Stalin i Lenin przy stole. Tajemnice smaków ZSRR

Sposób, w jaki człowiek odnosi się do jedzenia, zdradza więcej niż niejeden oficjalny dokument. Włodzimierz Lenin nie umiał określić, czy posiłek mu smakuje, podczas gdy Józef Stalin wysyłał samoloty po syberyjskie ryby. Kulinarne nawyki obu dyktatorów ujawniają fundamentalne różnice w sprawowaniu władzy i kontaktach z otoczeniem.

Lenin i Stalin Lenin i Stalin
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Obojętność wodza rewolucji

Założyciel państwa bolszewickiego pozostawał całkowicie nieczuły na przyjemności związane z posiłkami. Nadieżda Krupska, jego żona, w swoich wspomnieniach celowo omijała słowa "obiad" czy "kolacja". Posługiwała się terminem pitanije, który Rosjanie kojarzą ze szpitalnym racjonowaniem lub paszą dla zwierząt.

Bliscy współpracownicy nieraz próbowali zapytać Lenina o opinię na temat podawanego jedzenia. Wódz bolszewików nie potrafił sformułować żadnej sensownej oceny.

Jedyny wyjątek od kulinarnej obojętności stanowiło piwo. Lenin przyszedł na świat nad Wołgą, gdzie warzono sławne Żygulowskie, cenione w całym imperium carskim. Kilkanaście lat emigracji w Niemczech, Anglii i Szwajcarii jeszcze bardziej wyrafinowało jego piwne upodobania.

Poza tym wódz rewolucji zadowalał się potrawami niewymagającymi podgrzewania. Często sięgał po jajka, a kanapki spożywał w osobliwy sposób. Najpierw wkładał do ust plaster wędliny, a dopiero po chwili kawałek pieczywa.

Pobyt w carskim więzieniu ujawnił stosunek Lenina do pożywienia jako narzędzia, nie przyjemności. Przyszły przywódca opracował metodę prowadzenia tajnej korespondencji z użyciem mleka jako niewidocznego atramentu. Litery stawały się czytelne dopiero po podgrzaniu kartki nad płomieniem.

Naczynie z mlekiem stało zawsze w zasięgu ręki więźnia. W razie niespodziewanej rewizji Lenin zamierzał wypić zawartość i zniszczyć dowód konspiracyjnej działalności. Dla niego pokarm pełnił funkcję czysto utylitarną.

Gruzińskie korzenie Stalina

Następca Lenina wyrósł w zupełnie odmiennej kulturze kulinarnej. Gruzja od stuleci pielęgnuje tradycję wielogodzinnych uczt, które stanowią fundament życia społecznego. Region słynie z aromatycznych win fermentowanych według starożytnych receptur, serów dojrzewających w słonej zalewie oraz słodyczy z suszonych winogron i orzechów.

Ostre zupy i dania z grillowanego mięsa dopełniają bogactwo gruzińskiego stołu. Wspomnienia dzieciństwa spędzonego wśród tych smaków towarzyszyły Stalinowi do końca życia.

Lata zesłania w głąb Syberii wzbogaciły kulinarny repertuar przyszłego dyktatora o nowy składnik. Lodowate rzeki tego regionu obfitują w szlachetne gatunki słodkowodne, a nawet więźniowie polityczni mogli regularnie jeść zupę z nelmy. Gatunek ten ceniono za delikatne, tłuste mięso przypominające łososia. Stalin zapamiętał smak syberyjskich ryb na zawsze.

Gdy objął władzę nad imperium, kazał sprowadzać świeżą nelmę do stolicy specjalnymi lotami. Potrawa zesłańców przeobraziła się w rarytas serwowany podczas najważniejszych przyjęć na Kremlu.

