Konflikt w Chicago White Sox
Właściciel klubu Charles Comiskey nie należał do ludzi hojnych. Zawodnicy byli związani z drużyną przepisami ograniczającymi ich swobodę negocjacji, a on chętnie wykorzystywał tę przewagę przy ustalaniu pensji.
W szatni narastała frustracja. Zespół dzielił się na dwa zwalczające się obozy, których członkowie nie darzyli się zaufaniem. White Sox potrafili świetnie grać, lecz poza boiskiem pozostawali grupą ludzi skłóconych i niezadowolonych z własnej sytuacji.
Na takim gruncie pojawił się pomysł sprzedania najważniejszych meczów sezonu. Pierwszy konkret wyszedł od Chicka Gandila.
Latem 1919 roku nawiązał kontakt z bukmacherem Sportem Sullivanem, a we wrześniu podczas spotkania w bostońskim hotelu zażądał 80 tysięcy dolarów za przegranie World Series.
Kilka dni później w Nowym Jorku rozpoczęło się pozyskiwanie kolejnych graczy. Spiskowcy potrzebowali grupy wystarczająco licznej, aby móc wpływać na wynik całej serii, nie wzbudzając przy tym natychmiastowych podejrzeń.
Gracze zamieszani w spisek
Nie wszyscy uczestnicy rozmów zachowywali się tak samo. Buck Weaver znał plan, lecz nie przyjął pieniędzy.
Nie poinformował jednak władz klubu ani ligi, co później potraktowano jako wystarczający powód do ukarania go na równi z pozostałymi.
Fred McMullin dołączył do układu w inny sposób. Dowiedział się o przygotowaniach i zażądał udziału w podziale pieniędzy, grożąc, że w przeciwnym razie ujawni całą sprawę.
Spiskowcom sprzyjała choroba Reda Fabera. Jeden z najlepszych miotaczy White Sox zachorował na grypę i nie wystąpił w żadnym meczu serii. W tej sytuacji największa odpowiedzialność spadła na Eddiego Cicotte’a i Lefty’ego Williamsa, którzy byli już związani z układem.
Przed rozpoczęciem rozgrywek ustalono sposób wypłat. Za każdą porażkę drużyny zawodnicy mieli otrzymywać po 20 tysięcy dolarów.
Problem polegał na tym, że bukmacherzy od początku nie zamierzali wywiązywać się ze wszystkich obietnic.
Ustawianie World Series
Pierwszy mecz szybko wzbudził podejrzenia. Cicotte trafił piłką pierwszego pałkarza Cincinnati Reds. Zgodnie z wcześniejszą umową miał to być sygnał, że zawodnicy przystępują do realizacji planu.
Chwilę później Cicotte i Swede Risberg zepsuli prostą akcję przy próbie podwójnego autu. Dla części obserwatorów nie wyglądało to jak zwykły błąd. Dziennikarz Hugh Fullerton, który wcześniej rozmawiał z osobą związaną z zakładami, zaczął uważnie śledzić przebieg kolejnych spotkań.
Nie wszystko układało się jednak zgodnie z planem spiskowców. Dickie Kerr, który nie należał do układu, wygrał oba swoje mecze. Jego dobra gra utrudniła kontrolowanie wyniku całej serii.
Po piątym spotkaniu bukmacherzy zaczęli zwlekać z pieniędzmi. Zawodnicy odpowiedzieli zwycięstwami w szóstym i siódmym meczu, pokazując, że bez wypłat nie zamierzają dalej podporządkowywać się ustaleniom.
Wtedy pojawiły się groźby kierowane wobec graczy i ich rodzin. Presja odniosła skutek. W ósmym meczu Lefty Williams szybko oddał trzy runy i został zdjęty z boiska. Chicago White Sox przegrali World Series 5 do 3.
Pieniądze i pierwsze podejrzenia
Obiecane kwoty okazały się znacznie wyższe od rzeczywistych wypłat. Większość zawodników otrzymała około 5 tysięcy dolarów. Najwięcej zgarnął Gandil, do którego trafiło 35 tysięcy.
Według akt sądowych łączna suma przekazana uczestnikom spisku wynosiła od 70 do 100 tysięcy dolarów. Nie była więc mała, ale rozdzielono ją nierówno, a część graczy dostała znacznie mniej, niż początkowo im obiecywano.
Podejrzenia nie zniknęły po zakończeniu sezonu. Dziennikarze, w tym Hugh Fullerton, wracali do sprawy i wskazywali na zachowania, które trudno było uznać za przypadkowe. Przez wiele miesięcy brakowało jednak dowodów pozwalających oficjalnie oskarżyć zawodników.
Śledztwo i proces Black Sox
Przełom nastąpił jesienią 1920 roku. Przed wielką ławą przysięgłych Eddie Cicotte, Lefty Williams, Joe Jackson i Happy Felsch przyznali, że World Series zostały sprzedane.
Comiskey natychmiast zawiesił siedmiu zawodników. Gandil nie grał już wtedy w lidze, dlatego nie objęła go ta decyzja.
Proces rozpoczął się latem 1921 roku. Sprawa wydawała się poważna, ale oskarżenie straciło najważniejszy materiał, gdy kluczowe zeznania zniknęły z akt śledztwa. W efekcie wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni.
Orzeczenie sądu nie zakończyło jednak afery. Władze baseballu chciały odzyskać zaufanie kibiców i pokazać, że ustawianie wyników nie pozostanie bez konsekwencji.
Dożywotnia dyskwalifikacja zawodników
Nowy komisarz ligi Kenesaw Mountain Landis otrzymał szerokie uprawnienia. W sierpniu 1921 roku wykluczył całą ósemkę zamieszaną w spisek z zawodowego baseballu.
Nie miało dla niego znaczenia, że sąd nie skazał graczy. Uznał, że sam udział w rozmowach, przyjmowanie pieniędzy albo zatajenie wiedzy o układzie wystarczają, aby usunąć zawodników z ligi na zawsze.
Afera przeszła do historii pod nazwą Black Sox. Stała się symbolem chwili, w której pieniądze bukmacherów okazały się silniejsze niż lojalność wobec drużyny i kibiców.
Formalny ślad tej decyzji utrzymywał się przez ponad sto lat. Dopiero w 2025 roku komisarz Rob Manfred przywrócił Black Sox oraz kilku innych zmarłych zawodników do oficjalnych statystyk ligi.
Nie zmieniło to jednak oceny samej afery, która do dziś pozostaje jednym z największych skandali w historii amerykańskiego sportu.