Miliarder z Francji
Puech przyszedł na świat w 1943 roku we Francji, w rodzinie, której nazwisko od dawna kojarzy się z luksusem najwyższej próby. Przez większość życia trzymał się z dala od świateł reflektorów, choć jego pakiet akcji Hermès dawał mu pozycję, o jakiej inni mogli tylko marzyć.
W 2014 roku opuścił radę nadzorczą firmy, zachowując jednak ponad pięć procent udziałów. Powodem rozstania z władzami spółki był konflikt wokół prób przejęcia Hermès przez koncern LVMH, który przez lata gromadził akcje rodzinnej marki.
Choć wycofał się z zarządzania, jego udział w firmie wciąż wynosił około 5,7 procent, a wartość tego pakietu szacowano na blisko dwanaście miliardów euro. W 2024 roku Forbes wyceniał cały jego majątek na 15,6 miliarda dolarów i umieszczał go na liście najbogatszych ludzi świata.
Rok później magazyn wykreślił Puecha z zestawienia. Powód był równie sensacyjny co niepokojący: pojawiły się doniesienia, że fortuna miała po prostu zniknąć.
Puech mieszka w Szwajcarii i od lat utrzymywał ograniczone kontakty z rodziną. Samotny, bezdzietny, oddalony od krewnych, stał się bohaterem opowieści, w której pieniądze splotły się z zaufaniem i jego nadużyciem. To właśnie pytanie o to, co stało się z miliardami, okazało się sednem całej sprawy.
Fortuna i śmierć zarządcy
W centrum sporu o majątek stanął Éric Freymond, dawny zarządca finansów Puecha. Spadkobierca oskarżył go o przejęcie kontroli nad swoimi pieniędzmi i wyprowadzenie ogromnych środków.
Freymond bronił się, twierdząc, że większość akcji Hermès sprzedał za pełną wiedzą i zgodą swojego klienta. Puech kategorycznie temu zaprzeczał, utrzymując, że nigdy nie wyraził zgody na pozbycie się tak cennego pakietu.
Sprawą zajęli się audytorzy, a ich ustalenia rzucały cień na działania zarządcy. Wskazywali na przepływy pieniędzy, które układały się korzystnie dla Freymonda: przelewy z kont bankowych i wydatki na aktywa, które trudno było wytłumaczyć interesem samego Puecha.
Im głębiej sięgano w dokumenty, tym bardziej obraz uczciwego zarządzania majątkiem zaczynał się sypać.
Finał tej części historii był tragiczny. W 2025 roku Freymond zginął, potrącony przez pociąg.
Okoliczności jego śmierci wskazywały na samobójstwo. Człowiek, który miał odpowiedzieć na najtrudniejsze pytania o losy miliardów, zabrał część odpowiedzi ze sobą.
Ogrodnik zamiast fundacji
Najgłośniejszym pomysłem Puecha stał się jednak plan dotyczący spadku. Zamiast krewnych czy instytucji postanowił uczynić głównym beneficjentem swojego byłego ogrodnika.
Tożsamości mężczyzny nigdy oficjalnie nie ujawniono, wiadomo jedynie, że w chwili pojawienia się tych doniesień miał pięćdziesiąt jeden lat. Według mediów Puech chciał przekazać mu co najmniej połowę fortuny, którą wyceniano wówczas na około dwanaście miliardów euro.
Problem polegał na tym, że przekazanie tak dużego majątku osobie spoza rodziny jest we Francji i Szwajcarii prawnie skomplikowane. Puech znalazł na to sposób, który tylko podsycił sensację: rozważał adopcję dorosłego ogrodnika, by uczynić z niego formalnego dziedzica.
Adopcja pięćdziesięcioletniego mężczyzny zapowiadała jednak długi i zawiły spór sądowy, a w rodzinie Hermès wywołała zrozumiałe napięcia.
Decyzja była tym bardziej zaskakująca, że wcześniej Puech deklarował zupełnie inne plany. W 2011 roku założył fundację Isocrates, wspierającą dziennikarstwo oraz organizacje społeczne, i to im miał przypaść jego majątek.
Umowa spadkowa obejmowała udziały w Hermès, z jednym istotnym zastrzeżeniem: traciła moc, gdyby Puech został ojcem. Adopcja ogrodnika mogła więc okazać się furtką prawną pozwalającą obejść wcześniejsze zobowiązania.
Fundacja nie zamierzała ustąpić bez walki. Isocrates sprzeciwiła się zerwaniu umowy, uznając jednostronne odstąpienie od niej za prawnie wątpliwe.
W ten sposób spór o spadek jednego z najbogatszych Francuzów przesunął się na salę sądową, gdzie po jednej stronie stanął sędziwy spadkobierca, a po drugiej powołana przez niego samego fundacja.