Najpotężniejszy książę Śląska
Henryk Brzuchaty, syn najpodlejszego z Piastów Bolesława Rogatki, w przeciwieństwie do ojca uchodził za człowieka poczciwego i sprawiedliwego. Po latach rywalizacji na rozbitym Śląsku udało mu się osiągnąć pozycję, o jakiej jego ojciec mógł tylko marzyć.
Przełomem stała się śmierć jego kuzyna, przebiegłego Henryka Probusa, w 1290 roku. Na mocy testamentu Probusa Wrocław i okolice przypadły wprawdzie innemu kuzynowi, Henrykowi III głogowskiemu, lecz decyzja ta nie spodobała się wrocławskim mieszczanom i możnym. Najchętniej widzieli oni na tronie Henryka Brzuchatego, sądząc, że okaże się wobec nich uległy.
Głogowczyk próbował siłą przejąć spadek po Probusie, lecz jego wysiłki spełzły na niczym. Wrocławianie wypędzili go z miasta i zaprosili na jego miejsce Brzuchatego.
W ten sposób Henryk Brzuchaty, dzierżąc władzę w księstwach wrocławskim i legnickim, stał się najpotężniejszym księciem śląskim. Stolicę swojego władztwa przeniósł z Legnicy do Wrocławia, czyniąc z miasta silną twierdzę.
Wrogowie księcia
Awans Brzuchatego nie wszystkim był w smak. Najbardziej dotknął on Henryka III głogowskiego, który nie pogodził się z utratą Wrocławia. Już w 1290 roku przystąpił do ofensywy i wydarł kuzynowi kilka ważnych grodów, w tym Bolesławiec, Ścinawę i Krosno nad Odrą.
Choć działania wojenne przerwano i zawarto układ, dla wszystkich było jasne, że konflikt prędzej czy później wybuchnie ponownie.
Obie strony zaczęły gorączkowo szukać sojuszników. Najważniejszym sprzymierzeńcem Brzuchatego został czeski król Wacław II. Wrocławski książę porozumiał się też z własnym bratem Bolkiem, który w zamian za kilka grodów obiecał nie popierać już Głogowczyka. Ten z kolei zawarł przymierze z księciem wielkopolskim Przemysłem II oraz z władcami z Rzeszy.
Wzmacniając swoją pozycję, Brzuchaty zadbał również o umocnienie władzy wewnątrz księstwa. Odsunął od wpływów ludzi niegdyś związanych z Henrykiem Probusem, przeprowadzając wymianę kadr. To właśnie przy tej okazji doszło do wydarzenia, które miało przynieść mu zgubę.
Wyrok śmierci dla marszałka
Na zmianach najbardziej ucierpiał marszałek Pakosław, którego pozbawiono życia za zabicie sąsiada. Najprawdopodobniej tak surowa kara nie spotkałaby go, gdyby nie naciski rodziny ofiary, domagającej się sprawiedliwości. Okolicznością obciążającą było też zuchwalstwo samego Pakosława, który nie okazał żadnej skruchy za swój czyn.
W rezultacie marszałka skazano na karę śmierci przez ścięcie. Wyrok wykonano publicznie, na dziedzińcu zamku legnickiego, na oczach wielu gapiów, którzy nie spodziewali się takiego rozwoju wydarzeń.
Dla Henryka Brzuchatego była to decyzja trudna, lecz konieczna. Jako władca dbający o poszanowanie prawa nie mógł pozwolić, by zabójstwo uszło bezkarnie, nawet jeśli sprawcą był jeden z jego najwyższych urzędników.
Surowość wyroku nie przysporzyła księciu popularności, zwłaszcza wśród tych, którzy sami mieli coś na sumieniu. Henryk pokazał jednak, że sprawiedliwość obowiązuje wszystkich, niezależnie od zajmowanej pozycji. Ta sama uczciwość, która zjednywała mu szacunek, w tym przypadku zasiała ziarno przyszłej tragedii.
Zaufanie, które stało się zgubą
Co znamienne, z legnickiego dworu nie usunięto Lutka, syna straconego marszałka, który ze szlochem przyglądał się kaźni ojca. Henryk Brzuchaty nie chciał obciążać młodego człowieka winami rodzica, zwłaszcza że Lutek wiernie mu dotąd służył. Była to decyzja, która świadczyła o szlachetności księcia, lecz okazała się brzemienna w skutki.
Z czasem Lutek za pracowitość i sumienność awansował, otrzymując od władcy liczne dobra i stając się jednym z jego najbliższych współpracowników. Henryk zaczął ufać dworzaninowi wręcz bezgranicznie, nie przeczuwając, jakie uczucia kryją się pod maską lojalności.
Pod powierzchnią wiernej służby tlił się bowiem żal i pamięć o publicznie ściętym ojcu. Brzuchaty popełnił błąd, którego wielu okrutniejszych od niego władców zapewne by uniknęło, czyli zaufał synowi człowieka, którego sam skazał na śmierć.
Ta szlachetność, w innych okolicznościach godna podziwu, miała wkrótce kosztować go wolność, zdrowie i ostatecznie życie. Bo to właśnie Lutek, obsypany łaskami i zaufaniem, stał się narzędziem w rękach mściwego Henryka głogowskiego.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).
Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.