia. Każda przekazana informacja oznaczała kolejne ofiary wśród bojowników walczących z okupantem.

Strzelanina z własnymi sojusznikami

Grudzień 1943 roku przyniósł wydarzenie, które z perspektywy czasu wydaje się groteskowe. Dwaj esesmani, Willem Polak i Henk Slot, przeprowadzali zamach w ramach Aktion Silbertanne. Akcja ta stanowiła niemiecką operację odwetową wymierzoną w holenderskich cywilów, którzy stawiali opór okupacji.

Ragut miał tego dnia wolne, ale zgodnie ze swoim zwyczajem nosił przy sobie broń. Przypadkowo natrafił na miejsce zamachu i usłyszał strzały. Nie zdając sobie sprawy, że strzelający służą tej samej sprawie co on, wyciągnął pistolet i wdał się w wymianę ognia z niemieckimi funkcjonariuszami. Kula trafiła kolaboranta, ale zatrzymała się na metalowym rozporku spodni.

Ten absurdalny zbieg okoliczności ocalił Raguta przed śmiercią z rąk własnych sojuszników. Policjant wyciągnął z tego zdarzenia praktyczne wnioski dotyczące osobistego bezpieczeństwa. Od tamtej pory nosił przy sobie 2 pistolety zamiast 1, przekonany o realności zagrożenia ze strony nieznanych sprawców.

Decyzja Rady Ruchu Oporu

Działalność Raguta jako informatora Sicherheitsdienst przynosiła coraz poważniejsze straty holenderskiemu podziemiu. Aresztowania wynikające z jego donosów dziesiątkowały lokalne struktury konspiracyjne. Rada Ruchu Oporu w Zaandam podjęła decyzję o likwidacji kolaboranta, uznając go za zbyt niebezpiecznego, by pozwolić mu dalej działać.

Wykonanie wyroku okazało się trudniejsze, niż zakładano. Dwie wcześniejsze próby zamachu zakończyły się niepowodzeniem. Ragut poruszał się ostrożnie, a jego nawyk noszenia 2 pistoletów świadczył o stałej gotowości do obrony. Rada zdecydowała się powierzyć zadanie doświadczonym wykonawcom.

Wybór padł na Hannie Schaft i Jana Bonekampa. Schaft była jedną z najaktywniejszych bojowniczek holenderskiego podziemia, odpowiedzialną za szereg akcji zbrojnych przeciwko okupantom i kolaborantom. Bonekamp również miał za sobą udane operacje. Oboje znali ryzyko związane z zadaniem, ale przyjęli je bez wahania.

Zamach i jego konsekwencje

Rankiem 21 czerwca 1944 roku Ragut wyszedł z domu i skierował się ku komisariatowi. Schaft podeszła od tyłu i oddała strzał w plecy kolaboranta. Rana okazała się śmiertelna, ale policjant zdążył jeszcze wyciągnąć broń. Umierający Ragut postrzelił Bonekampa, który towarzyszył Schaft podczas akcji.

Ranny bojownik schronił się w pobliskim budynku mieszkalnym. Sąsiad, świadek całego zajścia, wezwał policję zamiast pomóc partyzantowi. Bonekamp został schwytany i poddany przesłuchaniu. Przed śmiercią zdradził nazwisko swojej towarzyszki z akcji.

Niemcy przeszukali rzeczy osobiste Bonekampa i znaleźli w jego portfelu fotografię. Zdjęcie przedstawiało Hannie Schaft i miało odegrać kluczową rolę w jej dalszych losach. Przez 9 miesięcy bojowniczka unikała aresztowania, kontynuując działalność konspiracyjną. Fotografia z portfela Bonekampa pomogła Niemcom zidentyfikować i schwytać jedną z najodważniejszych kobiet holenderskiego ruchu oporu. Zamach na kolaboranta, choć udany, pociągnął za sobą cenę, której nikt z uczestników nie mógł przewidzieć tego czerwcowego poranka.

Bibliografia

- Willem Ragut [https://meitotmei.nl/tag/willem-ragut/]

- De Zaanse liquidaties: Willem Marinus Ragut [https://meitotmei.nl/de-zaanse-liquidaties-willem-marinus-ragut/]

- Waarom radicaliseerde politie-inspecteur Willem Ragut in Tweede Wereldoorlog? [https://www.leidschdagblad.nl/regio/leiden/waarom-radicaliseerde-politie-inspecteur-willem-ragut-in-tweede-wereldoorlog/10606267.html]

Wybrane dla Ciebie