Fortuna stracona na ryżu
Norton urodził się 4 lutego 1819 roku w Londynie, ale dorastał w Południowej Afryce. Pochodził z rodziny kupieckiej, dlatego od młodości znał świat handlu i interesów.
Do San Francisco przyjechał w 1849 roku z majątkiem odziedziczonym po ojcu. Miasto ogarnięte gorączką złota dawało wówczas ogromne możliwości ludziom gotowym podjąć ryzyko.
Norton inwestował w nieruchomości i handel, a największe nadzieje wiązał z dostawą peruwiańskiego ryżu. Spodziewał się wysokich zysków, lecz ceny nagle spadły. Przegrany proces z dostawcą pochłonął znaczną część jego pieniędzy i doprowadził go do bankructwa.
Na kilka lat zniknął z życia San Francisco. Kiedy wrócił, nie zamierzał już być zwykłym przedsiębiorcą.
Sam mianował się cesarzem
17 września 1859 roku Norton przesłał do redakcji "San Francisco Bulletin" deklarację, w której ogłosił się cesarzem Stanów Zjednoczonych. Gazeta opublikowała ją dla żartu, nie przewidując, że narodzi się w ten sposób jedna z największych legend miasta.
Nowy monarcha szybko przystąpił do działania. Nakazał rozwiązanie Kongresu, wezwał wojsko do usunięcia parlamentarzystów z Waszyngtonu i zażądał, by przedstawiciele Kościołów oficjalnie koronowali go na cesarza.
Norton przyjął również tytuł Protektora Meksyku. Pisał do królowej Wiktorii i próbował nawiązać stosunki z władcą Hawajów Kamehamehą V. Żaden zagraniczny dwór nie potraktował jego propozycji poważnie.
Prasa chętnie drukowała kolejne dekrety, choć część z nich prawdopodobnie tworzyli sami dziennikarze. Cesarz stał się bohaterem kronik miejskich, a jego fantazje dostarczały mieszkańcom rozrywki.
Przewidział most przez zatokę
Nie wszystkie pomysły Nortona były oderwane od rzeczywistości. Wielokrotnie domagał się budowy stałego połączenia między San Francisco i Oakland.
Proponował most albo tunel, który ułatwiłby podróż przez zatokę. W jego czasach projekt wydawał się śmiały, lecz po kilkudziesięciu latach urzeczywistnił się w postaci Bay Bridge.
Cesarz nie doczekał realizacji swojej wizji. Zapamiętano ją jednak jako dowód, że za ekscentrycznymi deklaracjami kryła się czasem trafna obserwacja potrzeb miasta.
San Francisco uznało jego władzę
Norton spacerował po ulicach w niebieskim mundurze ozdobionym złotymi epoletami. Kontrolował stan chodników, odwiedzał lokale i uczestniczył w publicznych wydarzeniach.
Restauratorzy podawali mu posiłki za darmo, a kupcy przyjmowali drukowane przez niego banknoty. Obecność cesarza traktowano jako wyróżnienie, którym później chwalono się w reklamach.
W 1867 roku policjant Armand Barbier zatrzymał Nortona i chciał skierować go na przymusowe leczenie. Aresztowanie wywołało oburzenie mieszkańców oraz krytykę prasy.
Komendant policji nakazał uwolnić monarchę i wystosował publiczne przeprosiny. Norton odpowiedział łaskawie: wydał dekret, w którym ułaskawił funkcjonariusza.
Nawet spis ludności z 1870 roku podtrzymał miejską grę. Przy nazwisku Nortona wpisano zawód "cesarz", dodając jednocześnie informację o jego problemach psychicznych.
Tłumy pożegnały samozwańczego władcę
8 stycznia 1880 roku Norton zasłabł na ulicy. Zmarł, zanim przybyła pomoc medyczna. Nie pozostawił majątku ani prawdziwego dworu.
San Francisco pożegnało go jednak jak władcę. Gazety informowały o śmierci "Jego Cesarskiej Wysokości", a w pogrzebie uczestniczyły tysiące mieszkańców.
Norton nie sprawował żadnego urzędu i nie podejmował decyzji w imieniu państwa. Zdobył jednak coś, czego brakowało wielu zawodowym politykom: autentyczną sympatię ludzi.
Jego postać inspirowała Marka Twaina, Roberta Louisa Stevensona i kolejnych pisarzy. Samozwańczy cesarz stał się częścią historii San Francisco, bo miasto postanowiło potraktować jego fantazję nie jak zagrożenie, lecz jak wspólny żart.