Dziecko zmarło w aucie. Po tej tragedii ojciec odebrał sobie życie

28 czerwca 2022 roku Laura Beck w ciągu kilku godzin straciła całą swoją rodzinę. Najpierw zginął jej osiemnastomiesięczny syn Anderson, zostawiony przez ojca w nagrzanym samochodzie. Potem mąż Aaron, który nie udźwignął tego, co się stało, odebrał sobie życie.

Ilustracja poglądowaIlustracja poglądowa
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Tragiczny poranek

Anderson chorował przez weekend. W niedzielę po południu dostał gorączki, więc rodzice trzymali się zasady, że dziecko wraca do żłobka dobę po jej ustąpieniu.

We wtorek rano malec nie miał już temperatury, test na covid wyszedł negatywny, więc Beckowie zdecydowali, że tego dnia pojedzie do placówki. Anderson zjadł śniadanie, awokado i banana, oglądając bajkę.

Laura poprosiła Aarona, żeby zawiózł syna i uprzedził opiekunki o niedawnej chorobie. Ojciec z dzieckiem wyszli wcześniej niż zwykle. O 8:10 Aaron wrócił jeszcze po telefon, Laura podpowiedziała mu, gdzie leży, i się pożegnali.

Aaron dojechał do pracy i nie pamiętał, że syn został w aucie. Jakiś czas potem ze żłobka zadzwoniono z informacją, że Andersona w ogóle nie ma w placówce.

Kilka godzin grozy

Laura natychmiast zadzwoniła do męża i zapytała, gdzie jest ich syn. Aaron zareagował paniką i się rozłączył. Ruszyła pod jego pracę i po drodze wezwała pomoc pod numerem 911.

Na parkingu nie było ani Aarona, ani samochodu, ani dziecka. Dostała tylko dwie lakoniczne wiadomości: "jedź do szpitala" i "teraz", bez odpowiedzi na pytanie, do którego szpitala ma jechać.

Policja namierzyła telefon Aarona w domu Becków. Do Laury wysłano sąsiadkę Rondę, żeby przy niej była. W ostatniej rozmowie Aaron powiedział żonie, że zabił syna, przeprosił i wyznał miłość.

Funkcjonariusze przekazali jej najgorsze: Anderson i Aaron nie żyją. Po odkryciu śmierci dziecka ojciec zawiózł je do domu, przeniósł na kanapę i sięgnął po broń z sejfu.

Mechanizm tragedii

Po pogrzebie, na którym Aarona złożono w trumnie z synem w ramionach, Laura zaczęła poznawać skalę podobnych wypadków. W samym 2022 roku w nagrzanych autach w Stanach Zjednoczonych zmarło 36 dzieci.

Średnia roczna sięga niemal czterdziestu, a ofiary to prawie zawsze maluchy poniżej trzeciego roku życia, które ktoś nieświadomie zostawił w samochodzie.

Neurobiolog David Diamond, który bada takie zgony, opisuje powtarzalny wzorzec. Ryzyko rośnie, gdy nakładają się trzy rzeczy: zmiana codziennej rutyny, stres lub rozproszenie oraz zawodność pamięci.

U Becków zbiegło się tego wiele naraz. Dziecko dopiero co wyzdrowiało, decyzja o żłobku zapadła po wahaniu, a poranek różnił się od zwykłego. Organizacja Kids and Car Safety zwraca uwagę, że foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy, standard od połowy lat 90., chronią dziecko w zderzeniu, ale jednocześnie utrudniają zauważenie go z miejsca kierowcy.

Wybrane dla Ciebie