Journal de Santé Ludwika XIV
Ludwik XIV panował dłużej niż jakikolwiek inny europejski monarcha w historii. Przez 59 lat Vallot, d'Aquin i Fagon zapisywali informacje o jego zdrowiu w Journal de Santé, odnotowując nawet wzdęcia, kaszel i problemy z trawieniem. Codzienna dokumentacja uczyniła ciało króla jednym z najdokładniej obserwowanych w Europie.
Pierwsza poważna choroba dopadła Ludwika, gdy miał dziewięć lat. Podczas ospy lekarze zastosowali krwioupust, po którym chłopiec stracił przytomność, a dworzanie przygotowywali się na jego śmierć.
Król przeżył, choć nie wiadomo, czy pomogła mu terapia, czy organizm poradził sobie mimo niej.
Kilkanaście lat później monarcha zapadł na długotrwałą gorączkę podczas kampanii wojskowej. Część historyków wiąże tę chorobę z malarią, natomiast sześciu lekarzy leczyło króla krwioupustami, lewatywami i środkami wymiotnymi. Także tym razem Ludwik odzyskał zdrowie.
Choroby i kuracje króla
Dworscy medycy regularnie stosowali te same metody przez kolejne dekady. Według szacunków Ludwik XIV przeszedł w ciągu życia ponad 2000 lewatyw, a oprócz nich także liczne krwioupusty i kuracje przeczyszczające. Tak częste zabiegi nieustannie obciążały jego organizm.
Dzienniki wymieniają również dolegliwości, które nie wynikały bezpośrednio z leczenia. Król zmagał się z krótkowzrocznością, zawrotami głowy, okresami głuchoty, pasożytami przewodu pokarmowego i uporczywymi zaparciami.
Gdy Ludwik zbliżał się do czterdziestki, zaczął przybierać na wadze. Nadwaga sprzyjała nasilającym się napadom dny moczanowej, które także trafiły do zapisków lekarzy.
Operacje Ludwika XIV
Szczególnie poważne skutki przyniosło leczenie królewskich zębów. Chirurdzy usuwali je bez znieczulenia, a jeden z zabiegów doprowadził do powstania przetoki między jamą ustną a nosem.
Od tej pory Ludwik miał nieprzyjemny oddech, a wypijane płyny czasami wydostawały się przez nos. Lekarze próbowali zamknąć przetokę przez kauteryzację, czyli wypalanie tkanki, również bez znieczulenia.
Kolejna ryzykowna operacja odbyła się w 1686 roku z powodu bolesnej, ropnej przetoki odbytu. Główny chirurg wcześniej przećwiczył zabieg na kilku pacjentach szpitalnych, a po udanej operacji medycy otrzymali wysokie nagrody. Król mimo bólu i powikłań wrócił do swoich obowiązków szybciej, niż się spodziewano.
Ostatnia choroba w Wersalu
Ludwik poczuł gwałtowny ból w lewej nodze 13 sierpnia 1715 roku. Fagon rozpoznał rwę kulszową i zalecił typowe dla epoki środki łagodzące, choć król miał już trudności z obciążaniem chorej kończyny.
Ciemne przebarwienia pojawiły się na nodze 24 sierpnia, poniżej miejsca, w którym wcześniej zawiązywano podwiązkę. Fagon, Saint-Simon, Dangeau i bracia Anthoine zauważyli, że zmiany nie przypominają typowej choroby naczyń i nie odpowiadają znanym wówczas objawom niedrożności tętnic.
Chirurg Maréchal wykonał głębokie nacięcia martwiczej tkanki 27 sierpnia. Stan króla niemal natychmiast się pogorszył, co dzisiejsi badacze uznają za typowy przebieg kalcyfilaksji, rzadkiej choroby przyspieszającej obumieranie uszkodzonej tkanki.
Dwa dni później Dangeau i Anthoine opisywali martwicę rozszerzającą się w kierunku kolana, stopy i uda, choć część tych relacji mogła zostać wyolbrzymiona.
Sam Ludwik zauważył, że ból słabł podczas leżenia w łóżku, a wcześniej nie występowało u niego chromanie przestankowe typowe dla miażdżycy.
Późniejsze badania tkanek serca wykazały obecność grzyba Cyphellophora europaea oraz markerów ciężkiej sepsy. Król najpewniej zmarł wskutek zakażenia, które współczesna medycyna potrafiłaby rozpoznać i opanować w ciągu kilku dni.