Bomba atomowa na Księżycu? Amerykanie naprawdę to rozważali

Pod koniec lat 50. XX wieku amerykańskie lotnictwo wojskowe rozpatrywało pomysł zdetonowania ładunku jądrowego na Księżycu lub tuż nad jego powierzchnią. Eksplozja miała posłużyć badaniom naukowym, ale mogła również stać się pokazem siły Stanów Zjednoczonych. Plan otrzymał oznaczenie A119 i nigdy nie wyszedł poza etap analiz.

Pełnia Księżyca sfotografowana w Alabamie, 22 października 2010 r. Zdjęcie poglądowe.Pełnia Księżyca sfotografowana w Alabamie, 22 października 2010 r. Zdjęcie poglądowe.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | Gregory H. Revera

Raport

19 czerwca 1959 roku przygotowano opracowanie zatytułowane "A Study of Lunar Research Flights", czyli studium księżycowych lotów badawczych. Tytuł nie zdradzał od razu, że jednym z rozważanych przedsięwzięć była detonacja broni jądrowej.

Pracami kierował Leonard Reiffel z Armour Research Foundation, związanej z Illinois Institute of Technology. Projekt zleciły amerykańskie siły powietrzne, a raport opracowano dla Air Force Special Weapons Center.

Wśród współpracowników znalazł się również Carl E. Sagan, późniejszy światowej sławy astronom. Nie był jednak autorem całego pomysłu ani osobą podejmującą decyzję o ewentualnym wybuchu. Uczestniczył w naukowej części przygotowywanego studium.

Pokaz możliwości i eksperyment

Autorzy raportu rozpatrywali przedsięwzięcie z trzech perspektyw: naukowej, wojskowej i politycznej. Eksplozja mogła dostarczyć danych o warunkach panujących na Księżycu oraz o działaniu broni w przestrzeni kosmicznej.

Równocześnie miała szansę zwrócić uwagę świata na możliwości techniczne Stanów Zjednoczonych.

Rozważano m.in. obserwację światła wybuchu, pomiary sejsmiczne oraz badanie promieniowania i pól magnetycznych. Naukowców interesowały zarówno bezpośrednie skutki eksplozji, jak i zjawiska zachodzące w jej otoczeniu.

W jednej z propozycji zakładano wcześniejsze rozmieszczenie aparatury po widocznej z Ziemi stronie Księżyca. Przyrządy miały zbierać dane przed wybuchem, podczas detonacji oraz po jej zakończeniu.

Co istotne, niektóre planowane eksperymenty można było przeprowadzić także bez użycia ładunku jądrowego.

Po latach Reiffel podkreślał, że jednym z głównych zamierzeń było wywarcie wrażenia na opinii międzynarodowej. Zachowany raport pokazuje jednak, że zespół analizował znacznie więcej niż sam widowiskowy błysk widoczny z Ziemi.

Ryzyko wpisane w analizę

Wojskowi i naukowcy musieli liczyć się z tym, że pokaz amerykańskich możliwości zostanie źle przyjęty. Zamiast podziwu eksplozja na Księżycu mogła wywołać sprzeciw innych państw i opinii publicznej. W raporcie zwracano uwagę na znaczenie wcześniejszego przygotowania świata na tak niezwykły eksperyment.

Istniały również obawy związane z samym środowiskiem na księżycu. Rozważano możliwość skażenia promieniotwórczego, zanieczyszczenia biologicznego i innych zmian, które mogłyby utrudnić przyszłe badania. Użycie broni jądrowej stwarzało w tym względzie szczególny problem.

Samo sporządzenie tajnego studium nie oznaczało, że władze zatwierdziły lot lub wyznaczyły datę wybuchu. Według późniejszych wspomnień Reiffela lotnictwo porzuciło projekt, uznając ryzyko za zbyt duże w stosunku do możliwych korzyści.

Do detonacji nigdy nie doszło, ale część dokumentacji przetrwała. Zachowany raport udostępniło National Security Archive w zbiorze odtajnionych materiałów dotyczących wojskowego i wywiadowczego zainteresowania Księżycem.

Wybrane dla Ciebie