Pierwszy spacer po Księżycu. Oryginał zaginął w archiwach NASA

Gdy Neil Armstrong, dowódca Apollo 11, schodził na Księżyc, 600 milionów widzów oglądało obraz, który zwykła kamera sfilmowała z ekranu monitora. Wyraźniejszy oryginał widziała tylko garstka techników w Kalifornii i Australii, a trafił on na 45 taśm. Potem taśmy zniknęły.

Buzz Aldrin na KsiężycuBuzz Aldrin na Księżycu
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Neil A. Armstrong

Kamera przed monitorem

Kamera z lądownika nadawała czarno-biały obraz w formacie SSTV (ang. slow-scan television), czyli telewizji o wolnym wybieraniu. Dawała 10 klatek na sekundę po 320 linii, a amerykańska telewizja nadawała 30 klatek po 525 linii.

W nocy z 20 na 21 lipca 1969 roku, gdy Amerykanie wygrywali ze Związkiem Radzieckim wyścig na Księżyc, sygnał odbierały trzy anteny. Dwie należały do sieci NASA, amerykańskiej agencji kosmicznej: stacja Goldstone na pustyni Mojave w Kalifornii i Honeysuckle Creek pod Canberrą.

Trzecią był radioteleskop w australijskim Parkes. Technicy widzieli na monitorach obraz prosto z Księżyca, ale żadna telewizja nie mogła go nadać.

Inżynierowie postawili więc przed 25-centymetrowym monitorem zwykłą kamerę telewizyjną, która filmowała ekran. Obraz tracił ostrość i kontrast, a na łączach do Houston przybywało w nim szumów. W Goldstone operator źle ustawił ten układ i schodzący po drabince Armstrong był ledwie widoczny.

Stan Lebar, który w amerykańskiej firmie Westinghouse kierował budową kamery, oglądał transmisję i ze zdumieniem patrzył, jak bardzo obraz się pogorszył. Przed misją widział go wyłącznie w oryginale. Pełną jakość znała poza nim tylko garstka techników. Oryginał jednak nagrywano.

Kwadrans na szpulę

W każdej stacji na taśmach szerokich na 2,5 cm zapisywano wszystko, co przychodziło z lądownika: głos, sygnał czasu, telemetrię (odczyty przyrządów), dane medyczne astronautów i surowy obraz. Taśma pędziła 3 m na sekundę, więc blisko 2,8 km nawinięte na szpulę starczało na kwadrans.

Richard Nafzger, inżynier z Goddard Space Flight Center, ośrodka NASA w stanie Maryland, odpowiadał w 1969 roku za sprzęt telewizyjny misji. Wyliczył później, że w każdej z trzech stacji zużyto podczas spaceru około 15 rolek.

Rolki były zapasem na wypadek awarii transmisji. Po misji trafiły do Goddard, a w 1970 roku do Washington National Records Center, magazynu archiwów federalnych pod Waszyngtonem. Przez lata nikt nie zauważył, że kryją wyjątkowe nagranie.

Pudła bez opisu

Na dokumentach przekazania pudła figurowały jedynie jako "taśmy magnetyczne", bez nazwy misji i rodzaju danych. Do zbioru przyjętego w styczniu 1970 roku trafiło ponad 700 pudeł z czasów Apollo.

Pracownicy Goddard odebrali do 1984 roku wszystkie prócz dwóch, lecz w ośrodku nikt nie zapisał, co z nimi zrobiono. John Sarkissian, naukowiec z obserwatorium w Parkes, zaczął szukać taśm w 1999 roku, a z czasem dołączyli do niego emerytowani inżynierowie.

Liczyli na rolkę, którą były pracownik Honeysuckle Creek przez ponad 30 lat trzymał w garażu, pewny, że ma zapis pierwszego kroku. Gdy w 2004 roku odtworzono ją w Goddard, okazało się, że zawiera symulację z października 1967 roku.

W sierpniu 2006 roku dziennikarz Richard Macey opisał sprawę w australijskim "Sydney Morning Herald" jako "gigantyczną wpadkę ludzkości", a kierownictwo NASA ogłosiło oficjalne poszukiwania. Nafzger zasiadł nad starymi raportami tygodniowymi Goddard.

Głód czystych taśm

Ślad znalazł w dokumentach z początku lat 80. Agencji brakowało wtedy takich taśm. Rosły potrzeby Landsatu, programu satelitów fotografujących Ziemię od 1972 roku, a ruszał program wahadłowców.

W pracowni, gdzie sprawdzano używane taśmy, uruchomiono trzecią zmianę, a w maju 1981 roku w Goddard wyliczono, że przez osiem miesięcy trzeba kupić 164 220 rolek.

Według Nafzgera w latach 1981-1982 pracownicy Goddard wycofali z magazynu około 30 tysięcy pudeł, których nigdy nie zwrócili. Po trzech latach oficjalnych poszukiwań zespół uznał w raporcie, że rolki z Apollo 11 najpewniej rozmagnesowano i odesłano do stacji jako czyste taśmy. Dopuścił też, że część wyrzucono, bo przechowywanie kosztowało.

Nikt nie znalazł polecenia skasowania konkretnych rolek ani nazwiska osoby, która o tym zdecydowała. W lipcu 2009 roku Nafzger powiedział krótko: "Nagrań SSTV już nie ma".

Kopia za miliony

Zespół odnalazł za to najlepsze wersje obrazu po konwersji: taśmę nagraną w Sydney, materiał z archiwum amerykańskiej telewizji CBS i kineskopy, czyli filmy nakręcone z ekranu, przechowywane w Johnson Space Center, ośrodku NASA w Houston.

Kierownictwo NASA zleciło ich odnowienie firmie Lowry Digital z kalifornijskiego Burbank, której specjaliści restaurowali stare filmy hollywoodzkie. Pierwszych 15 odnowionych scen pokazano 16 lipca 2009 roku, w 40. rocznicę startu, w waszyngtońskim muzeum mediów Newseum.

Specjaliści pracowali jednak na kopiach, więc tego, co przepadło przy konwersji w 1969 roku, nie dało się odzyskać. Jeszcze w czerwcu 1976 roku Gary George, student inżynierii na stażu w NASA, kupił na wyprzedaży rządowego majątku w Houston około 1150 rolek taśm agencji za 217,77 dolara. Chciał je odsprzedać stacjom telewizyjnym, ale ojciec zauważył na trzech napis "APOLLO 11 EVA", czyli spacer poza lądownikiem.

W 2019 roku, w 50. rocznicę lądowania, trzy taśmy sprzedano w domu aukcyjnym Sotheby’s za 1,82 mln dolarów. Przedstawiciele NASA zapewnili, że nie ma na nich niczego, czego brakowałoby w zbiorach agencji. To ten sam obraz sfilmowany z monitora.Lepszy oryginał najpewniej wymazano, żeby nagrać na taśmach nowe dane.

Wybrane dla Ciebie