Traktat wersalski. Dlaczego podpisano go w Sali Lustrzanej?

Sześciuset niemieckich oficerów patrzyło, jak król Prus Wilhelm I przyjmuje w Sali Lustrzanej tytuł cesarza niemieckiego. Po proklamacji pod lustrami rozległo się "Hurra!". 48 lat później podczas kolejnej ceremonii przy oknach tej samej sali stali francuscy żołnierze z ciężkimi ranami twarzy, gdy przedstawiciele pokonanych Niemiec przyszli podpisać pokój.

Fasada Wersalu od strony ogrodu ok. 1675Fasada Wersalu od strony ogrodu ok. 1675
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Triumf pod lustrami

Francuski rząd wypowiedział Prusom wojnę 19 lipca 1870 roku. Po klęsce pod Sedanem i upadku cesarza Napoleona III wojska niemieckie ruszyły w głąb Francji. We wrześniu rozpoczęły oblężenie Paryża i zajęły Wersal, a w Sali Lustrzanej urządzono szpital wojskowy.

18 stycznia 1871 roku właśnie tam zgromadzili się niemieccy książęta i około 600 oficerów. Otto von Bismarck, stojący na czele rządu Prus i jeden z głównych twórców zjednoczenia Niemiec, odczytał proklamację. Król Prus Wilhelm I został ogłoszony cesarzem niemieckim.

Datę wybrano celowo. Tego dnia przypadała 170. rocznica koronacji pierwszego króla w Prusach.

Nowe państwo formalnie istniało już od początku stycznia, ale ceremonia w Wersalu miała pokazać coś więcej: Niemcy właśnie pokonały Francję i w pałacu jej królów świętowały własne zjednoczenie.

Role się odwracają

Minęło niemal pół wieku. W 1914 roku wybuchła I wojna światowa, a po czterech latach walk sytuacja była odwrotna niż w 1871 roku: tym razem to Niemcy znalazły się w obozie pokonanych. 11 listopada 1918 roku zawarto rozejm, który zakończył walki na froncie zachodnim.

Kilka miesięcy później zwycięskie państwa ustalały w Paryżu warunki pokoju. Niemcy nie uczestniczyły w przygotowaniu jego pierwotnej wersji.

7 maja 1919 roku ich delegaci otrzymali gotowy projekt, do którego mogli później zgłaszać pisemne uwagi. Część szczegółów zmieniono, ale najważniejsze warunki pozostały.

Na podpisanie traktatu wybrano 28 czerwca, dokładnie pięć lat po zamachu w Sarajewie, który uruchomił ciąg wydarzeń prowadzących do I wojny światowej.

Jeszcze bardziej wymowne było miejsce. Francuzi zaprosili niemieckich delegatów do tej samej Sali Lustrzanej, w której w 1871 roku Niemcy świętowali zwycięstwo i ogłosili swoje cesarstwo. Pałac Wersalski wprost wiąże ten wybór z pamięcią o tamtej ceremonii.

W centrum sali ustawiono biurko z czasów Ludwika XV. Nie było muzyki. O godz. 15 Georges Clemenceau, premier Francji i przewodniczący konferencji pokojowej, rozpoczął ceremonię. Po 48 latach role były całkowicie odwrócone.

50 minut

Niemcy reprezentowali minister spraw zagranicznych Hermann Müller i minister transportu Johannes Bell. Kurator pałacu Pierre de Nolhac, który prowadził ich przez wnętrza, wspominał później, że widział łzy w oczach Müllera.

Clemenceau wezwał obu Niemców do podpisu jako pierwszych. W niszach okiennych ustawiono 20 francuskich żołnierzy z ciężkimi ranami twarzy oraz 20 żołnierzy amerykańskich. Niemieccy delegaci podpisywali więc traktat w sali dawnego triumfu, mając przed sobą ludzi okaleczonych podczas wojny.

Ceremonia trwała zaledwie 50 minut. Clemenceau zamknął posiedzenie o godz. 15.50.

Gdy delegaci kończyli składanie podpisów, na zewnątrz rozległy się salwy, a nad pałacem pojawiły się samoloty. Niemcy opuszczali Wersal już nie jako zwycięzcy, lecz przedstawiciele państwa, które musiało przyjąć warunki pokoju.

Cena podpisu

Traktat mocno ograniczał możliwości Niemiec. Armia mogła liczyć najwyżej 100 tys. żołnierzy, zakazano obowiązkowej służby wojskowej, lotnictwa wojskowego i okrętów podwodnych.

Niemcy straciły wszystkie kolonie oraz część terytorium w Europie i zostały zobowiązane do płacenia reparacji, czyli odszkodowań wojennych.

W Niemczech wielu polityków i obywateli uważało te warunki za upokarzające i określało traktat mianem "dyktatu wersalskiego". W następnych latach przeciwnicy demokratycznej Republiki Weimarskiej, która powstała po upadku cesarstwa, wykorzystywali niezadowolenie z Wersalu w walce politycznej.

Wybrane dla Ciebie