Ostatnia doba
Strzelecki wrócił do Warszawy 28 czerwca, zjechawszy z Zakopanego po to, by odebrać z lakierni swojego Fiata 126p. Auto odebrał nazajutrz rano.
Tego samego dnia zajrzał do Instytutu Socjologii PAN na Krakowskim Przedmieściu po pensję i książki przysłane ze Sztokholmu, bo planował tekst o szwedzkim modelu socjalizmu.
Wieczór spędził na kolacji u radcy ambasady szwajcarskiej, a około północy pojechał na Saską Kępę, do francuskiej lektorki Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zebrali się studenci i ludzie związani z "Le Monde". Rozmawiano o pierestrojce, akurat w przeddzień zapowiadanej wizyty Gorbaczowa w stolicy.
Z mieszkania wyszedł około wpół do drugiej w nocy. Miał drobny, ale dotkliwy kłopot: wskaźnik paliwa nie działał, a kartki na benzynę zostawił w domu. Maluch stanął w zatoce autobusowej przy Wisłostradzie, na wysokości przystanku Wybrzeże Kościuszkowskie–Karowa. Bak był pusty.
Samochód znaleziono otwarty, z kluczykami rzuconymi na podłogę. Przy aucie zostały legitymacja PAN i kartki żywnościowe, brakowało jednak portfela, a wraz z nim pensji i reszty pieniędzy po naprawie.
Od wozu w stronę balustrady i nasypu ciągnęły się ślady wleczonego ciała. Strzelecki leżał jakieś dwadzieścia metrów dalej. Patrol drogówki zauważył wprawdzie otwartego fiata, lecz okolicy nie sprawdził.
Życiorys Strzeleckiego
Strzelecki urodził się w 1919 roku i całe dorosłe życie związał z Warszawą oraz z socjalizmem rozumianym po swojemu.
Studiował prawo przed wojną, socjologię ukończył w 1949 roku, doktorat obronił w 1964, a habilitację dopiero w 1987. Pracował w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.
W czasie okupacji współtworzył konspiracyjne "Płomienie", redagował pisma socjalistyczne, a w Powstaniu Warszawskim walczył na Żoliborzu jako starszy strzelec "Władek" w batalionie imienia Jarosława Dąbrowskiego. Przeszedł stamtąd do Puszczy Kampinoskiej i wrócił z partyzantami, odniósł dwie rany i dostał Krzyż Walecznych.
Po wojnie ogłosił manifest o socjalizmie humanistycznym, który wywołał prasową debatę i wygasł wraz z postępującą stalinizacją. Zasiadał w Radzie Naczelnej PPS, z której usunięto go razem z Maciejem Weberem. Od grudnia 1948 roku należał do PZPR, by w 1979 zostać z niej wyrzuconym.
Z czasem znalazł się po drugiej stronie: w Klubie Krzywego Koła, w Towarzystwie Kursów Naukowych i w konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość". W sierpniu 1980 roku podpisał apel 64 wzywający władze do rozmów ze strajkującymi, a potem doradzał "Solidarności" i pracował w Komisji Ekspertów przy Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym.
Internowano go na początku stanu wojennego, w Białołęce i Strzebielinku, skąd zwolniono go ze względów zdrowotnych.
Śledztwo i pytania bez końca
Śmierć szanowanego socjologa poruszyła środowiska naukowe i opozycyjne. Wspominano powstańca, wydawcę "Płomieni" i doradcę "Solidarności", a część opozycji od razu szukała motywu politycznego, zwłaszcza w kontekście wizyty Gorbaczowa.
Instytut Filozofii i Socjologii PAN wydał oświadczenie, w którym wskazywał na narastającą brutalność życia publicznego.
Sprawę nagłośnił "Magazyn Kryminalny 997", co pomogło wyjść na trop napastników. Skazano dwóch pracowników FSO, Marka Marca i Krzysztofa Chrobocińskiego. Wszystko wskazywało na rabunek człowieka, który zatrzymał się z pustym bakiem w niewłaściwym miejscu. Strzeleckiego pochowano na Powązkach.