"Flota Pepsi". Tak powstał popularny mit

Pod koniec lat 80. Związek Radziecki rozliczał się z PepsiCo w dość niezwykły sposób. W ramach barteru przekazał firmie między innymi 17 okrętów podwodnych, krążownik, niszczyciel i fregatę. Nie oznaczało to jednak, że producent napojów nagle stworzył własną marynarkę wojenną. Jednostki były wycofane ze służby i przeznaczone na złom.

Siedziba przedsiębiorstwa PepsiCoSiedziba przedsiębiorstwa PepsiCo
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Peter Bond

Chruszczow i Pepsi

Początki tej historii sięgają 1959 roku. Podczas Amerykańskiej Wystawy Narodowej w Moskwie Donald Kendall z Pepsi-Cola International poprosił wiceprezydenta USA Richarda Nixona, aby przyprowadził do stoiska firmy Nikitę Chruszczowa.

Radziecki przywódca dostał do spróbowania dwie wersje Pepsi: wyprodukowaną w Stanach Zjednoczonych oraz przygotowaną na miejscu. Według późniejszej relacji Kendalla wypił kilka kubków i szczególnie chwalił wersję moskiewską.

Spotkanie zapewniło marce świetną reklamę. Kilkanaście lat później PepsiCo zawarło już z radzieckim partnerem umowę handlową, a w 1974 roku w Noworosyjsku ruszyła pierwsza rozlewnia Pepsi w ZSRR.

Zamiast dolarów wódka

Problem stanowiły rozliczenia. Radzieckiego rubla nie można było swobodnie wymienić na dolary, dlatego obie strony zastosowały barter.

PepsiCo dostarczało do ZSRR koncentrat potrzebny do produkcji napoju. W zamian otrzymało prawo do sprowadzania do Stanów Zjednoczonych wódki Stolichnaya.

Wraz ze wzrostem sprzedaży taki układ przestał jednak wystarczać. Pod koniec lat 80. trzeba było znaleźć kolejne towary, którymi ZSRR mógł zapłacić amerykańskiej firmie. Wtedy w umowie pojawiły się okręty.

17 okrętów podwodnych

Według danych przytoczonych w "SIPRI Yearbook 1990" Związek Radziecki przekazał w ramach rozliczeń 17 okrętów podwodnych, krążownik, niszczyciel i fregatę.

Brzmi to imponująco, ale określenie "flota Pepsi" jest bardzo mylące. Były to stare jednostki wycofywane ze służby i przeznaczone do sprzedaży na złom. PepsiCo nie zamierzało ich uzbrajać, obsadzać załogami ani prowadzić za ich pomocą jakichkolwiek operacji.

To właśnie ten epizod dał początek jednej z najpopularniejszych opowieści dotyczących firmy. Donaldowi Kendallowi przypisuje się żart skierowany do amerykańskiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Brenta Scowcrofta: "Rozbrajamy Związek Radziecki szybciej niż wy".

Kolejna umowa

W 1990 roku PepsiCo i radzieccy partnerzy podpisali znacznie większe porozumienie. Planowana sprzedaż w ciągu następnej dekady miała przekroczyć 3 mld dolarów.

Kwota ta nie była jednak ceną okrętów wojennych. Obejmowała znacznie szerszą współpracę: sprzedaż Pepsi w ZSRR, eksport Stolichnayi do Stanów Zjednoczonych oraz dalszą wymianę towarową.

Planowano również zwiększenie liczby radzieckich rozlewni Pepsi i wykorzystanie statków handlowych, których sprzedaż lub wynajem miały przynosić firmie wymienialną walutę.

Wielki kontrakt szybko napotkał problem, którego podczas negocjacji nie dało się przewidzieć. Pod koniec 1991 roku Związek Radziecki przestał istnieć.

Zakłady uczestniczące w przedsięwzięciu znalazły się nagle w różnych niepodległych państwach. PepsiCo musiało więc na nowo układać umowy dotyczące produkcji, dostaw i sprzedaży.

Wybrane dla Ciebie