Kometa Halleya miała zatruć Ziemię. Sprzedawano tabletki ochronne

Wiosną 1910 roku zbliżający się przelot komety Halleya wywołał niepokój wśród mieszkańców wielu krajów. Astronomowie wykryli w jej warkoczu trujący gaz, a prasa zaczęła rozważać, czy może on zagrozić życiu na Ziemi. Niektórzy ludzie uszczelniali domy i szukali sposobów ochrony przed zatruciem. Ich obawy wykorzystali sprzedawcy, oferując specjalne tabletki, maski, a nawet parasole.

Kometa Halleya sfotografowana 21 kwietnia 1910 roku w Arequipie w Peru.Kometa Halleya sfotografowana 21 kwietnia 1910 roku w Arequipie w Peru.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Harvard College Observatory

Odkrycie trującego gazu

Powrót komety Halleya nie był dla astronomów zaskoczeniem. Już na początku XVIII wieku Edmund Halley ustalił, że komety obserwowane w różnych latach były w rzeczywistości tym samym ciałem niebieskim. Przewidział, że pojawi się ono ponownie w 1758 roku. Jego obliczenia potwierdziły się już po śmierci uczonego.

W 1910 roku astronomowie dysponowali znacznie lepszymi narzędziami badawczymi. Mogli fotografować komety oraz analizować widmo emitowanego przez nie światła. Pozwalało to ustalić skład chemiczny materii otaczającej ich jądra.

W lutym badacze z obserwatorium Yerkes poinformowali o wykryciu cyjanu w warkoczu komety Halleya. Był to gaz silnie toksyczny, jednak jego obecność nie oznaczała, że mieszkańcom Ziemi grozi zatrucie.

Materia tworząca warkocze komet jest bowiem niezwykle rozrzedzona. Astronomowie nie spodziewali się, aby przejście Ziemi przez warkocz mogło wywołać katastrofę.

Prasa ostrzegała przed możliwą katastrofą

Duże zainteresowanie wzbudziły wypowiedzi francuskiego astronoma Camille’a Flammariona. Uczony rozważał, czy gazy obecne w warkoczu komety mogłyby zaszkodzić organizmom żywym, gdyby Ziemia znalazła się na jego drodze.

Flammarion zaznaczał jednak, że ze względu na bardzo małą gęstość materii tworzącej warkocz nie należy spodziewać się katastrofalnych skutków. W gazetach większą uwagę przyciągały mimo to jego rozważania o możliwym zagrożeniu niż uspokajające wyjaśnienia.

Sensacyjne doniesienia sprawiły, że część czytelników zaczęła obawiać się nadchodzącego przelotu komety.

Prasa zamieszczała również wypowiedzi innych astronomów, którzy zapewniali, że nie ma powodów do niepokoju. Nie wszystkich jednak przekonywały te zapewnienia.

Według ówczesnych relacji niektórzy ludzie zatykali szczeliny w drzwiach i oknach, aby nie dopuścić do wnętrza domów powietrza, które uważali za potencjalnie trujące. Inni gromadzili się na wspólnych modlitwach.

Nie oznacza to jednak, że strach ogarnął całe społeczeństwo. Wiele osób podchodziło do katastroficznych przepowiedni z dystansem, a niektórzy otwarcie z nich żartowali. Reakcje zależały między innymi od tego, jakie informacje docierały do mieszkańców poszczególnych miejscowości.

Tabletki, maski i parasole przeciw komecie

Obawy przed zatruciem szybko wykorzystali sprzedawcy. W sprzedaży pojawiły się tabletki reklamowane jako środek chroniący przed szkodliwym działaniem komety.

Oferowano również maski oraz specjalne parasole, które rzekomo miały zapewnić bezpieczeństwo podczas jej przelotu.

Żaden z tych produktów nie mógł ochronić człowieka przed domniemanym zagrożeniem. Mimo to znajdowali się chętni do ich zakupu. Dla osób przekonanych o zbliżającej się katastrofie stanowiły one sposób na zabezpieczenie siebie i swoich rodzin.

Jednocześnie pojawienie się Halleya było dla wielu ludzi okazją do wspólnego obserwowania nieba. W Stanach Zjednoczonych organizowano nawet przyjęcia związane z przelotem komety.

Ich uczestnicy żartowali z zapowiadanego końca świata, a inni po prostu korzystali z rzadkiej możliwości zobaczenia słynnego ciała niebieskiego.

W maju 1910 roku Ziemia rzeczywiście przeszła przez warkocz komety Halleya. Nie doszło jednak ani do zatrucia atmosfery, ani do żadnej z zapowiadanych katastrof.

Astronomowie mogli natomiast wykorzystać to wydarzenie do przeprowadzenia obserwacji i wykonania cennych fotografii.

W tym samym roku uwagę obserwatorów przyciągnęła również inna, wyjątkowo jasna kometa, widoczna w styczniu. Nie była to jednak kometa Halleya, lecz odrębny obiekt, który pojawił się na niebie kilka miesięcy przed jej zbliżeniem do Ziemi.

Wybrane dla Ciebie