Goście początkowo wzdrygali się na widok stroganiny, czyli cienko krojonej surowej ryby podawanej w syberyjskim stylu. Danie przypominało japońskie sashimi i wymagało przełamania kulinarnych uprzedzeń. Po pierwszym kęsie sceptycy zmieniali zdanie. Specjał poznany w warunkach przymusowej banicji stał się symbolem ekskluzywności na stołach sowieckiej elity.

Ceremoniał kremlowskich uczt

Przyjęcia organizowane przez Stalina podlegały precyzyjnym zasadom, które służyły celom wykraczającym daleko poza zwykłą gościnność. Kelnerzy wnosili wszystkie dania naraz, a następnie natychmiast opuszczali pomieszczenie. Przy stole omawiano sprawy państwowej wagi i obecność personelu byłaby niedopuszczalna.

Każdy dostojnik musiał osobiście podejść do zastawy i nałożyć sobie pierwszą potrawę. Zazwyczaj był to barszcz lub gruzińskie charczo.

Bar oferował kilkanaście odmian wódki i brandy. Koniak Kizlar z Dagestanu cieszył się tak wysoką renomą, że Stalin wysyłał butelki w prezencie Winstonowi Churchillowi. Gospodarz kremlowskich biesiad pił jednak powściągliwie.

Preferował białe wino Cinandali i czerwone Teliani pochodzące z gruzińskiego regionu Kachetia. Tamtejsi winiarze stosowali odmienne metody fermentacji niż ich europejscy koledzy, co nadawało trunkom charakterystyczny posmak. Wśród owoców Stalin szczególnie upodobał sobie banany, które w ówczesnym Związku Radzieckim uchodziły za najbardziej egzotyczny przysmak.

Gra przy zastawionym stole

Paradoks kremlowskich przyjęć polegał na kontraście między obfitością potraw a wstrzemięźliwością gospodarza. Stalin ledwie dotykał jedzenia. Wystarczał mu pomidor albo jeden pierożek.

Równocześnie naciskał na gości, żeby próbowali każdej potrawy i jedli aż do przesytu. Biesiady przeciągały się do brzasku. Na stołach piętrzyły się rolady z baraniny, pieczone jesiotry, kulebiaki nadziewane mięsem i kapustą, szaszłyki oraz gruzińskie phali z orzechów i warzyw.

Każdy uczestnik uczty u Stalina znajdował się pod obserwacją. Odmowa kolejnej porcji mogła zostać odczytana jako brak szacunku. Nadmierna chciwość również budziła podejrzenia. Goście balansowali między uprzejmością a ostożnością, niepewni, która reakcja okaże się właściwa. Wspólny posiłek, w większości kultur będący wyrazem przyjaźni i zaufania, na Kremlu stawał się testem lojalności.

Dwa modele przywództwa

Kulinarne nawyki obu dyktatorów odzwierciedlały głębsze różnice w sposobie rządzenia. Lenin funkcjonował jak maszyna napędzana ideologią. Jedzenie, ubranie, wygody życia codziennego nie miały dla niego znaczenia. Liczyła się tylko rewolucja i walka klasowa. Otoczenie postrzegał przez pryzmat przydatności dla sprawy, nie osobistych relacji.

Stalin budował władzę na innych fundamentach. Kremlowski stół służył mu do tkania sieci zależności, sprawdzania lojalności i demonstrowania własnej pozycji. Gruzińska tradycja biesiady, w której gospodarz kontroluje przebieg uczty, doskonale pasowała do jego metod rządzenia.

Przywódca, który sam prawie nie jadł, lecz zmuszał innych do objadania się, odwracał naturalny porządek gościnności. W tym odwróceniu kryła się esencja stalinowskiego systemu, gdzie nic nie było tym, czym się wydawało, a każdy gest mógł okazać się pułapką.

Bibliografia

-S. Montefiori, Stalin. Dwór czerwonego cara, Warszawa 2004.

-V. Sebestyen, Lenin The Dictator, Londyn 2018.

Wybrane dla Ciebie