Dziesięć ciał w kopalni Van Dyk
Na terenie kopalni Van Dyk niedaleko Boksburga policjanci w ciągu dwóch dni znaleźli dziesięć ciał w różnym stadium rozkładu. Był to punkt zwrotny w śledztwie dotyczącym zabójstw kobiet, których zwłoki znajdowano także na nieużytkach pod Pretorią i Johannesburgiem. Policja miała do czynienia ze sprawcą działającym w kilku rejonach RPA.
W 1995 roku ciała młodych kobiet znajdowano również w okolicach Atteridgeville. Miejscowa prasa początkowo zajmowała się zbrodniami, lecz szybko wracała do bieżących wydarzeń politycznych, które przyciągały uwagę kraju po zakończeniu apartheidu.
Nazwa "Morderca ABC", której zaczęły używać media, pochodziła od pierwszych liter trzech miejsc związanych z zabójstwami, czyli Atteridgeville, Boksburga i Cleveland.
Do śledztwa włączył się emerytowany profiler FBI Robert Ressler, jeden z pionierów analizy zachowań seryjnych zabójców. Według jego oceny sprawca był inteligentny, działał w sposób zorganizowany i czuł się coraz bardziej bezkarny.
Jeden ze świadków widział podejrzanego z zaginioną kobietą, lecz stał za daleko, by podać pewny rysopis.
Moses Sithole oferował kobietom pracę
Sithole założył organizację o nazwie "Youth Against Human Abuse", czyli "Młodzież Przeciwko Znęcaniu się nad Ludźmi". Była fikcyjna, ale jej nazwa pomagała mu nawiązywać kontakt z kobietami poszukującymi zatrudnienia. Pod tym szyldem umawiał się na rozmowy kwalifikacyjne z ubogimi kandydatkami.
Rozmowę zaczynał w miejscu publicznym, a następnie proponował kandydatce obejrzenie przyszłego miejsca pracy. Według jego słów znajdowało się ono na obrzeżach miasta, więc mieli udać się tam od razu. Tak wyprowadzał kobiety na odludzie, gdzie je zabijał.
Wśród jego ofiar znalazło się także dwuletnie dziecko jednej z zamordowanych kobiet. Sąsiedzi i znajomi opisywali Sithole’a jako człowieka cichego, pracowitego i uprzejmego.
Mężczyzna telefonował również z budek do rodzin zabitych kobiet, być może po to, by je dręczyć.
Wcześniejszy wyrok Mosesa Sithole’a
Ojciec Sithole’a zmarł przedwcześnie, a chłopiec trafił do sierocińca. Według relacji z tego okresu doświadczał tam przemocy fizycznej i psychicznej. Pierwszy udokumentowany gwałt popełnił w 1987 roku.
Przed sądem stanął dwa lata później, gdy Buyiswa Doris Swakamisa zgłosiła sprawę policji. Kobieta podtrzymała obciążające go zeznania, choć wywierano na nią presję. Jej decyzja miała znaczenie dla wyroku skazującego Sithole’a.
Nie odbył pełnej kary, ponieważ zwolniono go przedterminowo za dobre sprawowanie. W zakładzie karnym uchodził za spokojnego, ułożonego skazanego, a po wyjściu zaczął posługiwać się fikcyjną organizacją.
Kiedy policja szukała Mordercy ABC, sprawdziła dawne wyroki za gwałt i porównała je z profilem poszukiwanego.
Telefon do dziennikarki i wyrok
W 1995 roku Sithole zadzwonił do dziennikarki Tamsen de Beer. Twierdził, że zamordował 76 osób. Podał też miejsca, w których ukrył kolejne ciała.
Po wytypowaniu Sithole’a mężczyzna zniknął. Gdy funkcjonariusze próbowali go zatrzymać, zaatakował jednego z nich siekierą. Został postrzelony, obezwładniony i przewieziony do szpitala.
Badania wykazały, że Sithole był nosicielem HIV i chorował na zaawansowaną gruźlicę. W jego procesie ważną rolę odegrały zeznania Tamsen de Beer, której wcześniej mówił przez telefon o zabójstwach.
Sąd skazał go na 2410 lat pozbawienia wolności, dopuszczając możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po 930 latach.
Początkowo trafił do bloku C-Max w Pretorii. Później osadzono go w pilnie strzeżonym więzieniu Mangaung w Bloemfontein.