Przyczyny i skutki bitwy pod Kłuszynem (1610)

Początek XVII wieku był dla Rosji okresem wyjątkowo ponurym. Historycy nazywają go „Wielką Smutą”. Był to czas chaosu, głodu, wojen domowych i ciągłych walk o władzę. Dynastia Rurykowiczów wygasła, a na moskiewskim tronie zaczęli pojawiać się kolejni pretendenci, podszywający się pod cudownie ocalałego carewicza Dymitra, syna Iwana Groźnego. Carstwo pogrążyło się w kryzysie, który kusił sąsiadów, by coś dla siebie ugrać.

Atak polskiej husarii pod Kłuszynem 1610. Obraz Szymona BoguszowiczaAtak polskiej husarii pod Kłuszynem 1610. Obraz Szymona Boguszowicza

W tym całym bałaganie swoją szansę dostrzegła Rzeczpospolita Obojga Narodów. Król Zygmunt III Waza uznał, że rosyjskie problemy to świetna okazja, by odzyskać dawniej utracone ziemie. A przy okazji osadzić na moskiewskim tronie własnego syna, królewicza Władysława. Co prawda oficjalnym pretekstem interwencji było wsparcie dla kolejnego pretendenta do tronu – tzw. Dymitra Samozwańca II – ale wszyscy doskonale wiedzieli, że ambicje polskiego monarchy sięgały znacznie dalej.

Właśnie w ramach realizacji tej strategii Zygmunt III wyruszył latem 1609 roku ze swoją armią na wschód. Jego głównym celem było zdobycie Smoleńska. Król liczył, że zdobycie tego strategicznie usadowionego ośrodka umożliwi mu dalszą ekspansję, a być może nawet objęcie tronu carskiego przez jego syna. W 1609 roku polskie wojska otoczyły Smoleńsk, a w Rosji zapanowało jeszcze większe przerażenie. Car Wasyl IV Szujski desperacko szukał sposobu, by zatrzymać polską nawałę, która coraz bardziej zagrażała jego władzy.

Zdesperowany car zwrócił się więc o pomoc do Szwecji. W lutym 1609 roku Rosjanie zawarli porozumienie ze szwedzkim królem Karolem IX. Szwedzi obiecali dostarczyć wojskową pomoc przeciwko Polakom, ale w zamian mieli dostać liczne ziemie rosyjskie na północy kraju. Na mocy tego układu w Rosji pojawił się liczący kilka tysięcy ludzi oddział szwedzkich najemników dowodzony przez Jakuba De la Gardie – zdolnego wodza, który zasłynął w wojnach inflanckich.

Marsz ku Kłuszynowi

W czerwcu 1610 roku Stanisław Żółkiewski dowiedział się o nadciągającej armii moskiewsko-szwedzkiej, zmierzającej na odsiecz oblężonemu Smoleńskowi. Hetman dobrze wiedział, że sił ma niewiele. Dysponował tylko niecałymi 7 tysiącami żołnierzy, głównie kawalerzystami, a wśród nich – słynną husarią. Po drugiej stronie czekało około 35 tysięcy Rosjan i Szwedów. Liczby mówią same za siebie: polski dowódca szedł wprost w paszczę lwa.

Zdaniem historyków, klucz do tego, że Polacy w ogóle zdecydowali się walczyć, tkwił w osobie Żółkiewskiego. Hetman był doświadczonym i chłodnym strategiem. Wiedział, że szansa na pokonanie tak licznej armii istnieje tylko pod warunkiem całkowitego zaskoczenia przeciwnika.

Stanisław Żółkiewski. Fot. domena publiczna
Stanisław Żółkiewski. Fot. domena publiczna

Wobec powyższego nie dziwi, iż Żółkiewski podjął ogromne ryzyko, postanawiając zaatakować natychmiast, bez żadnego odpoczynku. Nocny przemarsz polskich wojsk w stronę obozu Rosjan i Szwedów był prawdziwym wyczynem. Żółkiewski musiał ukryć swoje zamiary, a zarazem utrzymać wysokie morale żołnierzy, którzy maszerowali w kompletnej ciszy przez lasy i rozmokłe drogi.

Marsz był bardzo trudny. Tym bardziej iż kolumna wojsk rozciągnęła się na ponad sześć kilometrów. Historycy podkreślają, że gdyby wróg zaatakował Polaków w trakcie tego przemarszu, cała armia Rzeczypospolitej mogłaby zostać rozbita w kilka chwil. Jednak Żółkiewski zagrał va banque, licząc, że przeciwnicy nie spodziewają się aż takiej odwagi. I miał rację – dowódcy moskiewsko-szwedzcy byli przekonani, że Polacy nie ośmielą się nawet zbliżyć do ich potężnego obozu.

