Najdziwniejszy pacjent ZSRR. Lekarze czekali na jego śmierć

Panel kontrolny synchrotronu protonowego U-70 w Instytucie Fizyki Wysokich Energii w ProtwiniePanel kontrolny synchrotronu protonowego U-70 w Instytucie Fizyki Wysokich Energii w Protwinie
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | RIA Novosti archive

W 1978 r. przez głowę 36-letniego Anatolija Bugorskiego przeszła skupiona wiązka protonów. Radziecki fizyk zobaczył oślepiający błysk, ale nie poczuł bólu. Wkrótce trafił do szpitala, gdzie lekarze spodziewali się jego śmierci. Wbrew ich przewidywaniom przeżył, choć wypadek pozostawił trwałe obrażenia.

Wypadek przy akceleratorze

Anatolij Bugorski pracował w Instytucie Fizyki Wysokich Energii w radzieckim Protwinie. Zajmował się obsługą synchrotronu U-70, jednego z najważniejszych urządzeń badawczych w ZSRR. Akcelerator rozpędzał protony do energii 70 GeV i służył do prowadzenia eksperymentów z zakresu fizyki cząstek elementarnych.

Latem 1978 r. w aparaturze pojawiła się usterka. Bugorski pochylił się nad jednym z elementów urządzenia, aby ustalić przyczynę problemu. W tym momencie zawiodły zabezpieczenia, a jego głowa znalazła się na drodze wiązki protonów.

Wiązka przeniknęła przez głowę fizyka od tyłu i wyszła w pobliżu lewego nozdrza. Bugorski zobaczył niezwykle silny błysk, lecz nie poczuł bólu. Początkowo nie zdawał sobie sprawy z rozmiaru obrażeń.

Dawka promieniowania pochłonięta przez tkanki na drodze wiązki sięgnęła kilku tysięcy grejów. Była wielokrotnie większa od dawki, która przy napromienieniu całego ciała mogłaby doprowadzić do śmierci. W tym przypadku promieniowanie skoncentrowało się jednak na bardzo małym obszarze.

Lekarze spodziewali się śmierci

Jeszcze tego samego dnia lewa strona twarzy Bugorskiego zaczęła puchnąć. Wzdłuż toru wiązki pojawiły się poważne uszkodzenia skóry i głębiej położonych tkanek.

Fizyka przewieziono do szpitala w Moskwie. Lekarze nie mieli doświadczenia z tak nietypowymi obrażeniami. Ze względu na ogromną dawkę promieniowania spodziewali się, że pacjent wkrótce umrze.

Bugorski jednak przeżył. W kolejnych dniach ujawniły się następstwa napromienienia, z którymi miał zmagać się przez resztę życia.

Uszkodzenia nerwów doprowadziły do paraliżu lewej połowy twarzy. Fizyk stracił również słuch w lewym uchu i zaczął cierpieć na uporczywe szumy uszne. Z czasem wystąpiły u niego napady drgawkowe, którym niekiedy towarzyszyła krótkotrwała utrata świadomości.

Pomimo tych obrażeń Bugorski zachował sprawność intelektualną. Mógł mówić, samodzielnie się poruszać i kontynuować działalność naukową.

Powrót do pracy naukowej

Po zakończeniu leczenia Bugorski wrócił do instytutu w Protwinie. Kontynuował badania, dokończył doktorat i uczestniczył w konferencjach naukowych.

Nie odzyskał jednak pełnej sprawności.

Szczególnie widoczny pozostał paraliż lewej połowy twarzy. Z upływem lat asymetria stawała się coraz wyraźniejsza. Podczas gdy zdrowa strona twarzy zmieniała się wraz z wiekiem, uszkodzona pozostawała niemal nieruchoma.

Przez wiele lat okoliczności wypadku nie były publicznie znane. Informacje o zdarzeniu objęto w ZSRR tajemnicą, a Bugorski przez ponad dziesięć lat nie mógł swobodnie opowiadać o tym, co go spotkało.

Dopiero osłabienie radzieckiej cenzury umożliwiło ujawnienie jego historii szerszej publiczności. Przypadek fizyka zainteresował również lekarzy zajmujących się skutkami napromienienia.

Dlaczego Bugorski przeżył?

Kluczowe znaczenie miało to, że wiązka protonów była bardzo wąska. Choć miejscowa dawka promieniowania była ogromna, uszkodzenia ograniczyły się przede wszystkim do tkanek znajdujących się bezpośrednio na jej drodze.

Przy napromienieniu całego ciała wysoką dawką dochodzi do rozległych uszkodzeń narządów, szczególnie szpiku kostnego i przewodu pokarmowego. Mogą one prowadzić do śmierci nawet wtedy, gdy początkowo nie występują wyraźne objawy.

W przypadku Bugorskiego promieniowanie nie objęło całego organizmu. Wiązka przeszła przez niewielki obszar głowy, nie uszkadzając wielu struktur niezbędnych do podtrzymania życia.

Nie uchroniło go to przed trwałymi następstwami neurologicznymi. Utrata słuchu, paraliż twarzy i napady drgawkowe poważnie wpłynęły na jego zdrowie, lecz nie uniemożliwiły dalszej pracy naukowej.

Wybrane dla Ciebie