Uciekł pod workami pocztowymi. Przekonał policjanta, że biega

5 kwietnia 2006 roku Richard Lee McNair uciekł z więzienia w Luizjanie w wyjątkowo pomysłowy sposób. Ukrył się pod stertą worków pocztowych i został wywieziony poza teren zakładu karnego. Jeszcze tego samego dnia zatrzymał go policjant, który poszukiwał właśnie zbiegłego więźnia. Mimo podejrzeń i kilku nieścisłości w jego opowieści funkcjonariusz pozwolił mu odejść. Całą rozmowę zarejestrowała kamera radiowozu.

Richard Lee McNair na fotografii udostępnionej przez amerykańską służbę marszałkowskąRichard Lee McNair na fotografii udostępnionej przez amerykańską służbę marszałkowską
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | United States Marshals Service

Z więzienia wyjechał na palecie

McNair odbywał karę za zabójstwo i inne przestępstwa popełnione w Dakocie Północnej. W 1987 roku podczas włamania do obiektu związanego z przeładunkiem zboża w miejscowości Minot zabił mężczyznę.

Później wielokrotnie sprawiał problemy służbie więziennej, m.in. podejmując kolejne próby ucieczki. Z tego powodu przenoszono go między zakładami karnymi.

W federalnym więzieniu w Pollock w Luizjanie pracował przy naprawie zużytych worków pocztowych. Właśnie to zajęcie dało mu okazję do przygotowania kolejnej ucieczki.

McNair wykorzystał fakt, że naprawione worki wywożono z więzienia. W przygotowanym do transportu ładunku urządził sobie kryjówkę, w której mógł zmieścić się pod stertą materiałów. Zadbał również o dopływ powietrza, korzystając z rurki umożliwiającej oddychanie.

Paletę z workami owinięto folią, a następnie przewieziono wózkiem widłowym do magazynu znajdującego się poza ogrodzeniem więzienia. Nikt nie zauważył, że wewnątrz ładunku ukrywa się człowiek.

Gdy pracownicy magazynu odeszli, McNair wydostał się ze swojej kryjówki i opuścił teren obiektu. Nie musiał pokonywać więziennego muru ani kopać tunelu. Z zakładu karnego wywieziono go razem z workami, przy których naprawie wcześniej pracował.

Policjant szukał właśnie jego

Jeszcze tego samego dnia McNair znalazł się w pobliżu miejscowości Ball. Biegł wzdłuż torów kolejowych, gdy zauważył go policjant Carl Bordelon. Funkcjonariusz postanowił zatrzymać nieznajomego i sprawdzić, co robi w tej okolicy.

Mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów. Przedstawił się jako Robert Jones i zapewnił, że wyszedł pobiegać.

W dalszej części rozmowy podał jednak inne imię, Jimmy. Policjant nie zwrócił uwagi na tę sprzeczność.

Bordelon otrzymał przez radio informacje o więźniu, który uciekł z pobliskiego zakładu karnego. Zauważył nawet, że stojący przed nim człowiek jest podobny do poszukiwanego. McNair zaprzeczał jednak, aby miał cokolwiek wspólnego z ucieczką.

Próbował przekonać policjanta, że przebywa w okolicy w związku z pracą przy naprawie dachów. Przez całą rozmowę podtrzymywał swoją wersję wydarzeń, choć nie potrafił potwierdzić tożsamości dokumentem.

Po około dziesięciu minutach Bordelon zakończył kontrolę i pozwolił mężczyźnie kontynuować bieg. Nie wiedział, że właśnie wypuścił człowieka, którego szukały służby.

Całe zdarzenie zarejestrowała kamera zamontowana w radiowozie. Na nagraniu zachowały się zarówno pytania policjanta, jak i odpowiedzi McNaira, który zdołał uniknąć zatrzymania zaledwie kilka godzin po ucieczce z więzienia.

Zatrzymanie podejrzanego

Nie był to pierwszy raz, kiedy McNair przechytrzył strażników więziennych. Wcześniej udało mu się uciec z aresztu i zakładu karnego w Dakocie Północnej.

W 1992 roku wraz z dwoma innymi więźniami wydostał się przez kanał wentylacyjny. Pozostawał wówczas na wolności przez około dziesięć miesięcy.

Po ucieczce z Pollock w 2006 roku zdołał przedostać się aż do Kanady. Jeszcze w kwietniu amerykańska służba marszałkowska umieściła go na liście piętnastu najbardziej poszukiwanych zbiegów.

Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań przez wiele kolejnych miesięcy pozostawał nieuchwytny.

Dopiero 25 października 2007 roku kanadyjscy policjanci zainteresowali się podejrzanym samochodem w miejscowości Campbellton w prowincji Nowy Brunszwik. Kiedy próbowali skontrolować kierowcę, ten zaczął uciekać.

McNair porzucił pojazd i ruszył dalej pieszo. Tym razem nie udało mu się jednak zmylić funkcjonariuszy. Po kilkuset metrach pościgu dogonił go policjant Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej.Co ciekawe, mężczyzna, który zakończył trwającą ponad półtora roku ucieczkę McNaira, służył w policji zaledwie od sześciu tygodni.

Wybrane dla Ciebie