Pięciostronnicowy list
Presley dostarczył list osobiście do jednej z bram Białego Domu. Napisał go na papierze firmowym American Airlines podczas podróży do Waszyngtonu.
Prosił w nim o spotkanie z prezydentem. Przekonywał, że jako popularny muzyk potrafi dotrzeć do młodych ludzi znacznie łatwiej niż urzędnicy czy politycy. Chciał zaangażować się w działania przeciw narkotykom i ruchom, które uważał za zagrożenie dla kraju.
Najbardziej zależało mu jednak na federalnych poświadczeniach związanych z Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs.
Presley używał określenia "Federal Agent at Large". Nie oznaczało to jednak, że miał zostać prawdziwym funkcjonariuszem z uprawnieniami do prowadzenia śledztw czy dokonywania aresztowań. Chciał przede wszystkim odznakę.
Biały Dom zgodza się na spotkanie
List trafił do Egila "Buda" Krogha, jednego z doradców Nixona. Krogh spotkał się z Presleyem i uznał, że rozmowa gwiazdora z prezydentem może mieć sens.
Przekonywał przełożonych, że Elvis rzeczywiście ma ogromny wpływ na młodych ludzi i może być pomocny w kampanii przeciw narkotykom.
Zgoda przyszła szybko. Jeszcze tego samego dnia ustalono, że Presley spotka się z Nixonem o 12.30 w Gabinecie Owalnym.
Elvis wrócił do Białego Domu w towarzystwie Jerry’ego Schillinga i Sonny’ego Westa. Przywiózł również prezent dla prezydenta: pistolet Colt .45 z czasów II wojny światowej.
Secret Service oczywiście nie pozwoliła mu wejść z bronią do Gabinetu Owalnego. Pistolet pozostawiono ochronie jako prezent dla Nixona.
Rozmowa z Nixonem
Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z planem. W gabinecie pozostał także Krogh, który później sporządził notatkę z rozmowy.
Presley przekonywał Nixona, że może pomagać w docieraniu do młodego pokolenia. Uważał, że dzięki swojej pozycji gwiazdy nie jest przez młodych ludzi traktowany jak przedstawiciel władz.
Rozmowa dotyczyła przede wszystkim narkotyków, młodzieży i możliwości wykorzystania popularności Elvisa.
Piosenkarz poruszył również temat Beatlesów. Krytycznie oceniał ich wpływ na młodych Amerykanów i przedstawiał zespół jako część środowiska promującego poglądy, z którymi sam się nie zgadzał.
Nixon starał się natomiast sprowadzać rozmowę do tego, w jaki sposób Presley mógłby pomóc administracji w działaniach skierowanych do młodzieży.
Spotkania nie nagrywano, dlatego jego przebieg znamy przede wszystkim z notatek sporządzonych przez Krogha.
Upragniona odznaka
Presleyowi szczególnie zależało na odznace Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs. Nie była to przypadkowa zachcianka. Elvis kolekcjonował policyjne i federalne odznaki, a ta należała do najtrudniejszych do zdobycia.
Wcześniej jego prośba została odrzucona. Po spotkaniu z Nixonem sytuacja się jednak zmieniła. Prezydent zgodził się pomóc i jeszcze tego samego dnia Presley otrzymał odznakę.
Nie został jednak mianowany federalnym agentem. Nie otrzymał też uprawnień funkcjonariusza.
To ważne, ponieważ później historia spotkania obrosła legendą, według której Nixon uczynił Elvisa tajnym lub honorowym agentem do walki z narkotykami. Zachowane dokumenty tego nie potwierdzają.
Presley dostał odznakę, na której mu zależało, ale nie stanowisko.
Słynne zdjęcie
Spotkanie fotografował Oliver Atkins, oficjalny fotograf Białego Domu. Na jednym ze zdjęć Nixon i Presley stoją obok siebie i ściskają sobie dłonie. Prezydent jest ubrany w ciemny garnitur, a Elvis ma na sobie charakterystyczny strój, szeroki pas i złoty łańcuch.
Fotografia z czasem stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć wykonanych w Białym Domu. Kilka dni później Nixon wysłał Presleyowi list z podziękowaniem za wizytę oraz przekazane prezenty.
Cała historia była mniej sensacyjna, niż sugerują późniejsze opowieści. Elvis nie został federalnym agentem i nie otrzymał specjalnych uprawnień. Przyjechał jednak do Białego Domu bez zaproszenia, w ciągu kilku godzin dostał się do Gabinetu Owalnego i wyszedł z odznaką, której wcześniej nie udało mu się zdobyć.