Zabójstwo Leszka Białego. Kto zamordował niedoszłego króla Polski?

Pomnik Leszka Białego w MarcinkowiePomnik Leszka Białego w Marcinkowie
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Krzysztof Mizera

Najpotężniejszy książę Polski zginął zaszlachtowany na śniegu. Od wieków historycy szukają odpowiedzi na pytanie, kto stał za zbrodnią pod Gąsawą. Tropy prowadzą do dwóch ludzi, którzy mieli motyw i środki, a wskazuje na nich nawet bezstronny kronikarz z dalekiej Rusi.

Brutalna zbrodnia

Rankiem 24 listopada 1227 roku książę krakowski Leszek Biały został zamordowany pod Gąsawą. Zaskoczono go bezbronnego w łaźni, a gdy próbował uciec konno, dopadnięto go we wsi Marcinkowo i dobito włóczniami oraz mieczami. Zginął najpotężniejszy wówczas polski książę, jedyny realny kandydat do zjednoczenia rozbitego kraju.

Sam fakt zabójstwa nie budzi wątpliwości, lecz od początku pozostawało otwarte pytanie o zleceniodawców. Leszek nie zginął bowiem w przypadkowej bójce ani na polu bitwy. Padł ofiarą starannie zaplanowanego zamachu, za którym musieli stać ludzie dysponujący zarówno motywem, jak i odpowiednimi środkami.

Źródła wskazują na dwie postacie. Pierwszą jest Świętopełk, władca Pomorza Gdańskiego i formalnie lennik Leszka, który dążył do uniezależnienia się od zwierzchnictwa Krakowa.

Drugą zaś Władysław Odonic, ambitny książę rywalizujący ze stryjem o panowanie nad Wielkopolską. Obaj byli sojusznikami, których łączyły więzy rodzinne i wspólne polityczne cele.

Bezstronny głos z Rusi

Przez długi czas w Krakowie panowało przekonanie, że za zbrodnią stał przede wszystkim Władysław Odonic. Dopiero późniejsze przekazy małopolskie i śląskie zaczęły wskazywać na Świętopełka jako głównego sprawcę. Tę wersję podchwycił w XV wieku Jan Długosz, który opisał ostatnie chwile Leszka z drobiazgowością godną kronikarza kryminalnego.

Najcenniejszym świadectwem w całej sprawie pozostaje jednak "Latopis halicko-wołyński", powstały na Rusi niemal równocześnie z opisywanymi wydarzeniami. Jego autor nie był powiązany z żadnym z polskich obozów i nie miał powodu, by kogokolwiek wybielać ani obciążać. To czyni jego relację szczególnie wiarygodną.

Ruski kronikarz wskazał jednoznacznie na obydwu, czyli Odonica i Świętopełka. Głos z zewnątrz bywa niekiedy bardziej wiarygodny niż relacje tych, którzy sami tkwili po uszy w konflikcie.

Wszystkie zachowane przekazy, niezależnie od miejsca powstania, prowadzą więc do tego samego wniosku. Leszka Białego zamordowano na zlecenie dwóch ludzi, którzy mieli ku temu zarówno motyw, jak i możliwości.

Co popchnęło ich do zbrodni?

Motywy obu sprawców były jasne i wynikały wprost z ich politycznych ambicji. Władysław Odonic od lat walczył o Wielkopolskę, a Leszek Biały stał po stronie jego rywala, czyli stryja Władysława Laskonogiego. Krakowski książę zaangażował się w konflikt, gdy sukcesy Odonica zaczęły zaburzać korzystny dla niego układ sił. Dla ambitnego księcia kaliskiego Leszek był więc przeszkodą na drodze do panowania nad całą dzielnicą.

Świętopełk miał motyw równie poważny. Jako władca Pomorza Gdańskiego dążył do zrzucenia zwierzchnictwa Krakowa i utworzenia niezależnego władztwa.

Na początku 1227 roku dał temu wyraźny sygnał, zmieniając swoją pieczęć na wizerunek lilii symbolizujący niezależną władzę monarszą oraz przyjmując tytulaturę książęcą zamiast urzędniczej. Leszek Biały, jako zwierzchni książę Polski, nie mógł tego tolerować i planował podporządkować sobie krnąbrnego lennika.

Dla obu sprawców śmierć Leszka była rozwiązaniem idealnym. Usuwała z drogi człowieka, który stał na przeszkodzie ich planom i dysponował realną władzą zwierzchnią nad krajem. Wspólny wróg i wspólny interes połączyły teścia z zięciem w zbrodniczym przedsięwzięciu, którego skutki mieli odczuć wszyscy.

Stulecie chaosu

Zdradziecki mord na Leszku Białym był wydarzeniem bezprecedensowym w dziejach Polski i wstrząsnął całym krajem. Wielu ludzi przeraziło się tym, co się stało, a najbliższa rodzina zabitego nie potrafiła pogodzić się z tragedią.

Niewiele zabrakło, by katastrofa okazała się jeszcze większa, bo pod Gąsawą o włos od śmierci otarli się również inni władcy dzielnicowi.

Najpoważniejszą konsekwencją zbrodni był jednak bezpowrotny upadek idei rządów pryncypackich. Leszek Biały był ostatnim władcą Krakowa, który cieszył się tytułem faktycznego księcia zwierzchniego, czyli rzeczywistego seniora panującego nad pozostałymi Piastami. Wraz z jego śmiercią ten porządek przestał istnieć.

Po 1227 roku między spadkobiercami Leszka wybuchły długoletnie spory o władzę i ziemię. Polska aż do początku XIV wieku pogrążyła się w bezhołowiu wewnętrznych walk, a rozdrobnienie kraju osiągnęło swoje apogeum. Zamiast zjednoczenia, które wydawało się w zasięgu ręki, nastało stulecie chaosu.

Mord pod Gąsawą okazał się więc czymś znacznie więcej niż tylko zabójstwem jednego księcia. Był to cios wymierzony w samą ideę jednolitego państwa, którego skutki Polska odczuwała przez kolejne pokolenia. Dwaj ambitni władcy, usuwając rywala, nieświadomie pogrzebali szansę na szybką odbudowę królestwa.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empic.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie