Zdradził księcia w łaźni. Nagiego i mokrego wydał w ręce wroga

Człowiek, któremu ufał jak nikomu, czekał na chwilę, gdy książę odłoży broń i ubranie. Zaufany dworzanin Lutek dopadł Henryka Brzuchatego w łaźni, wywlókł go nagiego na zewnątrz i wydał w ręce jego największego wroga. Za zdradą stała zemsta za ściętego ojca i worek złota. Oto jedno z najbardziej perfidnych porwań w dziejach piastowskiego Śląska.

Zdradził księcia w łaźni. Nagiego i mokrego wydał w ręce wrogaZdradził księcia w łaźni. Nagiego i mokrego wydał w ręce wroga
Źródło zdjęć: © Pexels - darmowy dostęp | cottonbro studio

Kuzyn, który chciał wszystkiego

Henryk Brzuchaty, najpotężniejszy książę Śląska, miał zaciekłego wroga w osobie swojego kuzyna, Henryka III głogowskiego.

Obaj od lat rywalizowali o ziemie i wpływy, a Głogowczyk nie pogodził się z utratą Wrocławia na rzecz Brzuchatego. Kronikarze opisywali władcę Głogowa jako człowieka skłonnego do waśni, mało prawdomównego i nieprzyjaznego Polakom.

Chcąc zagarnąć kolejne ziemie podległe wrocławskiemu kuzynowi, Henryk głogowski postanowił go porwać. Nie był to pomysł oryginalny, bo metodę tę stosowano na Śląsku nagminnie, lecz w przypadku powodzenia okazywał się niezwykle skuteczny. Należało tylko znaleźć odpowiednią osobę do wykonania tej trudnej i delikatnej misji.

Wybór padł na Lutka, młodego dworzanina Henryka Brzuchatego, który nie skończył jeszcze dwudziestu kilku lat. Był na tyle młody, że można go było urobić, a jednocześnie zajmował pozycję dającą mu dostęp do księcia. Dla Głogowczyka stanowił idealne narzędzie.

Zemsta i złoto

Aby pozyskać Lutka, ludzie Henryka głogowskiego nie sięgnęli po groźby, czego można by oczekiwać od władcy lubującego się w rozwiązaniach siłowych. Zamiast tego postawili na perswazję, uderzając w najczulszy punkt młodego dworzanina.

Lutek był synem marszałka Pakosława, którego Henryk Brzuchaty kazał publicznie ściąć na dziedzińcu zamku legnickiego. Choć książę oszczędził chłopca, obsypał go dobrami i obdarzył zaufaniem, w sercu Lutka tlił się żal po stracie ojca.

Spiskowcy przypomnieli mu okrutną kaźń marszałka i wskazali, że całą winę ponosi za nią Brzuchaty. W ten sposób obudzili w nim uśpioną chęć zemsty.

To jednak nie wszystko. Jeden z przekazów wspomina, że Lutka dodatkowo obsypano złotem, którego najwyraźniej miał za mało, służąc na dworze księcia wrocławskiego. Połączenie zemsty i chciwości okazało się skuteczne. Młody dworzanin, któremu Henryk Brzuchaty ufał bezgranicznie, przeszedł na stronę jego największego wroga.

Lutek musiał podzielić się złotem z osobami, które zwerbował do pomocy. Krąg spiskowców pozostał wąski.

Obok koordynującego całość Lutka znaleźli się w nim Jasiek z Przylepu, książęcy pisarz Ludwik, Bogusz Wezenborg oraz Walter de Pomerio.

Pułapka w łaźni

Jako zaufany dworzanin Lutek doskonale znał tryb życia i rozkład dnia Henryka Brzuchatego. Wiedział dokładnie, kiedy uderzyć, czyli w chwili, gdy przy księciu nie było zbrojnego orszaku.

Idealnym miejscem okazała się łaźnia, do której władca zaglądał regularnie, wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, że dawni mieszkańcy Polski stronili od kąpieli.

Łaźnia miała w średniowieczu znaczenie szczególne. Władca dzielił się tam z towarzyszami prywatnością, a wszyscy obecni musieli obnażyć się przed sobą nawzajem, symbolicznie ukazując czystość swoich intencji.

Było to miejsce zaufania i wspólnoty, w którym nikt nie spodziewał się zdrady. Właśnie dlatego spiskowcy uznali je za doskonałe na przeprowadzenie zamachu.

Dogodna okazja nadarzyła się 11 listopada 1293 roku, gdy Henryk Brzuchaty pojawił się ze swoimi najbliższymi współpracownikami w łaźni niedaleko Wrocławia. Wszyscy rozebrali się do naga i odłożyli broń na bok. Wśród nich był również Lutek, który nie zawahał się wykorzystać tej chwili całkowitej bezbronności swojego pana.

Nagi władca na koniu

Lutek osobiście pochwycił księcia i wbrew jego woli wywlókł go na zewnątrz, potłuczonego, nagiego i mokrego. W tym samym momencie do łaźni wtargnęli ukrywający się w pobliżu ludzie spiskowca i dokończyli dzieła. Zaskoczeni dworzanie albo skryli się przed napastnikami, albo nie stawiali oporu.

Tylko jeden z rycerzy ruszył z pomocą swojemu władcy, lecz za tę bohaterską postawę zapłacił najwyższą cenę, czyli życiem. Reszta obecnych była zbyt zaskoczona i bezbronna, by przeciwstawić się dobrze przygotowanym napastnikom.

Lutek przykrył trzęsącego się z zimna księcia jakimś łachmanem, związał go i wsadził na konia, po czym pomknął w stronę Głogowa. Spiskowcy zatrzymali się po drodze w niewielkiej osadzie, gdzie jeńca odebrał Henryk głogowski i zawiózł go na swój zamek.

Cała akcja przebiegła tak szybko i sprawnie, że uprowadzony władca nie mógł liczyć na żadną odsiecz.

Tak oto najpotężniejszy książę Śląska, zdradzony przez człowieka, któremu ufał jak nikomu, znalazł się w rękach swojego najgorszego wroga. To, co czekało go w Głogowie, miało jednak przerosnąć najczarniejsze wyobrażenia.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empic.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie