Władysław Mazurkiewicz. Dżentelmen, który mordował dla pieniędzy

W maju 1955 roku robotnicy weszli do jednego z krakowskich garaży i natrafili na betonową posadzkę, pod którą ukryto zwłoki dwóch kobiet. Odkrycie skierowało uwagę śledczych na Władysława Mazurkiewicza, znanego w mieście handlarza samochodami i bywalca eleganckich lokali. Za wizerunkiem człowieka sukcesu krył się zabójca, który przez lata mordował osoby powierzające mu swoje pieniądze.

Władysław MazurkiewiczWładysław Mazurkiewicz
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Wizerunek człowieka sukcesu

Mazurkiewicz urodził się 31 stycznia 1911 roku w Krakowie. W latach czterdziestych potrafił sprawiać wrażenie człowieka zamożnego, obytego i godnego zaufania. Jeździł Oplem Olympią, znał się na motoryzacji i pojawiał się w najlepszych lokalach miasta.

Działał jako instruktor Polskiego Związku Motorowego i występował w roli biegłego sądowego. Dzięki temu nawiązywał liczne znajomości, także wśród ludzi obracających dużymi sumami. Elegancja i towarzyska swoboda pomagały mu zdobywać ich zaufanie.

Oficjalne zajęcia nie były jednak głównym źródłem jego dochodów. Mazurkiewicz handlował nielegalnie złotem oraz walutą. W tym środowisku poznawał osoby posiadające gotówkę i kosztowności, które później stawały się celem rabunku.

Nie atakował przypadkowych przechodniów. Najczęściej wybierał znajomych, wspólników i ludzi prowadzących z nim interesy.

Najpierw przekonywał ich, że można na nim polegać. Gdy powierzali mu pieniądze, pozbywał się ich i przejmował majątek.

Metody działania Władysława Mazurkiewicza

W pierwszych latach przestępczej działalności Mazurkiewicz posługiwał się cyjankiem. Dodawał truciznę do jedzenia albo alkoholu, dzięki czemu nie musiał otwarcie używać przemocy.

Później zaczął sięgać po broń krótką. Strzelał ofiarom w tył głowy, często w chwili, gdy spały albo nie spodziewały się napaści. Używał między innymi pistoletu Walther kalibru 7,65 milimetra.

Jednym z zamordowanych był Jerzy de Laveaux, który zginął w 1946 roku. Mazurkiewicz nie został wówczas powiązany z jego śmiercią. Co więcej, wdowa po zabitym nadal darzyła go zaufaniem i oddała mu na przechowanie rodzinne pieniądze.

Przez lata potrafił więc skutecznie oddzielać własny wizerunek od popełnianych zbrodni. Osoby znające go z restauracji, działalności motoryzacyjnej czy wspólnych interesów widziały eleganckiego handlarza, a nie człowieka gotowego zabijać dla zysku.

Zabójstwo dwóch kobiet

16 maja 1955 roku Mazurkiewicz zamordował Jadwigę de Laveaux i Zofię Suchową. Przyczyną zbrodni był spór o dolary, które kobiety wcześniej powierzyły mu na przechowanie.

Ciała ukrył w wynajmowanym garażu przy ulicy Marchlewskiego 49 w Krakowie. Zwłoki znalazły się pod betonową posadzką, która miała na zawsze odciąć śledczych od dowodów zbrodni.

Mazurkiewicz mógł przypuszczać, że nikt nie zajrzy pod podłogę garażu. Przez pewien czas rzeczywiście nie było wiadomo, co stało się z obiema kobietami. Jego plan załamał się jednak z powodu innego ataku.

Strzał podczas podróży z Zakopanego

W tym samym roku Mazurkiewicz zaproponował Stanisławowi Łopuszyńskiemu korzystny interes związany z zegarkami. Obaj jechali samochodem z Zakopanego do Krakowa.

Gdy Łopuszyński zasnął, Mazurkiewicz strzelił mu w głowę. Był przekonany, że ponownie pozbył się człowieka, którego zamierzał obrabować. Tym razem ofiara jednak przeżyła.

Lekarze wydobyli z ciała pocisk. Znalezisko stało się podstawą do rozpoczęcia postępowania, które doprowadziło funkcjonariuszy do garażu przy ulicy Marchlewskiego.

Po rozbiciu betonowej posadzki odkryto zwłoki Jadwigi de Laveaux i Zofii Suchowej. W jednej chwili rozsypał się wizerunek poważanego handlarza samochodami. Człowiek znany z elegancji i dobrych manier został powiązany z serią zabójstw popełnianych dla pieniędzy.

Proces Eleganckiego Mordercy

W 1956 roku Mazurkiewicz stanął przed sądem. Prokuratura oskarżyła go o sześć zabójstw oraz dwa usiłowania. Oskarżony przyznał się do wszystkich zarzuconych mu czynów.

Wokół sprawy krążyły jednak pogłoski, że liczba zamordowanych mogła być znacznie większa i sięgać nawet trzydziestu osób. Nigdy nie zostało to potwierdzone.

Sam proces wywołał wiele kontrowersji. Świadkowie bali się składać zeznania, prokuratura pomijała niewygodne wątki, a obrona próbowała umniejszać wagę zbrodni, wskazując na niski status społeczny ofiar. Z tego powodu postępowanie uznano za kompromitujące dla wymiaru sprawiedliwości.

30 sierpnia 1956 roku Sąd Wojewódzki w Krakowie skazał Władysława Mazurkiewicza na karę śmierci. Wyrok wykonano 29 stycznia 1957 roku o godzinie 16.30 w więzieniu Montelupich.

Mężczyzna nazywany Eleganckim Mordercą zginął przez powieszenie. W historii Krakowa pozostał jako zabójca, który przez wiele lat ukrywał swoją działalność za dobrymi manierami, kosztownym samochodem i opinią człowieka godnego zaufania. 

Wybrane dla Ciebie