Wielkie zwycięstwo

Bitwa pod Kłuszynem rozpoczęła się około godziny 4 nad ranem 4 lipca 1610 roku. Pole starcia było wyjątkowo niewygodne dla polskiej jazdy, pełne płotów, drewnianych przeszkód i ciasnych przejść między budynkami wioski Kłuszyno. To nie był idealny teren dla kawalerii, a tym bardziej dla husarii, która potrzebowała przestrzeni, by rozwinąć pełną siłę swojej szarży. Jednak Żółkiewski uznał, że musi zaatakować, zanim przeciwnik zorientuje się, jak niewielkie są jego siły.

Polscy husarze. Fot. Aleksander Orłowski
Polscy husarze. Fot. Aleksander Orłowski

Polska husaria ruszyła do ataku około godziny 4 nad ranem, zaledwie kilka minut po dotarciu do pola bitwy. Pierwsze szarże, choć bardzo odważne, były trudne. Polacy musieli przebić się przez ciasne, ograniczone płotami i zabudowaniami wioski korytarze, a wróg odpowiedział gęstym ogniem z muszkietów. Historycy opisują, jak husarze kilkukrotnie wycofywali się, by znów wrócić do ataku – wytrwali i zdeterminowani, choć pierwsze uderzenia nie przyniosły efektu. Ich dowódca jednak nie stracił zimnej krwi.

Hetman Żółkiewski, uważnie obserwując przebieg starcia, szybko dostrzegł, że Rosjanie i szwedzcy najemnicy nie spodziewali się tak zaciekłego ataku. Ich linie zaczęły się łamać, pojawiły się pierwsze oznaki paniki. Wtedy Żółkiewski wydał rozkaz kolejnym chorągwiom husarii, aby zaatakowały najsłabsze punkty w szykach wroga. Jak twierdzą historycy, właśnie te kolejne, precyzyjne szarże zadecydowały o losach bitwy.

W szeregach przeciwnika zapanowała panika. Najemnicy szwedzcy, choć dobrze wyszkoleni, zaczęli się wycofywać, a niektórzy otwarcie przechodzili na stronę polską. Rosjanie, widząc upadek morale swoich sojuszników, także zaczęli opuszczać pole walki. Punktem zwrotnym stała się śmierć jednego z głównych rosyjskich dowódców, kniazia Dymitra Szujskiego.

Bitwa pod Kłuszynem. Obraz Szymona Boguszowicza
Bitwa pod Kłuszynem. Obraz Szymona Boguszowicza

Bitwa pod Kłuszynem trwała pięć godzin, a straty po stronie moskiewsko-szwedzkiej były ogromne: tysiące zabitych, rannych, wziętych do niewoli. Tymczasem straty polskie okazały się minimalne.

Skutki bitwy pod Kłuszynem

Pod Kłuszynem nie wygrała liczba, lecz jakość. Hetman Żółkiewski pokonał bowiem kilkakrotnie silniejszego przeciwnika, korzystając z przewagi elitarnej husarii oraz własnego talentu strategicznego. Ten niezwykły sukces do dziś uznawany jest za jeden z najwybitniejszych przykładów dowodzenia w historii Polski.

Zwycięstwo pod Kłuszynem otworzyło Polakom drogę do Moskwy. Wkrótce po bitwie bojarzy moskiewscy zdetronizowali cara Wasyla IV Szujskiego i zaproponowali tron królewicza Władysławowi Wazie, synowi Zygmunta III. We wrześniu 1610 roku wojska Rzeczypospolitej wkroczyły do Moskwy, a polska załoga obsadziła Kreml.

Jednak ambicje Zygmunta III, który sam chciał objąć tron moskiewski i narzucić prawosławnej Rosji katolicyzm, spotkały się z oporem zarówno bojarów, jak i ludności. W 1612 roku doszło do powstania, w wyniku którego polska załoga została zmuszona do kapitulacji i opuszczenia Moskwy. ​

Wybór literatury:

  • Podhorodecki L., Sławne bitwy Polaków, Warszawa 1997.
  • Samp M., Szach-mat. Jak umierali władcy Rosji, Kraków 2024.

Wybrane dla Ciebie
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Śmierć Kleopatry. Jak naprawdę zmarła egipska królowa?
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Najdziwniejszy władca starożytności. Faraon, który epatował otyłością
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Oddał imperium kochance. Decyzja, która rozwścieczyła Rzym
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Al-Ma’mun. Najbardziej kontrowersyjny kalif
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Bitwa pod Parkanami. Zwycięstwo, które zmieniło Europę
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Stefan Tyszkiewicz. Najbardziej niezwykły wynalazca II RP
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Śmierć Gorbaczowa. O tym podręczniki milczą
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Najkrwawsza rzeź na Pacyfiku. Dramat Manili 1945
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Zabity przez komunistów. Tragiczny los Adama Doboszyńskiego
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Śmierć Bolesława Bieruta. Co naprawdę wydarzyło się w Moskwie?
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu
Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu