Polecieli do Ugandy po zakładników. Tak przebiegła akcja w Entebbe

W nocy z 3 na 4 lipca 1976 roku izraelscy komandosi wylądowali na lotnisku Entebbe w Ugandzie. Po pokonaniu około czterech tysięcy kilometrów mieli odbić pasażerów samolotu Air France przetrzymywanych przez porywaczy. Akcję przeprowadzono w ciągu kilkudziesięciu minut. Uwolniono ponad sto osób, ale nie wszystkich zakładników udało się ocalić.

Izraelscy komandosi z Sayeret Matkal po operacjiIzraelscy komandosi z Sayeret Matkal po operacji
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | IDF Spokesperson's Unit

Porwanie lotu do Paryża

27 czerwca 1976 roku samolot Air France wyruszył z Tel Awiwu do Paryża, z planowanym międzylądowaniem w Atenach. Po starcie z greckiej stolicy maszynę opanowali porywacze. W grupie napastników znajdowali się Palestyńczycy oraz dwoje Niemców.

Samolot skierowano do Entebbe w Ugandzie, rządzonej wówczas przez Idi Amina. Pasażerów przeniesiono do starego terminalu lotniska, gdzie pilnowali ich porywacze wspierani przez ugandyjskich żołnierzy. Napastnicy żądali zwolnienia więźniów przetrzymywanych w Izraelu i innych państwach.

Żądaniom towarzyszyły groźby zabijania zakładników. W kolejnych dniach porywacze wypuszczali część pasażerów, zatrzymując wielu Izraelczyków i pozostałe osoby z uwięzionej grupy. Załoga Air France odmówiła odlotu bez wszystkich pasażerów i również została w terminalu.

Termin ultimatum został przedłużony, co dało izraelskim władzom więcej czasu. Z jednej strony trwały rozmowy dotyczące zwolnienia zakładników, z drugiej coraz dokładniej rozważano możliwość odbicia ich siłą.

Przygotowania na odległość

Rząd Icchaka Rabina musiał uwzględnić wyjątkowo trudne warunki operacji. Entebbe znajdowało się daleko od Izraela, a zakładników pilnowano na lotnisku kontrolowanym przez siły ugandyjskie.

Samo wysłanie komandosów nie wystarczało, ponieważ potrzebowali również transportu, pojazdów i możliwości bezpiecznego powrotu.

Ważnych informacji dostarczyli wypuszczeni wcześniej pasażerowie. Opowiadali o rozmieszczeniu zakładników w starym terminalu oraz zachowaniu napastników. Ich relacje pomagały planistom, choć nie usuwały wszystkich niewiadomych dotyczących sytuacji na miejscu.

Do wyprawy przygotowano cztery samoloty transportowe C-130 Hercules. Miały przewieźć żołnierzy, pojazdy i sprzęt potrzebny do przeprowadzenia ataku oraz osłony ewakuacji.

Część sił otrzymała zadanie zabezpieczenia lotniska, aby transportowce mogły później odlecieć z uwolnionymi ludźmi.

Istotna okazała się także współpraca z Kenią. Dzięki niej można było wykorzystać lotnisko w Nairobi, niezbędne do zorganizowania postoju, zaopatrzenia w paliwo i pomocy rannym. Plan musiał obejmować całą trasę, nie tylko kilkuminutowy szturm na budynek.

Mercedes przed terminalem

Po wylądowaniu pierwszego Herculesa na płytę lotniska wyjechał czarny Mercedes w towarzystwie innych pojazdów. Kolumna miała przypominać samochody używane przez Idi Amina. Izraelczycy liczyli, że dzięki temu zbliżą się do terminalu, zanim ugandyjscy wartownicy rozpoznają zagrożenie.

Podstęp nie wystarczył do zachowania pełnego zaskoczenia. Na drodze pojawili się wartownicy, do których komandosi otworzyli ogień. Żołnierze musieli szybko przejść do bezpośredniego ataku na budynek, w którym przetrzymywano zakładników.

Oddział szturmowy wtargnął do terminalu i zabił porywaczy. Rozpoczęło się wyprowadzanie pasażerów w stronę samolotów. Równocześnie pozostałe grupy zabezpieczały lotnisko, osłaniały ewakuację i niszczyły ugandyjskie samoloty wojskowe, które mogłyby zagrozić transportowcom podczas odlotu.

W czasie walki śmiertelnie raniono Yonatana Netanyahu, dowódcę jednostki szturmowej Sayeret Matkal. Nie dowodził całą operacją, lecz właśnie jego śmierć stała się jednym z najbardziej znanych wydarzeń akcji. Później przedsięwzięcie nazwano jego imieniem.

Uratowani i zabici

Uwolnionych zakładników szybko wprowadzono na pokłady transportowców. Izraelczycy starali się ograniczyć czas pobytu na lotnisku, ponieważ każda kolejna minuta zwiększała ryzyko reakcji ugandyjskiego wojska. Zasadnicza część operacji zakończyła się w ciągu kilkudziesięciu minut.

Podczas szturmu zginęło trzech zakładników. Poza lotniskiem znajdowała się jeszcze Dora Bloch, którą wcześniej przewieziono do szpitala w Kampali. Nie mogła zostać ewakuowana razem z pozostałymi, a po izraelskiej akcji została zamordowana przez ludzi związanych z ugandyjskim aparatem władzy.

Samoloty zabrały z Entebbe ponad stu uwolnionych zakładników oraz izraelskich żołnierzy. W drodze powrotnej zatrzymały się w Nairobi, skąd kontynuowały lot do Izraela. Przygotowane wcześniej zaplecze w Kenii pozwoliło zakończyć tak daleką operację.

Wybrane dla Ciebie