Marian Bernaciak "Orlik". Partyzant, którego bali się komuniści

Marian Bernaciak "Orlik" przeżył zaledwie dwadzieścia dziewięć lat, a większość z nich spędził w konspiracji. Nie zdążył założyć rodziny, bo całe dorosłe życie poświęcił walce o niepodległość. Zginął 24 czerwca 1946 roku, osaczony przez komunistyczne służby, i do dziś nikt nie wie, gdzie spoczęło jego ciało.

Marian Bernaciak Marian Bernaciak
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Droga do partyzantki

Urodził się 6 marca 1917 roku i jeszcze przed wybuchem wojny zdobył solidne wojskowe wykształcenie, kończąc szkołę podchorążych artylerii. Później pracował na poczcie w Sobolewie, prowadząc życie, które niczym nie zapowiadało, że stanie się jednym z najgroźniejszych przeciwników nowej władzy.

Wszystko zmienił wrzesień 1939 roku. Bernaciak walczył wtedy zarówno z Niemcami, jak i z Sowietami, a po klęsce dostał się do niewoli sowieckiej.

Transport, do którego go wepchnięto, ruszył w stronę Kozielska, miejsca, którego nazwa wkrótce stała się synonimem zbrodni. Bernaciak nie zamierzał czekać na to, co go tam spotka.

Uciekł z pociągu i wrócił w rodzinne strony, gdzie niemal natychmiast włączył się w konspirację Związku Walki Zbrojnej. Posługiwał się wówczas pseudonimem "Dymek", a sklep w Rykach służył mu za przykrywkę codziennej działalności.

Spokój nie trwał długo. Gestapo rozpracowało jego siatkę i Bernaciak musiał zniknąć z miasta, przechodząc do partyzantki.

Z niewielkiej grupy zbudował z czasem dużą formację Armii Krajowej, która stała się postrachem okupanta na ziemi puławskiej. Tu właśnie objawił się jego talent dowódczy, który już wkrótce miał zostać poddany próbie znacznie cięższej niż walka z Niemcami.

Druga wojna, nowy wróg

Wejście Armii Czerwonej nie przyniosło wytchnienia. Wręcz przeciwnie, na ludzi Bernaciaka spadły aresztowania i represje, których nie sposób było ignorować. Dlatego w 1945 roku odtworzył swój oddział, tym razem nie po to, by walczyć z okupantem, lecz by chronić własnych podkomendnych i organizować samoobronę przed nowym aparatem terroru.

Podporządkował się najpierw Delegaturze Sił Zbrojnych, a następnie Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, obejmując dowództwo nad oddziałami w Inspektoracie Puławy.

Zgrupowanie "Orlika" rozrosło się do jednej z największych formacji na Lubelszczyźnie i działało w kilku powiatach jednocześnie. Bernaciak nie ograniczał się do potyczek.

Prowadził wywiad, organizował akcje informacyjne, kolportował druki i ulotki, budując wokół siebie strukturę przypominającą małe państwo podziemne. W chwili śmierci nosił już stopień majora.

Jego ludzie nie czekali biernie na ataki. 24 kwietnia 1945 roku rozbili Urząd Bezpieczeństwa w Puławach, uwalniając przy tym sto siedem osób przetrzymywanych przez nowych panów.

Latem tego samego roku oddziały "Orlika" zatrzymały pod Bąkowcem transport więźniów i wypuściły na wolność około stu dwudziestu ludzi, wśród nich oficerów podziemia. Każda taka akcja była policzkiem dla władzy, która coraz bardziej zaciskała pętlę.

Las Stocki i ostatnia obława

Najgłośniejszym sukcesem Bernaciaka stała się bitwa w Lesie Stockim 24 maja 1945 roku. Jego partyzanci starli się wtedy z połączonymi i znacznie liczniejszymi siłami Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, UB oraz NKWD, a mimo przewagi przeciwnika odnieśli zwycięstwo.

Starcie pokazało, że oddział "Orlika" potrafi nie tylko unikać obław, ale i bić regularne formacje wroga w otwartym polu.

Władze nie mogły tego tolerować. Skierowały przeciwko niemu ogromne siły, nasycając teren wojskiem i funkcjonariuszami bezpieki.

Bernaciak odpowiedział manewrem, który dawał szansę przetrwania: rozproszył swoje zgrupowanie na mniejsze grupy, ukryte po wsiach. Komuniści, nie mogąc dopaść dowódcy, uderzyli w jego najbliższych, aresztując rodziców i brata.

Koniec przyszedł 24 czerwca 1946 roku pod Piotrówkiem. Donosiciele naprowadzili służby NKWD i UB na miejsce postoju oddziału, a ten został szczelnie otoczony. Podczas próby przebicia się Bernaciak odniósł rany i widząc, że ucieczka jest niemożliwa, odebrał sobie życie, by nie wpaść w ręce wroga. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Wybrane dla Ciebie