Owce zamiast treningu
Young pochodził z Wiktorii, gdzie jego rodzina prowadziła rozległą farmę owiec. Gospodarstwo liczyło tysiące zwierząt.
Nieraz spędzał całe godziny na gospodarstwie, a bywało, że i dni, biegnąc za rozproszonymi owcami po pagórkach i ścierniskach.
Wyczynowo zaczął biegać wyjątkowo późno. Pierwszy poważny start zaliczył jako pięćdziesięciosześciolatek, na dystansie szesnastu kilometrów, a później mierzył się z maratonami w Melbourne.
Zanim zyskał sławę, zdążył już posmakować porażki. W 1982 roku postanowił zaatakować rekord świata na dystansie tysiąca mil, lecz musiał się poddać mniej więcej w połowie trasy.
Przerwana próba nie zniechęciła go jednak do dalszych startów. Rok później pojawił się na liście uczestników biegu, który miał odmienić jego życie.
Pięć dni bez snu
Ultramaraton z Sydney do Melbourne prowadził przez 875 kilometrów australijskich dróg i należał do najtrudniejszych biegów świata. Faworyci traktowali go jak długą szachową partię, w której liczy się rytm wysiłku i odpoczynku.
Każdy z nich planował długie nocne przerwy na sen, przekonany, że bez regeneracji ciało po prostu odmówi posłuszeństwa. Young miał inny pomysł, choć trudno powiedzieć, czy w ogóle go obmyślił, czy po prostu robił to, co znał z farmy.
Jego sposób biegu był powolny i oszczędny, przypominał szuranie nogami bardziej niż sportowy krok. Wyglądał osobliwie, ale na ekstremalnym dystansie okazał się genialnie skuteczny, bo niemal nie obciążał ciała.
Kiedy rywale układali się do snu, Young biegł dalej. Noc po nocy stopniowo doganiał faworytów, mijał ich kolejno, a oni budzili się rano ze świadomością, że stary farmer jest już daleko z przodu.
Metę osiągnął po pięciu dniach, piętnastu godzinach i czterech minutach, znacznie poprawiając wcześniejszy wynik na tej trasie. Zwyciężył nie dlatego, że był szybszy, lecz dlatego, że niemal nie spał.
Tłumaczył później swoją odporność prosto: na farmie musiał gonić owce przez wiele godzin, więc nauczył się nie ustawać. Gdy przyznano mu nagrodę pieniężną, podzielił się nią z pozostałymi zawodnikami, którzy ukończyli bieg, zostawiając sobie tylko część i podkreślając cudzy wysiłek.
Kalosz na pamiątkę
Sukces uczynił go w Australii symbolem uporu i prostoty. Charakterystyczny, drobny trucht zyskał własną nazwę, "Young Shuffle", i przeszedł do historii ultramaratonów.
Co ważniejsze, technikę uznano za ekonomiczną i mniej wyniszczającą organizm, więc z czasem zaczęli ją stosować także zawodowi biegacze.
Young startował dalej, lecz triumfu z 1983 roku już nie powtórzył. Mimo to jego dorobek robił wrażenie: według zestawień australijskiej federacji ultramaratońskiej AURA ustanowił liczne rekordy w kategoriach wiekowych, między innymi na dystansach pięćdziesięciu, stu, dwustu i pięciuset kilometrów oraz w biegach wielogodzinnych.
Zmarł w 2003 roku po chorobie. W Beech Forest upamiętniono go pomnikiem w kształcie kalosza, nawiązującym do tego, jak wyglądał kiedyś na starcie ultramaratonu.