Wódz, jakich mało
Bolesław Krzywousty już jako młodzieniec odznaczał się nadzwyczajną tężyzną fizyczną, co udowodnił, własnoręcznie zabijając dzikiego zwierza. W późniejszym okresie jego wytrzymałość musiała budzić uznanie, skoro potrafił przez kilka dni bez dłuższego wypoczynku pokonywać dalekie trasy.
Jak większość średniowiecznych władców, wielką pasją Bolesława były polowania, na których spędzał niekiedy długie tygodnie.
Pod względem talentu wojskowego należał do absolutnej czołówki polskich władców. W ciągu swego długiego panowania stoczył przynajmniej czterdzieści siedem bitew i potyczek, z czego przegrał zaledwie kilka. Pod tym względem dorównywał zdolnościom militarnym swemu wielkiemu praszczurowi Bolesławowi Chrobremu, uznawanemu za geniusza wojny.
Jego taktyka cechowała się elastycznością i umiejętnością dostosowania się do zmiennych warunków pola walki. Kiedy trzeba było, decydował się na działania partyzanckie lub starcie z wrogiem w otwartym polu.
Wzorem poprzedników najczęściej uderzał z zaskoczenia, co pozwalało mu odnosić błyskawiczne sukcesy. Gdy zaś sytuacja tego wymagała, cierpliwie prowadził długie, wielomiesięczne oblężenia, znosząc głód, zimno i inne niedogodności.
Co istotne, książę walczył ramię w ramię ze swoimi podkomendnymi, co odróżniało go od wielu dowódców tamtej epoki kierujących bitwą z bezpiecznej odległości. Podczas wielkiej wojny z Henrykiem V w 1109 roku Krzywoustemu udało się pokonać nieprzyjacielskie wojsko i obronić niezawisłość kraju.
Przewidujący polityk i porywczy człowiek
Bolesław Krzywousty był też przewidującym i przezornym politykiem. Dzięki wytężonemu wysiłkowi i talentowi dyplomatycznemu zmontował korzystny dla Polski system sojuszy, który zabezpieczały małżeństwa dynastyczne jego samego oraz jego dzieci. Starał się zapewnić krajowi bezpieczeństwo, doraźnie reagując na zmiany układu sił w regionie.
Choć niekiedy powinęła mu się noga, prędzej czy później naprawiał swoje błędy. W efekcie rządzone przez niego państwo stało się jednym z ważniejszych graczy politycznych w Europie Środkowej. Książę wiedział, czego chce, i konsekwentnie do tego dążył. Znacznie poszerzył granice swego władztwa i je scalił.
Miał jednak słabość, która nieraz dawała o sobie znać. Były nią złe emocje, na czele z niepohamowanym gniewem, którego nie potrafił poskromić.
Rządził bowiem poddanymi żelazną ręką, a kiedy musiał, uciekał się do represji, włącznie z okaleczaniem wszystkich tych, którzy wobec niego zawinili. To właśnie ta porywczość miała później doprowadzić do najgłośniejszej zbrodni jego panowania.
Pod względem wyglądu, zdaniem historyków, Bolesław był mężczyzną średniego wzrostu, o śniadej cerze i ciemnych włosach. To jednak nie aparycja, lecz przydomek stał się największą zagadką związaną z jego osobą.
Wrzód, rana czy coś jeszcze?
Za piszącym w XV wieku Janem Długoszem powszechnie przyjmuje się, że przezwisko "Krzywousty" wzięło się od złośliwego wrzodu, który jeszcze w dzieciństwie wykrzywił księciu usta. Nie jest to jednak jedyne możliwe wyjaśnienie.
Fizyczna ułomność władcy mogła równie dobrze być skutkiem rany odniesionej w zgiełku bitewnym albo w innych okolicznościach, na przykład na łowach. Sprawę dodatkowo komplikuje znamienne milczenie Galla Anonima, nadwornego panegirysty księcia, który o tej skazie nie wspomniał ani słowem.
Powodów tego milczenia może być kilka. Kronikarz mógł celowo pominąć temat, by nie narazić się na gniew swego porywczego protektora.
Możliwe też, że defekt ust pojawił się u Bolesława dopiero w ostatnich latach życia, gdy Galla już przy nim nie było, bo ten spisywał swoje dzieło w latach 1112–1116.
Tajemnicza czaszka z Płocka
Potwierdzenia fizycznej ułomności Krzywoustego szukano w wynikach badań antropologicznych przeprowadzonych w latach siedemdziesiątych XX wieku w katedrze płockiej. Natrafiono tam na szczątki kilkunastu osób z rodu Piastów, chowanych w tym miejscu przez wiele stuleci.
Prawdziwą sensację wzbudziła dobrze zachowana czaszka mężczyzny z widoczną asymetrią twarzy, która zdaniem medyków mogła powstać przy porodzie. Część naukowców orzekła wówczas, że to czaszka Bolesława Krzywoustego.
Dziś jednak znawcy mocno w to powątpiewają. Co więcej, coraz częściej wskazują na zupełnie inne, moralne, a nie fizyczne pochodzenie przydomka. Według tej interpretacji "krzywe usta" odnosiły się nie do wyglądu księcia, lecz do złamanej przezeń przysięgi.
Chodzi o krzywoprzysięstwo, jakiego Bolesław dopuścił się wobec swojego starszego brata Zbigniewa. Jeśli ta hipoteza jest słuszna, przydomek byłby gorzkim komentarzem do charakteru władcy, a nie opisem jego twarzy. Wskazywałby na człowieka, który nie dotrzymywał danego słowa, a swoją drogę do jedynowładztwa usłał złamanymi obietnicami.
Niezależnie od tego, które wyjaśnienie jest prawdziwe, jedno pozostaje pewne. Za przydomkiem Krzywoustego kryje się historia bratobójczego konfliktu, który na zawsze splamił panowanie tego skądinąd wybitnego władcy.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).
Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.