Gabrielle Chanel tworzy własną legendę
Gabrielle Chanel znała wartość dobrze ułożonej opowieści. Zanim zaczęła projektować ubrania, poprawiła własny życiorys. Po śmierci matki ojciec zniknął, a ona trafiła pod opiekę zakonnic.
Dorosła projektantka nie chciała, by klienci kojarzyli ją z biedą i porzuceniem, dlatego usuwała niewygodne fakty z publicznej biografii. Braciom płaciła za dyskrecję.
W modzie także nie zamierzała przyjmować gotowych reguł. Odrzuciła stroje krępujące ciało i sięgnęła po dżersej, używany wcześniej głównie do produkcji męskiej bielizny.
Proste fasony przyniosły jej sławę, a mała czarna stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów epoki. Największe pieniądze płynęły jednak z perfum Chanel No. 5.
Flakon nosił jej nazwisko, ale ona sama nie kontrolowała całego przedsięwzięcia. Połowa udziałów należała do Pierre’a i Paula Wertheimerów. Chanel od dawna była niezadowolona z tego układu. Niemiecka okupacja stworzyła jej okazję, aby spróbować usunąć wspólników z biznesu.
Coco Chanel w okupowanym Paryżu
Po wkroczeniu Niemców Chanel nadal zajmowała apartament w Hôtelu Ritz. Tam związała się z Hansem Güntherem von Dincklage, dyplomatą mającym wyraźne kontakty z Abwehrą.
Znajomość otworzyła przed nią drzwi do środowiska, które w okupowanej Francji decydowało o wolności, majątku i bezpieczeństwie ludzi.
Projektantka próbowała wykorzystać przepisy wymierzone w żydowskich przedsiębiorców, aby przejąć pełną kontrolę nad Chanel No. 5. Wertheimerowie przewidzieli podobne zagrożenie.
Przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych przekazali zarządzanie firmą Félixowi Amiotowi. Próba odebrania im udziałów zakończyła się niepowodzeniem.
Niemieckie znajomości miały jej również pomóc w uwolnieniu siostrzeńca André Palasse’a, przetrzymywanego w stalagu. Dokumenty przywoływane przez część badaczy wskazują, że Chanel figurowała w rejestrach Abwehry jako agentka F-7124 o kryptonimie "Westminster".
Sama po wojnie utrzymywała, że zależało jej wyłącznie na ratowaniu krewnego. Palasse odzyskał wolność niedługo po jej podróży do Madrytu w 1941 roku.
Dwa lata później Chanel wzięła udział w operacji o znacznie większej wadze. Wraz z Dincklagem i Verą Bate Lombardi próbowała otworzyć kanał prowadzący do Winstona Churchilla. Niemcom zależało na sprawdzeniu, czy możliwe byłoby zawarcie odrębnego pokoju. Misja otrzymała kryptonim "Modellhut".
Plan nie wyszedł poza pierwsze próby. Lombardi poinformowała Brytyjczyków o niemieckich powiązaniach Chanel, pozbawiając przedsięwzięcie szans powodzenia.
Madrycka operacja stała się później jednym z najmocniejszych argumentów tych badaczy, którzy nie chcą sprowadzać całej sprawy do romansu projektantki z niemieckim dyplomatą.
Powojenne milczenie i powrót Chanel
Podczas przesłuchania Chanel określano mianem "kolaborantki horyzontalnej". Sugerowano w ten sposób, że jej związki z okupantem miały przede wszystkim charakter osobisty.
Komisja nie postawiła jej zarzutów. Projektantka wkrótce opuściła Francję i zamieszkała w Szwajcarii, gdzie przez kolejne lata pozostawała blisko Dincklagego.
Byli niemieccy oficerowie z czasem zaczęli mówić o jej kontaktach z Abwehrą. Chanel przyznawała jedynie, że korzystała ze znajomości w staraniach o uwolnienie siostrzeńca.
Przed publikacją wspomnień Waltera Schellenberga wspierała finansowo jego oraz jego rodzinę. W wydanej książce nie znalazła się żadna wzmianka o jej roli.
Do świata mody wróciła w 1954 roku, mając ponad siedemdziesiąt lat. Finansowo pomogli jej Wertheimerowie, których podczas okupacji próbowała pozbawić udziałów w przedsiębiorstwie perfumeryjnym. Marka ponownie zdobyła uznanie, a wojenne kontrowersje przez długi czas pozostawały poza jej oficjalną historią.
Coco Chanel zmarła w 1971 roku w Hôtelu Ritz. Zostawiła po sobie firmę znaną na całym świecie i życiorys pełen celowo zatartych śladów.
Dokumenty potwierdzają bliskie związki projektantki z ludźmi niemieckiego wywiadu, lecz nie rozstrzygają wszystkich pytań. Po wojnie Chanel chroniła więc zarówno swoją markę, jak i wygodną wersję własnej przeszłości.