Po aukcji
Motyw dziewczynki wyciągającej rękę w stronę czerwonego balonika należał już wtedy do najbardziej znanych prac Banksy’ego. Na aukcję trafiła wersja wykonana na płótnie i umieszczona w masywnej ramie. To właśnie w niej artysta ukrył mechanizm, który miał uruchomić się po sprzedaży.
"Dziewczynka z balonikiem" była ostatnią pozycją wieczornej aukcji. Cena wylicytowana na sali wyniosła 860 tys. funtów, a wraz z opłatami nabywczyni miała zapłacić 1,042 mln funtów.
Gdy prowadzący zakończył licytację, w ramie włączył się ukryty mechanizm. Dolna część płótna została przecięta na wąskie paski i wysunęła się poniżej ramy. W sali rozległ się alarm, a uczestnicy aukcji patrzyli, jak sprzedany przed chwilą obraz zmienia się na ich oczach.
Banksy i jego mechanizm
Wkrótce po aukcji Banksy potwierdził, że akcja była zaplanowana. Opublikował nagranie pokazujące przygotowanie ramy z ukrytym urządzeniem tnącym. Mechanizm był sterowany zdalnie i miał zostać uruchomiony w odpowiednim momencie.
Nie wiadomo natomiast, kto dokładnie nacisnął przycisk podczas aukcji. Na jednym z materiałów widać dłoń obsługującą pilota, ale nie pozwala to wiarygodnie ustalić tożsamości tej osoby. Mogło chodzić o samego Banksy’ego albo kogoś działającego w jego imieniu.
Sotheby’s zapewniał później, że dom aukcyjny nie wiedział o przygotowanej akcji. Pracownicy mieli wcześniej pytać przedstawicieli artysty, czy obraz można wyjąć z ciężkiej ramy. Usłyszeli, że jest ona integralną częścią dzieła.
Obraz
Mechanizm nie zniszczył jednak całego płótna. Zatrzymał się mniej więcej w połowie. Górna część obrazu, z postacią dziewczynki i balonikiem, pozostała nienaruszona, a dolna zwisała z ramy w pociętych pasach.
Banksy opublikował później film sugerujący, że urządzenie miało przeciąć obraz w całości.
Awaria zmieniła efekt całej akcji. Zamiast całkowitego zniszczenia dzieła powstał nowy obiekt, w którym zachowany obraz łączył się z pociętym płótnem wystającym z ramy.
Pest Control, organizacja potwierdzająca autentyczność prac Banksy’ego, uznała dzieło w nowej postaci i nadała mu tytuł "Love is in the Bin", czyli "Miłość jest w koszu".
Co z dziełem?
Po aukcji pojawiło się pytanie, czy kupująca w ogóle zaakceptuje obraz, który po zakończeniu licytacji wyglądał inaczej niż chwilę wcześniej.
Ostatecznie nie zrezygnowała z zakupu. Zapłaciła ustaloną kwotę i zatrzymała pracę już w jej nowej formie.
Sotheby’s przedstawiał później całą sytuację jako pierwszy przypadek, gdy nowe dzieło sztuki powstało w trakcie aukcji.
Akcja natychmiast stała się jednym z najgłośniejszych wydarzeń na rynku sztuki współczesnej.
Ponownie pod młotek
W październiku 2021 roku "Love is in the Bin" ponownie wystawiono w Sotheby’s. Tym razem cena wyniosła 18,582 mln funtów.
W ciągu trzech lat wartość pracy wzrosła więc wielokrotnie. Pocięcie obrazu, które miało wyglądać jak gest wymierzony w mechanizmy rynku sztuki, w praktyce jeszcze bardziej podniosło jego wartość.
To właśnie stanowi najbardziej przewrotny finał całej historii.