Gilles de Rais. Pierwszy seryjny morderca Europy?

Życie Gilles’a de Rais od początku toczyło się w luksusie. Pochodził z arystokratycznego rodu Montmorency-Laval i odziedziczył fortunę, której mogliby mu pozazdrościć niektórzy książęta. Posiadał rozległe ziemie w Bretanii, Andegawenii i Poitou. Wychowywał się wśród przepychu, uczył się łaciny, fechtunku i sztuki wojennej.

Gilles de RaisGilles de Rais

Szybko dał się poznać jako człowiek o nieprzeciętnej odwadze. W wieku niespełna dwudziestu lat wyróżnił się w walce, a gdy w 1429 roku spotkał Joannę d’Arc, jego życie nabrało nowego tempa.

To właśnie u jej boku zdobywał największe zaszczyty. Walczył pod Orleanem, Jargeau i Patay, przyczynił się do koronacji Karola VII w Reims. Był tak blisko słynnej Dziewicy Orleańskiej, że niektórzy twierdzili, iż łączyła ich relacja znacznie głębsza niż tylko wojskowa.

„Gilles był dla Joanny jak cień” – pisał historyk Jean Benedetti. Nie opuszczał jej nawet na krok, a gdy została schwytana przez Burgundczyków, podobno próbował organizować jej odbicie. Bezskutecznie.

Gdy Joanna została spalona na stosie w 1431 roku, Gilles de Rais jakby stracił sens życia.

Życie ponad miarę

Gilles de Rais po wojnie nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Porzucił wojsko, zerwał kontakty z dworem królewskim i wrócił na swoje włości. Ale to nie był spokojny żywot arystokraty.

Szybko zaczął trwonić fortunę na niewyobrażalną skalę. W swoich zamkach organizował wystawne uczty, które trwały całymi tygodniami. Sprowadzał muzyków, aktorów i artystów, a gościom nie brakowało dosłownie niczego.

Z czasem zaczęły pojawiać się dziwne pogłoski. Mówiono, że Gilles interesuje się alchemią. Że sprowadza do swoich zamków astrologów i nekromantów. Że szuka sposobu na zdobycie nieśmiertelności i zawiera pakt z demonami.

To jeszcze nie było nic niezwykłego – w końcu średniowieczna arystokracja często miała dziwne fascynacje. Problem polegał na tym, że w tym samym czasie w okolicach jego zamków zaczęły znikać dzieci!

Proces i makabryczne zeznania

Latami Gilles de Rais był nietykalny. Był zbyt bogaty, zbyt potężny, by ktokolwiek odważył się go oskarżyć. Ale w końcu nawet jego fortuna nie mogła go ochronić.

W 1440 roku został aresztowany i oskarżony o serię potwornych zbrodni. Władze kościelne i świeckie oskarżyły go o herezję, sodomię i – co najważniejsze – o morderstwa setek dzieci.

Świadkowie twierdzili, że Gilles osobiście uczestniczył w zbrodniach. Zeznania były przerażające:

  • dzieci były zwabiane do zamków pod pretekstem służby,
  • po ucztach prowadzono je do komnat, gdzie je torturowano i mordowano,
  • ich ciała palono lub ukrywano w zamkowych lochach.

„Po dokonaniu aktu mordu de Rais często modlił się przed ciałem ofiary” – twierdzili oskarżyciele. Jego służba przyznała, że odkryła szczątki wielu ofiar. Sam Gilles w końcu również się przyznał!

Czy de Rais był seryjnym mordercą?

Czy Gilles był seryjnym mordercą? Na to pytanie historycy wciąż nie potrafią odpowiedzieć jednoznacznie. Z jednej strony – dowody były przytłaczające. Ilość świadków i spójność ich zeznań wskazują, że coś rzeczywiście działo się w zamkach Gilles’a de Rais.

Z drugiej – był zbyt bogaty, by nie stać się celem. Jego majątek był łakomym kąskiem dla kościelnych i świeckich dostojników. Czy proces mógł być pretekstem do jego przejęcia? Wydaje się, że tak, ale brak w tej materii wystarczających dowodów.

Ale czy można sfabrykować zeznania kilkudziesięciu świadków? Czy można wymusić przyznanie się do winy kogoś tak potężnego? 26 października 1440 roku Gilles’a de Rais powieszono i spalono. Dziś uważa się go za pierwszego seryjnego mordercę Europy.

Literatura uzupełniająca:

  • Jan Baszkiewicz, Historia Francji, Wrocław 2004.
  • Michel Herubel, Gilles de Rais, Warszawa 1987.

Wybrane dla Ciebie