Ostatnie chwile Okrzei. Tak zabito legendę walk o niepodległość
Miał dziewiętnaście lat, gdy zawisł na szubienicy w Cytadeli Warszawskiej. Stefan Okrzeja, ślusarz z praskich fabryk, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych bojowców PPS
Bojowiec PPS
Urodził się w 1886 roku w Dembem Wielkim, ale formowała go warszawska Praga. Rodzina klepała biedę, więc choć chłopiec ukończył szkołę miejską z bardzo dobrym wynikiem, o dalszej nauce nie było mowy.
Trzeba było zarabiać. Najpierw trafił do emalierni "Labor", potem przeniósł się do fabryki "Wulkan", gdzie wyuczył się fachu ślusarza.
Praca u boku starszych robotników nie zabiła w nim głodu wiedzy. Po godzinach uczył się sam, a wieczorami chodził na tajne kursy organizowane przez Polską Partię Socjalistyczną.
W kołach samokształceniowych spotykali się głównie tacy jak on, którzy zdobywali wykształcenie tam, gdzie oficjalne szkolnictwo zostawiało ich za drzwiami.
Od początku 1904 roku Okrzeja działał już w praskich strukturach PPS pod pseudonimem "Witold". Partia wykorzystywała ludzi takich jak on do kolportażu nielegalnych druków, organizowania demonstracji i osłony przed policyjnymi agentami, którzy wciskali się wszędzie.
Tak zaczęła się jego droga ku działalności zbrojnej.
Pierwsze publiczne wystąpienie z partyjnym sztandarem nastąpiło w sierpniu 1904 roku, podczas demonstracji w obronie aresztowanego działacza Marcina Kasprzaka. Okrzeja niósł sztandar i tym razem zdołał wymknąć się policji.
Kiedy jesienią tego samego roku wojsko brutalnie rozbiło demonstrację antywojenną, jego przekonanie, że samymi pochodami niczego się nie wskóra, tylko się umocniło.
Sztandar, rewolwery i bomby
Przełom nastąpił 13 listopada 1904 roku. Na placu Grzybowskim doszło do pierwszego od czasów powstania styczniowego zbrojnego starcia z rosyjskim wojskiem, a Okrzeja stał w samym środku jako chorąży PPS.
Gdy policja próbowała wyrwać mu sztandar, padły strzały. To wydarzenie pokazało, że robotnicza opozycja przestała się ograniczać do manifestowania niezadowolenia.
Po placu Grzybowskim Okrzeja wszedł w struktury Organizacji Spiskowo-Bojowej PPS i zajął się tym, co eufemistycznie nazywano działalnością bojową. Plany były ambitne.
W 1905 roku miał wziąć udział w zamachu na generał-gubernatora Michaiła Czertkowa, lecz akcję odwołano, ponieważ cel nie ruszył się z Warszawy w przewidziany sposób. Polowanie na carskich dygnitarzy okazało się trudniejsze, niż zakładali konspiratorzy.
Nie wszystko się udawało. Jego oddział próbował zabić policyjnego funkcjonariusza Szarapa, ale ten przeżył mimo trafienia. Planowano też atak na generała Nowosilcowa, którego Okrzeja nie zdołał dopaść mimo zorganizowanych zasadzek.
Każda nieudana akcja zwiększała ryzyko wpadki, a policja deptała bojowcom po piętach.
Najgłośniejszą sprawą stał się zamach na oberpolicmajstra Karla Nolkena, przeprowadzony 26 marca 1905 roku. Plan był przewrotny: Okrzeja miał zaatakować praski cyrkuł policyjny, by sprowokować przyjazd Nolkena na miejsce.
Wszystko poszło jednak nie tak. Źle rzucona bomba eksplodowała tak, że ranny został również sam zamachowiec.
X Pawilon i szubienica
Po wybuchu Okrzeja próbował uciec, lecz droga była zamknięta. Zanim go obezwładniono, śmiertelnie ranił policjanta, który usiłował go zatrzymać.
Schwytanego bojowca osadzono w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, miejscu, przez które przeszły pokolenia polskich więźniów politycznych.
Jego sprawa szybko stała się sprawą publiczną. Proces wywołał protesty robotnicze, a PPS wezwała do strajku w obronie oskarżonego.
Obrony podjął się znany adwokat Stanisław Patek, jeden z najlepszych prawników tamtych lat. Mimo to sąd skazał dziewiętnastolatka na śmierć przez powieszenie.
Wyrok wykonano 21 lipca 1905 roku na Cytadeli. Miejsce pochówku ukryto, by grób nie stał się punktem zbornym dla robotniczych manifestacji, czego władze obawiały się najbardziej.